Facebook na celowniku belgijskiego sądu

Sąd w Belgii wezwał Facebooka do zaprzestania zbierania informacji o użytkownikach portalu korzystających ze stron z zainstalowanymi wtyczkami do udostępniania treści. Ponadto Facebook ma usunąć zgromadzone do tej pory dane. Jeśli nie zastosuje się do wytycznych, grozi mu nawet 100 mln euro kary. Batalia sądowa trwała 3 lata.

Facebook łamie prawo

Belgijski wymiar sprawiedliwości orzekł, że portal społecznościowy złamał nie tylko prawo lokalne, ale również europejskie regulacje dotyczące ochrony danych osobowych i prywatności. Naruszenia te odbywały się poprzez śledzenie internautów odwiedzających strony, na których jednym kliknięciem można było udostępnić wybrane treści na Facebooku.

Zdaniem belgijskiego sądu "Facebook w niewystarczający sposób informuje nas na temat danych, które o nas gromadzi, w tym na temat rodzajów tych danych, celów ich przetwarzania, a także czasu, przez jaki są przechowywane. Robi to również bez naszej zgody na zbieranie i przechowywanie tych informacji".

Wyrokiem sąd nakazał Facebookowi usunąć wszystkie zgromadzone do tej pory dane. Dotyczy to nie tylko użytkowników portalu, ale również osób nieposiadających na nim kont. Warunkiem jest zamieszkanie tych osób na terenie Belgii.

Zdaniem doradcy Belgijskiej Komisji Ochrony Prywatności (odpowiednik polskiego GIODO), Brendana van Alsenoya, metody śledzenia stosowane przez Facebooka mogą być wykorzystywane całkowicie legalnie. "Legalne użycie tych technologii nie powinno jednak powodować erozji prawa jednostki do prywatności i ochrony danych. Europejskiej prawo regulujące te kwestie jasno stwierdza, że użycie plików cookies do celów biznesowych wymaga zgody użytkownika. Zgoda taka musi być wyrażona świadomie, a użytkownicy muszą mieć łatwy dostęp do możliwości jej wycofania. Obecne podejście "dostosuj się albo zrezygnuj z usług", które często wybierają firmy, w żaden sposób nie koresponduje ani z duchem, ani z literą europejskiego prawa ochrony danych" - powiedział van Alsenoy.

Sądowa batalia zakończona zwycięstwem belgijskiego GIODO

Po trzech latach batalii sądowej sąd uznał zarzuty Belgijskiej Komisji Ochrony Prywatności. Zdaniem Komisji sposób informowania osób niebędących użytkownikami serwisu o ich śledzeniu był niewystarczający. Również metody pozyskiwania zgody na śledzenie pozostawiały wiele do życzenia. Internauci w rzeczywistości nie mieli wyboru w kwestii śledzenia.

Wykazano również wiele nieprawidłowości w działaniach Facebooka po wycofaniu zgody na śledzenie albo wręcz nieudzieleniu jej. Portal nadal zbierał dane o tych osobach, co znacznie wykracza poza wszystko, czego użytkownicy mogli się po Facebooku spodziewać.

Portal społecznościowy zapowiada odwołanie się od orzeczenia.