Technologia w sporcie: VAR i inne systemy wsparcia sędziów

Spostrzegawczość najlepszych sędziów sportowych może budzić podziw. Szczególnie podczas zawodów o dużej dynamice. Nawet najbardziej wytrenowane ludzkie oko jest jednak zawodne. Dlatego tak często arbitrzy popełniają błędy i podejmują kontrowersyjne decyzje. Tutaj z pomocą przychodzi technologia. Już niemal w każdej dyscyplinie z grupy tych popularnych wprowadzono jakiś system mający za zadanie eliminować pomyłki sędziów. Oto krótki przewodnik po nowych technologiach.

Najwięcej miejsca należy poświęcić piłce nożnej, jako najbardziej popularnej dyscyplinie na świecie.  Jednocześnie jest to jeden z dynamiczniejszych sportów, co utrudnia interpretację wielu sytuacji. Wiele razy błędy sędziów wypaczały wyniki ważnych spotkań. Przeoczony spalony, niesłusznie odgwizdany karny, bezpodstawnie pokazana czerwona kartka – to codzienność piłkarskich boisk.

Co więc może dziwić, paradoksalnie to w przypadku tego sportu najdłużej zwlekano ze wprowadzeniem systemów wspomagających pracę sędziów.  Wielu związkowych decydentów, trenerów i piłkarzy twierdziło, że na piękno futbolu składają się również błędy arbitrów. Poza tym ewentualna weryfikacja kontrowersyjnych sytuacji na podstawie powtórek miała na zbyt długi czas wstrzymywać grę. Ostatecznie ugięto się i wprowadzono dwa systemy – Goal Line oraz VAR.

Goal Line Technology

Ten pierwszy istnieje na światowych boiskach już od dłuższego czasu. Jego celem jest sprawdzanie, czy piłka wpadła do siatki, a konkretnie – czy przekroczyła linię bramkową wymalowaną między dwoma słupkami. System może być dwojakiego rodzaju. Pierwszy składa się z fotokomórek oraz czujnika wbudowanego w piłkę. Drugi to zespół kamer, które z chirurgiczną precyzją rejestrują położenie piłki. W obydwu przypadkach, jeśli futbolówka przekroczy linię, sędzia automatycznie otrzymuje stosowny komunikat na swoim zegarku (najczęściej w formie wibracji). Kibice z kolei widzą na stadionowych i telewizyjnych ekranach komputerową symulację danej sytuacji.

Wydawać by się mogło, że system ten jest mało istotny. Rzadko przecież zdarza się, że trudno ocenić, czy doszło do przekroczenia przez piłkę linii bramkowej. Najczęściej gole wpadają po mocnych strzałach i piłka ostatecznie zatrzymuje się w siatce. Historia pokazuje jednak, że gdyby wcześniej wprowadzono technologię Goal Line nie doszłoby do jednego z największych skandali mistrzostw świata. Chodzi o mecz Anglia Niemcy podczas mundialu w 2010 roku i nieuznaną bramkę Franka Lamparda. Po silnym strzale Anglika piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od murawy ponad metr za linią, aby ostatecznie wypaść z bramki. Sędzia niestety gola nie uznał, co przyczyniło się do porażki wyspiarzy.

Obecnie technologia ta jest dostępna w wielu ligach na świecie. Chociaż wykorzystuje się ją rzadko, ratuje ona skórę arbitrom. Co istotne, system Goal Line ma oparcie w przepisach ustanowionych przez IFAB – Międzynarodową Radę Piłkarską, w której skład wchodzi FIFA oraz przedstawiciele brytyjskich federacji piłkarskich. Konkretnie chodzi tutaj o pkt 11 Law 01 (The Field of Play) ze zbioru Laws of the Game 2018/2019.

VAR

Od kilku lat na światowych boiskach obecny jest z kolei VAR, czyli Video Assistant Referee. W Polsce określany mianem wideoweryfikacji. System ten wciąż raczkuje, jednak już dzisiaj widać, że jego wprowadzenie było dobrą decyzją. W ligach z tym wsparciem technologicznym praktycznie nie spotyka się już wypaczających wyniki spotkań pomyłek arbitrów. Nie wszystkie federacje zdecydowały się jednak skorzystać z tego systemu. Dopiero od sezonu 2019/2020 zagości on w lidze angielskiej – jednej z najbogatszych i najlepszych na świecie. Na chwilę obecną ze wsparcia technologicznego korzystają sędziowie – między innymi – w Niemczech, we Włoszech, w Polsce czy w trakcie rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA.

Na czym dokładnie polega VAR? Sposób korzystania i zasady zastosowania opisane są w stworzonym również przez IFAB protokole – VAR Protocol. Krótko mówiąc, dzięki tej technologii sędziowie mają bieżący dostęp do powtórek wideo ze wszystkich akcji meczu. System składa się z wielu kamer, dzięki czemu każda sytuacja może być obejrzana ze wszystkich perspektyw.

