Wysoki wynik na alkomacie pracodawcy nie wystarczy do zwolnienia pracownika

Pracodawcy stosują zwolnienia dyscyplinarne w przypadku stwierdzenia ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Jednym z częstych przykładów nagannego zachowania jest stawienie się w zakładzie pracy pod wpływem alkoholu. Samo podejrzenie nietrzeźwości pracownika na podstawie obserwacji nie uzasadnia jednak wręczenia wypowiedzenia. Konieczne jest przeprowadzenie odpowiedniego badania.

Jako że w przypadku niektórych zawodów alkohol to prawdziwa plaga, zakłady pracy często są wyposażane w alkomaty. Co prawda przeprowadzanie badań profilaktycznych i wyrywkowych jest wątpliwe z punktu widzenia wolności osobistych, jednak już w przypadku podejrzenia stanu nietrzeźwości pracodawca ma pełne prawo poprosić o dmuchnięcie w balonik. Jeśli wynik okaże się pozytywny, pracownik jeszcze tego samego dnia może spodziewać się wymówienia w trybie natychmiastowym.

Pracownik pod wpływem. Czy aby na pewno?

Okazuje się jednak, że takie postępowanie pracodawcy nie jest uprawnione. Zwolnienie wyłącznie na podstawie wskazania zakładowego alkomatu jest co najmniej przedwczesne. To sedno wyroku Sądu Najwyższego w sprawie o sygnaturze I PK 194/17. Jest on oparty na stanie faktycznym, w którym pracodawca zdecydował się przebadać alkomatem pracownika podejrzanego o spożycie alkoholu. Podwładny wyraził zgodę na test, który został przeprowadzony za pomocą trzymanego na recepcji atestowanego urządzenia. Ku zdziwieniu badanego uzyskano bardzo niepokojące wyniki - 2,6 oraz 2,8 promila.

Pracownik nie podpisał protokołu, gdyż twierdził, że taki rezultat nie jest możliwy. Zapewniał, że w ciągu ostatniej doby nie spożywał alkoholu. W odpowiedzi na to pracodawca polecił mu wykonanie na własną rękę badania weryfikacyjnego na komisariacie policji. Funkcjonariusze odmówili przeprowadzenia testu, gdyż ich zdaniem to pracodawca powinien wezwać patrol na miejsce zdarzenia i poprosić o alkotest. Pracownik próbował jeszcze zbadać się w kilku placówkach medycznych, jednakże okazało się to niemożliwe. Uzyskał jedynie zaświadczenie lekarskie, które potwierdzało brak symptomów charakterystycznych dla stanu nietrzeźwości.

Badanie zakładowym alkomatem nie wystarczy

Pracodawca nie uwierzył podwładnemu i wręczył mu wypowiedzenie. Sprawa trafiła na wokandę sądu pracy, a ostatecznie została rozpoznana przez Sąd Najwyższy. W toku rozprawy powzięto wątpliwości, czy od pracownika w feralnym dniu rzeczywiście czuć było alkohol. Okazało się, że wyłącznie jeden świadek podejrzewał powoda o pozostawanie w stanie nietrzeźwości. Sędziowie nie byli również przekonani co do stanu technicznego alkomatu.

Nie to okazało się jednak najważniejsze. Zdaniem sędziów Sądu Najwyższego wiążące badanie stanu trzeźwości pracownika może być wykonane wyłącznie przez uprawniony podmiot, którym pracodawca nie jest. Wynika to wprost z art. 17 ust. 3 zd. 1 i 2 ustawy o wychowaniu w trzeźwości, gdzie czytamy, że:

Na żądanie kierownika zakładu pracy, osoby przez niego upoważnionej, a także na żądanie pracownika, o którym mowa w ust. 1, badanie stanu trzeźwości pracownika przeprowadza uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego. Zabiegu pobrania krwi dokonuje osoba posiadająca odpowiednie kwalifikacje zawodowe.

Chodzi tutaj przede wszystkim o funkcjonariuszy policji czy straży miejskiej. Co więcej, to pracodawca musi zorganizować stosowne badanie. Na nim bowiem spoczywa ciężar udowodnienia naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Niedopuszczalne jest – tak jak to miało miejsce w omawianym przypadku – zobowiązywanie pracownika do samodzielnego poszukiwania miejsca, w którym uprawnione organy przeprowadzą stosowny test. Rację więc mieli policjanci, którzy odmówili zbadania powoda, wskazując, że to rolą pracodawcy było wezwanie ich na miejsce zdarzenia.

Wyrok SN podręcznikiem dla pracodawcy

Jako że pracodawca zachował się niezgodnie z procedurą i nie wykazał stanu nietrzeźwości pracownika, rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia zostało uznane za nieuzasadnione. Ostatecznie mężczyzna wygrał więc sprawę i otrzymał stosowne odszkodowanie.

Zdaniem specjalistów prawa pracy omawiany wyrok to obowiązkowa lektura dla każdego pracodawcy. W treści jego uzasadnienia znajdziemy bowiem instrukcje właściwego postępowania w przypadku podejrzenia stanu nietrzeźwości pracownika. Należy pamiętać, że posiadanie alkomatu w zakładzie pracy może być straszakiem dla podwładnych. Wynik przeprowadzonego nim badania może stanowić jednak wyłącznie podstawę do wezwania na miejsce policji, a nie do wręczenia dyscyplinarnego zwolnienia.