Rękojmia za wady rzeczy a odpowiedzialność odszkodowawcza

23 października 2018
/

Jeśli popsuje się nam niedawno zakupiona rzecz, w pierwszej kolejności szukamy dokumentu gwarancyjnego. Dopiero brak paragonu, odpowiedniego kwitka czy niekorzystne warunki serwisu producenckiego skłaniają nas do skorzystania z uprawnień z tytułu rękojmi za wady rzeczy.

Przysługują one na mocy przepisów ustawowych. Wobec konsumentów przepisy te są obowiązkowe i nie można ich wyłączyć. Co natomiast w przypadku, gdy – przykładowo – przekroczymy termin na zgłoszenie roszczeń z tego tytułu? Czy to oznacza koniec szans na uzyskanie jakiejkolwiek rekompensaty?

Gwarancja i rękojmia

Z gwarancją sprawa jest prosta. Gdy rzecz się popsuje, zanosimy ją do sklepu albo wysyłamy do serwisu. Tam stawiana jest diagnoza. Serwis rzecz naprawia albo wymienia na nową. Może też dojść do zwrotu pieniędzy. Ewentualnie roszczenia są odrzucane. Wszystko zależy od treści umowy. Może być ona konstruowana przez sprzedającego w sposób zupełnie dowolny.

Trochę inaczej sprawa ma się z rękojmią za wady rzeczy. Tą konstrukcję prawną wyraźnie i szczegółowo scharakteryzowano w Kodeksie cywilnym. Po pierwsze ustalono, że zgłoszenie wady rzeczy oraz odpowiednich roszczeń musi być dokonane w ściśle określonym terminie. Zgodnie z art. 568 §1 KC, niezgodna z umową jakość rzeczy musi być stwierdzona w terminie dwóch lat od jej nabycia (5 lat w przypadku nieruchomości). Od chwili wykrycia nieprawidłowości do złożenia pozwu nie może z kolei minąć więcej niż rok. Jeśli któryś z tych terminów zostanie przekroczony, można zapomnieć o rękojmi.

Uprawnienia kupującego

Druga rzecz to przysługujące uprawnienia. Kupujący co do zasady może domagać się naprawienia rzeczy albo jej wymiany na wolną od wad. Dopiero gdy serwis nie będzie skuteczny albo wymiana okaże się utrudniona, uprawniony może żądać obniżenia ceny albo odstąpić od umowy za zwrotem ceny. Jest to zamknięty katalog możliwych roszczeń.

Jak widać, w pewnych warunkach skorzystanie z rękojmi za wady rzeczy nie będzie możliwe. Może być to spowodowane upływem któregoś z wyżej wskazanych terminów. Ewentualnie, kupujący może nie być zainteresowany wymianą rzeczy. Zadowolić go może jedynie rekompensata finansowa, do której dąży. W takich przypadkach z pomocą przychodzą ogólne kodeksowe zasady odpowiedzialności kontraktowej. Z art. 471 Kodeksu cywilnego wynika bowiem, że z tytułu niewykonania albo nienależytego wykonania umowy należy się odszkodowanie. Czymże jest dostarczenie kupującemu rzeczy wadliwej, jak nie właśnie nieprawidłową realizacją umowy.

Przesłanki odpowiedzialności kontraktowej

Wydawać by się mogło, że ta podstawa roszczeń jest nawet bardziej oczywista niż rękojmia za wady rzeczy. Tworzy ją przecież tylko jeden przepis. Jego brzmienie powinno być uznane za jasne. Dlaczego więc konsumenci wolą to drugie rozwiązanie? Otóż, w tym przypadku sprzedającemu jest dużo trudniej uniknąć konsekwencji dostarczenia wadliwej rzeczy. Odpowiedzialność z tytułu rękojmi jest bowiem niemal obiektywna. Nie zależy w żaden sposób od złej woli zbywcy czy wystąpienia szkody po stronie kupującego. Ten pierwszy może wygrać sprawę wyłącznie, jeśli udowodni, że nabywca wiedział o wadzie w chwili wydania rzeczy (art. 557 §1 KC).

Tymczasem, aby uzyskać odszkodowanie na zasadach ogólnych, kupujący musi udowodnić:

  • wystąpienie szkody majątkowej,
  • wysokość szkody,
  • związek przyczynowy między nienależytym wykonaniem umowy a powstaniem szkody majątkowej w konkretnej wysokości.

Nawet jeśli powyższe wykażemy w sposób prawidłowy, sprzedawca będzie mógł uwolnić się od odpowiedzialności. Wystarczy, aby skutecznie wykazał, że nie ponosi winy w dostarczeniu wadliwej rzeczy.

Wykazanie wystąpienia szkody oraz jej wysokości

Najistotniejsze i najtrudniejsze jest tutaj wykazanie wystąpienia szkody oraz jej wysokości. Sąd Najwyższy w tym zakresie stwierdził, że: Sprzedawca odpowiada z mocy art. 471 k.c. nie za wady, ale za szkodę spowodowaną wadą wynikłą z nienależytego wykonania umowy polegającego na wydaniu kupującemu rzeczy wadliwej. Szkoda ta wyraża się różnicą między wysokością zapłaconej sprzedawcy ceny, będącej ekwiwalentem niewadliwego przedmiotu sprzedaży, a wartością rzeczy wadliwej w chwili jej wydania kupującemu (wyrok SN z dnia 8 grudnia 2005r., sygn. akt II CK 291/05).

Oznacza to, że nabywca musi jednoznacznie wykazać, o ile mniej warta jest rzecz wadliwa od rzeczy pełnej jakości. W postępowaniu sądowym będzie się to wiązało z koniecznością powołania biegłego. Jest to kosztowne i wydłuża czas niezbędny do rozpoznania sprawy. W przypadku korzystania z rękojmi z tym problemem można sobie łatwo poradzić. Jeśli rzecz nie zostanie naprawiona, wystarczy odstąpić od umowy, otrzymać zwrot ceny i kupić pełnowartościowy towar. Pozostając przy reżimie odpowiedzialności na zasadach ogólnych, można w rezultacie zostać z wadliwą rzeczą i zbyt niskim odszkodowaniem (jeśli wynik opinii biegłego nie będzie zgodny z oczekiwaniami).

Kumulacja roszczeń jest dopuszczalna

Zwyczajną odpowiedzialność kontraktową należy więc traktować raczej wyłącznie jako „ostatnią deskę ratunku”. Szczególnie, jeśli jest się konsumentem, który kupuje łatwo zastępowalną rzecz i nie ponosi żadnej dodatkowej szkody. Warto skorzystać z tego reżimu prawnego dopiero, gdy rękojmia za wady będzie w danym przypadku wyłączona czy niekorzystna z innych obiektywnych przyczyn. Dzięki temu nie będzie trzeba prowadzić żmudnego postępowania dowodowego i stresować się, że sprzedawca uwolni się od odpowiedzialności z powodu braku winy.

Oczywiście czasem jest tak, że kupujący na skutek otrzymania wadliwej rzeczy poniesie rzeczywiście istotną szkodę majątkową. Przykładowo, może okazać się, że zepsuta pasza zatruje jego zwierzęta i doprowadzi do ich śmierci, przez co wstrzymana zostanie produkcja mięsa. W takiej sytuacji można połączyć roszczenia. Z jednej strony odstąpić od umowy za zwrotem ceny na podstawie przepisów o rękojmi, a z drugiej – walczyć równolegle o odszkodowanie za poniesione szkody. Taka kumulacja roszczeń jest jak najbardziej dopuszczalna.