Pierwsze zarządzenia Wojewody ws. dekomunizacji uchylone

4 czerwca 2018
/

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał pierwsze rozstrzygnięcia dotyczące zmiany nazw ulic w związku z ustawą dekomunizacyjną. Zarządzenia Wojewody poddano kontroli sądowej na skutek ich zaskarżenia przez warszawski samorząd. Wobec stwierdzenia szeregu uchybień zostały one uchylone. Czy oznacza to koniec ulicy Lecha Kaczyńskiego?

Ustawa dekomunizacyjna - co to takiego?

Zgodnie z ustawą z dnia 1 kwietnia 2016 roku o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki, samorządy miały 12 miesięcy od dnia jej wejścia w życie na dokonanie „zmian nazw budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia lub daty symbolizujące komunizm lub inny ustrój totalitarny lub propagujące taki ustrój w inny sposób” (art. 6 ust. 1).

W przypadku niespełnienia tego obowiązku w terminie, wojewoda uzyskiwał uprawnienie do wydawania zarządzeń zastępczych, to znaczy do samodzielnego wprowadzenia odpowiednich korekt (art. 6 ust. 2). Konstrukcja tych przepisów jasno wskazuje, że to właśnie ten organ – jako przedstawiciel administracji rządowej w terenie - przejmował w taki sposób prawo do swobodnego decydowania, która nazwa wymaga zmiany.

Zarządzenia Wojewody - zmiany w Warszawie

Tak właśnie stało się, między innymi, w przypadku Warszawy. Wojewoda Mazowiecki wydał 50 zarządzeń zastępczych, którymi nadał nowe nazwy ulicom w niemal wszystkich dzielnicach stołecznego miasta. Najbardziej medialnym przypadkiem stało się przemianowanie alei Armii Ludowej na ulicę Lecha Kaczyńskiego. Zmieniono również – przykładowo – ulicę Leona Kruczkowskiego na Zbigniewa Herberta czy Wincentego Rzymowskiego na Przemysława Gintrowskiego.

Korekty te nie spodobały się warszawskim radnym, którzy większością głosów zdecydowali o zaskarżeniu zarządzeń do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Można mieć wątpliwości, jakie były rzeczywiste intencje skarżących, którzy stoją przecież po przeciwnej stronie sceny politycznej w stosunku do organów administracji rządowej. Fakty są jednak takie, że główne zarzuty w stosunku do rozstrzygnięć wojewody dotyczyły kwestii formalnych, typowo prawnych. Pojawiły się również wątpliwości dotyczące zgodności samej ustawy z Konstytucją, jednakże sąd – podając ustne motywy rozstrzygnięcia – skoncentrował się na uchybieniach tego pierwszego rodzaju.

Zarządzenia uchylone

Uzasadniając uchylenie poszczególnych zarządzeń (każda sprawa dotyczyła innej ulicy), sędzia sprawozdawca wskazywał – przede wszystkim – na niedostateczne umotywowanie konieczności wprowadzenia danej zmiany. Jak wcześniej zostało wspomniane, konstrukcja ustawy daje Wojewodzie prawo do decydowania o istnieniu potrzeby dokonania korekty. Jednakże nie może być to decyzja dowolna, w pełni uznaniowa. Przedstawiciel administracji rządowej w województwie – jak każdy organ władzy publicznej – musi bowiem działać na podstawie i w granicach prawa. Wszystkie jego rozstrzygnięcia muszą być więc odpowiednio uzasadnione i oparte na przepisach.

Tymczasem, w przedmiotowych sprawach tego zabrakło. Wojewoda w swoich zarządzeniach nie wyjaśniał w sposób dostateczny, na jakiej zasadzie dotychczasowa nazwa ulicy upamiętniała lub propagowała osoby czy wydarzenia związane z komunizmem. W związku z tym, prawidłowa ocena zgodności z prawem rozstrzygnięć zastępczych nie była w pełni możliwa. Zachodziło więc uzasadnione podejrzenie, że zarządzenia były w pełni uznaniowe, to znaczy nie mające oparcia w przepisach ustawy.

...ale WSA nie mówi "NIE" dekomunizacji

Mając na względzie powyższe, konieczne było uchylenie zaskarżonych zarządzeń. Warto jednak pamiętać, że orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne. Wojewodzie przysługuje prawo złożenia Skargi Kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który będzie badał prawidłowość działania Sądu I instancji. Oznacza to, że w chwili obecnej brak jest podstaw do przywrócenia dawnych nazw ulic.

Konieczne jest jeszcze zwrócenie uwagi na istotną kwestię, która została wyraźnie podkreślona przez Sąd rozpatrujący przedmiotowe sprawy. Wydane rozstrzygnięcia w żaden sposób nie przesądzają, czy patroni ulic, których nazwy zostały zmienione, są osobami związanymi z ustrojem totalitarnym. Sąd nie ma bowiem kompetencji do dokonywania ocen w tym zakresie. Jego rolą jest wyłącznie badanie zgodności z prawem (głównie pod względem formalnym) zaskarżonych aktów administracyjnych – zarządzeń Wojewody.