Czy czekają nas zmiany w zasadach wydawania abonamentów parkingowych?

20 września 2018
/

W większości dużych polskich miast utworzono strefy płatnego parkowania niestrzeżonego. Kto chce zaparkować swój samochód na takim obszarze, musi pobrać bilet w parkomacie. Od tej zasady istnieją jednak pewne wyjątki.

Jeden z wyjątków dotyczy osób zameldowanych w strefie. Jeśli takie uprawnienie przewidziano w uchwale właściwej rady gminy, mieszkańcy mogą ubiegać się o abonament. W Warszawie jego cena to zaledwie 30 zł rocznie. Otrzymuje się go na jeden pojazd, oznaczony określonym we wniosku numerem rejestracyjnym. Czy takie ograniczenie jest zgodne z prawem?

Jeden mieszkaniec - jeden abonament

Jedno jest pewne - jeden mieszkaniec strefy może ubiegać się tylko i wyłącznie o jeden abonament. Zameldowany w miejskim bloku nie otworzy więc raczej na publicznych miejscach parkingowych samochodowego komisu. Jeśli w gospodarstwie domowym jest więcej samochodów, odpowiednia liczba osób musi postarać się o meldunek.

Natomiast do tej pory każdy zameldowany mieszkaniec mógł otrzymać jeden abonament na konkretny samochód. We wniosku należało podać jego numer rejestracyjny oraz załączyć dokument potwierdzający własność czy istnienie jakiegoś innego stosunku prawnego, z którym wiąże się posiadanie pojazdu (na przykład umowę leasingu albo najmu). Oznaczenie samochodu widniało również na wkładanej za szybę kartce potwierdzającej uzyskanie omawianego uprawnienia. Powyższe wiązało się z następującymi konsekwencjami:

  • zmiana samochodu oznaczała konieczność złożenia ponownego wniosku oraz opłacenie nowego abonamentu,
  • ulgi parkingowej nie mogła otrzymać osoba nieposiadająca samochodu "na stałe".

Wojewoda przeciwko radom miast

Zasady te mogą się jednak wkrótce zmienić na korzyść mieszkańców. Wszystko dzięki rozstrzygnięciu nadzorczemu Wojewody Podlaskiego z dnia 30 sierpnia 2018 roku. Jako organ kontrolujący oceniał on zgodność z prawem uchwały Rady Miejskiej w Suwałkach, mocą której wprowadzono regulamin strefy płatnego parkowania. Analiza zakończyła się wydaniem orzeczenia o stwierdzeniu nieważności gminnego aktu prawnego w zakresie zwrotu „z oznaczeniem numeru rejestracyjnego pojazdu samochodowego”.

Wojewoda uznał więc, że sprzeczne z prawem jest wymaganie od mieszkańca strefy podania we wniosku o kartę abonamentową numeru rejestracyjnego pojazdu, a co za tym idzie uzależnienie otrzymania ulgi parkingowej od wykazania posiadania konkretnego samochodu. W uzasadnieniu zauważono, że art. 13b ust. 4 pkt 2 ustawy o drogach publicznych przewiduje możliwość wprowadzenia opłaty abonamentowej dla niektórych użytkowników drogi. Zdaniem nadzorcy, użycie przez ustawodawcę w tym miejscu pojęcia "użytkownik drogi" oznacza, że uprawnienie może być przypisane tylko i wyłącznie do konkretnej osoby, a nie pojazdu.  Inne rozumienie tej normy prawnej prowadziłoby natomiast do bezprawnego ograniczenia korzystania ze swojej własności.

Czy pogląd wyrażony przez Wojewodę jest słuszny? Na pewno ma on rację twierdząc, że tego rodzaju ustawowy przepis - a więc przyznający kompetencje organom samorządu terytorialnego - musi być interpretowany ściśle i w oparciu o literalną wykładnię prawa. Rzeczywiście, mając na względzie rozumienie słownikowe, "użytkownik drogi" to osoba, a nie pojazd. Z drugiej jednak strony jest to pojęcie zaczerpnięte z ustawy o drogach publicznych, gdzie pojawia się raczej w kontekście poruszania się po drodze konkretnej osoby, która użytkuje konkretny samochód.

Wojewoda wychodzi naprzeciw mieszkańcom

Trzeba natomiast przyznać, że takie postawienie sprawy jest korzystne dla obywateli. Usuwa bowiem formalne uciążliwości związane z koniecznością złożenia nowego wniosku o abonament w przypadku zmiany samochodu. Poza tym, daje mieszkańcowi strefy szansę na zaparkowanie blisko domu autem pożyczonym na krótko od znajomego czy chociażby pochodzącym z wypożyczalni. Jeśli dojdzie do zmiany zasad, kontrolerzy opłat parkingowych będą jednak musieli zwiększyć swoją czujność. Brak numeru rejestracyjnego na druku abonamentu może zachęcić do jego kserowania i wykorzystywania dla kilku pojazdów.

Czy rzeczywiście dojdzie do zmian w uchwałach miejskich rad? Niekoniecznie. Rozstrzygnięcie wojewody jako organu nadzorczego nie jest bowiem wiążące. Co więcej, może być jeszcze zaskarżone do sądu administracyjnego przez Radę Miejską w Suwałkach. Dopiero jego prawomocny wyrok będzie istotnym sygnałem dla radnych innych miast, że korekty uchwał mogą być konieczne.

Rozstrzygnięcie Wojewody Podlaskiego wydane pod znakiem NK-II.4131.70.2018.KK