Mecz na kilku monitorach oglądają specjalnie oddelegowani dodatkowi arbitrzy. Ich miejsce pracy to wóz transmisyjny, który znajduje się najczęściej poza stadionem. Są oni połączeni poprzez zestawy głośnomówiące z sędziami biegającymi po boisku. Jeśli dojdzie do kontrowersyjnej sytuacji, sędzia główny może poprosić kolegów na wozie o sprawdzenie powtórek. Ci mogą również sami zasugerować konieczność zweryfikowania decyzji podjętej na boisku. Co istotne, o użycie systemu VAR nie mogą poprosić piłkarze ani trenerzy. Jest to autonomiczna decyzja sędziów, a jej wymuszanie może być podstawą do pokazania żółtej kartki.

Pierwszy etap sprawdzania to dokładne przejrzenie materiałów wideo przez sędziów dodatkowych. Kolejnym krokiem jest ustne poinformowanie arbitra głównego o wynikach analizy. Jeśli pomocnicy stwierdzą, że decyzja była prawidłowa, zalecają kontynuowanie gry. W przeciwnym razie sugerują zmianę rozstrzygnięcia. Boiskowy sędzia może zaakceptować wyjaśnienia kolegów, odmówić im racji albo samodzielnie obejrzeć przygotowany materiał filmowy. Służy do tego specjalny telewizor usytuowany przy linii bocznej boiska. Ostateczna decyzja należy więc zawsze do sędziego głównego.

VAR nie wszędzie zda egzamin

Co istotne, VAR nie może być wykorzystywany do weryfikacji wszystkich kontrowersyjnych decyzji. Gdyby sędziowie mogli sprawdzać każdą akcję, przerw w grze rzeczywiście byłoby zbyt dużo, co obniżyłoby atrakcyjność widowiska. Dlatego też w Protokole zapisano, że VAR pomaga:

  • Sprawdzić, czy bramka została zdobyta prawidłowo – weryfikacji podlegają wszystkie ewentualne faule, zagrania ręką, spalone,
  • Rozstrzygnąć, czy należy się rzut karny,
  • Sprawdzić, czy zawodnik powinien otrzymać bezpośrednią czerwoną kartę (a nie drugą żółtą),
  • Prawidłowo zidentyfikować zawodnika – najczęściej sprawdzić, czy sędzia usunął z boiska w związku z czerwoną kartką gracza, który rzeczywiście zawinił.

Co istotne, VAR nie został stworzony do rozstrzygania sytuacji wymagających interpretacji. Jego celem jest bowiem naprawianie ewidentnych błędów arbitrów. Dobrym przykładem jest tutaj spalony. To bowiem typowa sytuacja zero-jedynkowa. Albo zawodnik był na ofsajdzie, albo nie. W praktyce jednak sędziowie wspomagają się technologią również w sytuacjach spornych. Chodzi tutaj chociażby o zagrania ręką. Takie zachowanie nie jest bowiem zawsze niedozwolone. Jeśli kontakt piłki z tą częścią ciała jest przypadkowy, niemożliwy do uniknięcia czy niewpływający na tor lotu futbolówki, faulu nie ma. Spełnienie którejś z tych przesłanek zawsze wymaga interpretacji, co teoretycznie powinno wykluczać stosowanie VAR-u.

Kibicie już wielokrotnie przekonali się, że VAR jest potrzebny. Zmian decyzji sędziów było przez 2 lata używania tego systemu bardzo wiele. Często unikano błędów wypaczających wyniki meczów. Trzeba jednak zgodzić się z krytykami, że technologia w pewnym stopniu zabija piękno futbolu. Gdyby VAR stosowany był już w latach siedemdziesiątych, nie mówiono by dziś tyle o Marodonie, który wsławił się słynnym strzałem ręką.

Hawk-Eye, czyli sokole oko

Jest to system praktycznie identyczny jak Goal-Line, jednakże wykorzystuje się go w innych sportach. Chodzi tutaj o dyscypliny, w których decydujące znaczenie ma ustalenie, czy piłka przekroczyła całym obwodem jakąś linią. Przykładami mogą tutaj być: siatkówka, tenis czy krykiet.

Technologia ta wykorzystuje system kamer, które monitorują ruch piłki i miejsce jej styku z powierzchnią boiska. Sędziowie i kibice widzą na monitorach specjalną komputerową grafikę, która w obrazowy sposób pokazuje tor lotu piłki i punkt uderzenia.

Różnica między sokolim okiem a Goal Line Technology polega głównie na tym, że ten pierwszy system aktywowany jest na prośbę zawodnika. Każdemu z graczy przysługuje tzw. challenge, czyli możliwość żądania sprawdzenia decyzji arbitra. Przykładowo w tenisie gracz może poddać weryfikacji trzy zagrania w każdym secie (jedno w tie-break’u). Jeśli będzie miał rację, pula dostępnych challengów nie zmniejszy się. Ważne jest dobre taktyczne podejście do kwestii wideoweryfikacji, aby zostawić sobie możliwość sprawdzenia akcji na decydujące fragmenty meczu.