Swoboda tworzenia umów – o czym warto wiedzieć?

Swoboda tworzenia umów – to jedno z najdonioślejszych zagadnień na gruncie prawa cywilnego. Daje ona bowiem podmiotom możliwość samodecydowania o swoich prawach i obowiązkach na gruncie konkretnego stosunku. Pytanie, jakie najczęściej jest stawiane, dotyczy przede wszystkim granic tej swobody? O ile w ogóle takie istnieją…

Rys historyczny

Art. 3531 KC, deklarujący swobodę kontraktowania, nie od zawsze towarzyszył regulacji ustawowej. Został wprowadzony do KC nowelizacją z 28.07.1990 r. (wejście w życie 01.10.1990) jako owoc reformacji systemu prawnego oraz transformacji ustrojowej. Czy to oznacza, że przed tą nowelizacją swoboda nie obowiązywała? Zdecydowanie nie – brak wyraźnej podstawy ustawowej skłonił judykaturę i doktrynę do wypracowania w drodze wykładni trwałej w miarę silnej zasady, że podmioty prawa cywilnego mogą swobodnie kształtować stosunki pomiędzy sobą, ale nie może to wykraczać poza ustawę czy zasady współżycia społecznego.

Bazą egzegezy był art. 58 KC dotyczący in generali czynności prawnych – rzecz jasna – w tym również umów. Wprowadzony art. 3531 KC potwierdził zatem dotychczasowe stanowiska i stał się niezależną podstawą swobody kontraktowania. Przepis ten nie został zmieniony od czasu wprowadzenia go do systemu prawnego.

Norma ogólna

Pod względem budowy omawiany przepis reprezentuje typową normę ogólną. Jego początek stanowi o treści swobody kontraktowania, natomiast dalsza część to pochód wyjątków. Taka struktura determinuje mechanizm zastosowania przepisu. Jeżeli bowiem, analizując konkretny stosunek i jego postanowienie, stwierdzimy, że nie mamy do czynienia z jakimkolwiek wyjątkiem, będzie to oznaczało legalność sprawdzanej części umowy.

Z kolei, jeśli natrafimy na przeszkodę, czy to ustawową, czy – o co trudniej – zasad współżycia społecznego, swoboda kontraktowania zostaje wyłączona i legalność konkretnego postanowienia umowy będzie musiała zostać zweryfikowana na tle zaistniałego wyjątku. Z powyższego wynika, że w polskim systemie prawa cywilnego obowiązuje zasada otwartego katalogu umów.

Komponenty swobody kontraktowania

Powszechnie wymienia się następujące zakresy kontraktowania objęte swobodą:
– swoboda zawarcia lub niezawarcia umowy;
– swoboda konstruowania treści umowy;
– swoboda wyboru kontrahenta;
– swoboda formy (co jednak budzi w doktrynie dość duże wątpliwości);
– swoboda wyboru prawa, jakie będzie miało regulować zawieraną umowę.

Każdy z tych komponentów również należy poddać wyjątkom przewidzianym w ustawie. Tytułem przykładu – podmioty prawa cywilnego mogą zawrzeć umowę o dowolnej treści, o ile nie będzie to wychodziło poza granice swobody.

Treść i cel

Badając zgodność danego stosunku zobowiązaniowego z zasadą swobody kontraktowania, analizować będziemy nie tylko treść umowy, czyli związki praw i obowiązków przewidzianych dla stron (czyli umowa hic et ninc), ale również jej cel, czyli to, do czego ma doprowadzić stosunek.

Nie trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której z pozoru poprawne określenie działań kontrahentów miałoby skutkować niedozwolonym rezultatem. Ma to zapobiec przede wszystkim przypadkom obejścia prawa.

Za przykład można wskazać zawarcie umowy zlecenia sprzedaży nielegalnie broni. W takiej sytuacji z pozoru przedmiot umowy zlecenia nie jest naganny, polega bowiem na masowym zawieraniu umów sprzedaży. Cel natomiast takiego stosunku pozostawia wiele do życzenia.

