Alfabet prawa: Ciężar dowodu

21 listopada 2018
/

Ludzie lubią się spierać. Strony konfliktu mają najczęściej kompletnie odmienne poglądy na daną sprawę. Widzą inaczej te same wydarzenia. Jeśli spór trafi do sądu, bezstronny arbiter będzie musiał wybrać jedną z wersji. W procesie cywilnym nie zawsze zwycięży ta, która rzeczywiście jest prawdziwa. Korzystny wyrok otrzyma osoba, która sprosta ciężarowi dowodowemu i lepiej uzasadni swoje racje.

Oczywiście nie jest tak, że przed sądem można kłamać, forsując swoją wersję wydarzeń. Zeznający nieprawdę świadkowie są narażeni na odpowiedzialność karną. Przedstawienie fałszywych dokumentów czy zatajenie istotnych faktów również stanowi czyn zabroniony. Jeśli więc podsądny decyduje się przedstawić dowody, powinny one pokazywać prawdziwy obraz wydarzeń. Nie oznacza to jednak, że sąd w sprawie cywilnej będzie zawsze dążył do wyjaśnienia jak było naprawdę.

W postępowaniu karnym króluje zasada prawdy materialnej. A w cywilnym?

W postępowaniu karnym najważniejsze jest dojście do tzw. prawdy materialnej. Sąd musi w taki sposób kierować postępowaniem dowodowym, aby okoliczności zdarzenia ujrzały światło dzienne. Dlatego tak istotną rolę odgrywają dowody z urzędu, przeprowadzane z inicjatywy sędziego.  Nawet więc bierność stron nie powinna zaburzyć procesu dochodzenia do prawdy. W postępowaniu cywilnym jest inaczej. To uczestnicy postępowania odpowiadają za to, czy ustalony zostanie faktyczny przebieg zdarzeń. Jeśli nie wykażą odpowiedniej inicjatywy, sąd wyda rozstrzygnięcie w oparciu o wybrakowany materiał dowodowy. Możliwe więc, że ustalenia stanowiące podstawę wydanego wyroku nie będą odpowiadały realnym wydarzeniom.

Oczywiście również w procesie cywilnym sąd może dopuścić dowód z urzędu, jednakże w praktyce dzieje się to wyjątkowo i w określonych kategoriach spraw (np. rozwodowych, gdzie najważniejsze jest dobro dziecka, a nie stron). W sporach między przedsiębiorcami nie ma co liczyć na to, że sąd przejmie jakąkolwiek inicjatywę.

Zasada rozkładu ciężaru dowodu

Skoro obowiązek dowodzenia został przerzucony na strony, ustawodawca musiał przedstawić jasne i zrozumiałe reguły gry. Najważniejszą z nich jest zasada rozkładu ciężaru dowodu. Mówi ona o tym, który z uczestników danego postępowania musi być stroną czynną, czyli inicjatorem postępowania dowodowego. Zapisano ją w art. 6 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że: Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Krótko mówiąc, jeśli jedna strona sporu czegoś się domaga, musi udowodnić, że to coś rzeczywiście jej się należy.

Przykładowo, w procesie o zapłatę wynagrodzenia z tytułu umowy o dzieło to wykonawca musi wykazać, że żądana kwota rzeczywiście jest mu należna. W tym celu powinien udowodnić, że wykonał zamówienie i oddał gotowe dzieło zamawiającemu. Może w tym zakresie przedstawić podpisany protokół odbioru czy złożyć wniosek o przesłuchanie świadków. Gdyby nie wykazał w tym zakresie choć minimalnej inicjatywy, sąd bez dłuższego zastanowienia oddaliłby powództwo jako nieudowodnione. Zamawiający z kolei, aby sprawy nie przegrać, powinien odpowiadać na zarzuty stawiane przez powoda. Jego ewentualna inicjatywa dowodowa ma więc mieć na celu podważanie twierdzeń przeciwnika.

Przerzucenie ciężaru dowodu

Jak chyba każda prawna zasada, ta również doznaje wielu wyjątków. Często zdarza się, że ciężar dowodu przerzucany jest na drugą stronę sporu. Ma to miejsce w przypadkach, w których ustawodawca postanowił wprowadzić domniemania. Są to swoiste ułatwienia dowodowe, które pozwalają dać przewagę słabszej czy poszkodowanej stronie sporu. Często też mają one na celu skrócenie czasu trwania postępowania. Dzięki domniemaniu można bowiem zaniechać dowodzenia wystąpienia niektórych przesłanek.

Dość jaskrawy przykład domniemania znajdziemy w przypadku spraw o odszkodowania z tytułu uszkodzenia ciała w wyniku potrącenia pieszego przez samochód. Odwrócenie reguł dowodzenia wynika tutaj z treści art. 436 §1 w zw. z art. 435 §1 Kodeksu cywilnego. W przepisie tym czytamy, że: Posiadacz mechanicznego środka komunikacji ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch tego pojazdu, chyba że szkoda nastąpiło w wyniku siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

W przypadku typowej sprawy związanej z odpowiedzialnością deliktową (np. przy uszkodzeniu ciała w wyniku pobicia), poszkodowany musi wykazać fakt wystąpienia szkody, związek przyczynowy między zdarzeniem a szkodą oraz winę sprawcy. Potrącony pieszy jest natomiast zwolniony z obowiązku wykazania tej ostatniej przesłanki. Wina kierowcy jest bowiem objęta domniemaniem, co wynika z użycia przez ustawodawcę sformułowania „chyba że”. W związku z tym, sprawca, chcący uwolnić się od odpowiedzialności, musi przejąć inicjatywę dowodową i wykazać, że szkoda powstała z wyłącznej winy kogoś innego albo na skutek siły wyższej.

Podobnych przepisów jest więcej. Kiedy więc zobaczymy w ustawie wyrażenie „chyba że”, powinna zapalić się nam w głowie czerwona lampka. Będzie to bowiem oznaczało wyłączenie ogólnej zasady rozkładu ciężaru dowodu w związku z zastosowaniem prawnego domniemania. Oczywiście ustawodawca często też wprost wskazuje na powyższe. Będzie tak – przykładowo – w przypadku art. 197 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że Domniemywa się, że udziały współwłaścicieli są równe. Tutaj zastosowanie omawianego ułatwienia jest uzasadniane tym, że w praktyce udziały współwłaścicieli są najczęściej rzeczywiście równe. Obowiązek dowodzenia tego faktu jedynie bezzasadnie przedłużyłby czas trwania postępowania.

Powód powinien przejąć inicjatywę

Osoba chcąca uzyskać korzystny wynik w sprawie cywilnej nie może więc pozostać bierna. Nie wystarczy samo złożenie pozwu, jeśli twierdzenia w nim zawarte nie zostaną poparte żadnymi dowodami. Nie warto liczyć na podjęcie przez sąd z urzędu inicjatywy w tym zakresie. Brak czynnego udziału w zainicjowanym przez siebie postępowaniu może być przyczyną porażki, nawet jeśli ma się prawdę po swojej stronie.  Trzeba bowiem dać sądowi szansę na jej dostrzeżenie.