Sprzeczność z naturą stosunku

Wykładnia tego wyjątku okazuje się niekiedy wielką batalią na sali sądowej. Ciężko jest bowiem wyłuskać niekiedy z całości przepisów dotyczących konkretnego stosunku zobowiązaniowego jego właściwości – naturę. Doktryna reprezentuje różne stanowiska – najczęściej wymienia się podejścia ontologiczne, normatywne i opisowe.

To pierwsze zwraca szczególną uwagę na bytność stosunku zobowiązaniowego w zwyczajach, jakie panują w społeczeństwie. Obraz danego stosunku jest więc budowany na podstawie tego, jak postrzega się jego charakter i przydatność w powszechnym obrocie prawnym.

Drugie podejście to domena prawa – konstrukcja umowy wynika przede wszystkim z przepisów prawnych. To normy stanowione przez władze wyznaczają naturę stosunku.

Dość skomplikowana jest z kolei koncepcja opisowa – odrywa ona naturę stosunku od waloru normatywnego, pozostawiając ją w sferze dydaktyki oraz doktryny. Brak definicji legalnej natury umowy sprawia, że jest to kategoria ocenna wymagająca od sądu skrupulatnej i systemowej analizy.

Granice swobody

Granice swobody mogą mieć różne źródło i różne przejawy. Niektóre przepisy prawa wyraźnie ograniczają swobodę wyboru kontrahenta, wprowadzając wymóg np. jednostronnej profesjonalizacji podmiotu. Ma to miejsce np. przy umowie leasingu, umowie agencyjnej czy komisie. KC w podanych przypadkach wymaga, by jedna ze stron umowy dokonywała czynności w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa. Oznacza to, że nie jest możliwe skuteczne zawarcie powyżej wskazanych umów pomiędzy 2 osobami, z których żadna nie prowadzi działalności gospodarczej. Jeszcze większe ograniczenie wprowadza np. umowa rachunku bankowego, gdyż w jej przypadku jedna ze stron musi być bankiem, a podmiot ten dość restrykcyjnie określają przepisy prawa bankowego i odnośnych ustaw.

Również treść umowy może być ustawowo narzucona. Za przykład można wskazać umowę użyczenia (komodat), w istotę której wpisana jest nieodpłatność. Komodat jest bowiem stosunkiem opartym na bezinteresownym pozbawieniu się rzeczy na korzyść innej osoby bez – rzecz jasna – przeniesienia własności. Nie można więc zawrzeć umowy użyczenia, nadając użyczającemu uprawnienie do żądania od biorącego wynagrodzenia. Takie prawo podmiotowe wyraźnie ustawa wyłącza. Jeżeli natomiast strony chciałyby tak uregulować swoją sytuację prawną, powinny rozważyć innego rodzaju umowę – np. zlecenia.

Podsumowanie

Swoboda tworzenia umów ma swoje granice i nie jest ich mało. Ustawodawca stara się tworzyć wzory pewnych umów i jako takie prezentować je społeczeństwu. Owszem, to od podmiotów prawa zależy, czy ukształtują swój stosunek w całkowitej zgodzie z przepisami prawa, czy jednak pokuszą się o pewne odstępstwa. W obu natomiast przypadkach tylko dogłębna analiza treści i celu umowy pozwoli stwierdzić, czy można ją uznać za doniosłą prawnie i mieszczącą się w granicach swobody umów.

Okazuje się więc, że wraz z wprowadzeniem art. 353(1) KC otworzono drzwi dla samodecydowania o własnych uprawnieniach i obowiązkach, ale zakreślono również granice, które mają ustrzec podmioty przed zagrożeniami wynikającymi z nieograniczonych możliwości. Ustawodawca musi być konsekwentny i wprowadzając jakikolwiek wyjątek od swobody umów w zakresie któregokolwiek komponentu, musi odpowiednio umotywować swoją decyzję. Ograniczona zostaje bowiem jedna z podstawowych wolności. Pytanie tylko, w imię czego? Pewności obrotu, bezpieczeństwa, poszanowania cudzych praw? Normy prawne są więc refleksem potrzeb społeczeństwa i lustrem, w którym zobaczyć można potencjalne prawne patologie.