Czy policjant albo strażnik miejski może odmówić interwencji?

20 sierpnia 2019
/

W jednej z internetowych dyskusji padła prośba o wyjaśnienie problemu odmawiania przez funkcjonariuszy interwencji po ustnym zgłoszeniu wykroczenia. Konkretnie chodziło o przypadek zwrócenia patrolowi Policji uwagi na pojazd zaparkowany nieprawidłowo na drodze dla rowerów. Obywatel chciał, aby podjęto czynności w związku z zablokowaniem przejazdu. Policjanci odmówili, odsyłając mężczyznę do straży miejskiej. Czy takie zbagatelizowanie problemu i zlekceważenie zgłoszenia jest dopuszczalne?

To niestety nie jedyna tego typu sytuacja. Zdarza się również, że przypadkowo napotkani na miejscu zdarzenia funkcjonariusze straży miejskiej każą obywatelom dzwonić pod numer interwencyjny. Często jest tak, że dyspozytor po kilku minutach przekazuje to zgłoszenie tym samym strażnikom. Wszystko mogłoby się odbyć bez pośrednictwa operatora, ale... procedury.

Regulaminy wewnętrzne a prawo powszechnie obowiązujące

Strażnicy zasłaniają się tym, że obowiązujące ich regulaminy nie przewidują interwencji własnych (chyba że chodzi o zagrożenie życia). Wszystko musi być bowiem udokumentowane w centrali. Zgłoszenia muszą być obsługiwane w kolejności ich napływu. Nie ma znaczenia, że funkcjonariusze muszą jechać na drugi koniec swojego rewiru, a potem wracać do punktu wyjścia, bo akurat tak ułożyła się kolejka. Policjanci lubią z kolei przerzucać drobne sprawy wykroczeniowe na straż miejską. Wskazują, że przecież w ustawie – Prawo o ruchu drogowym wyraźnie powierzono tej formacji kompetencje dotyczące parkowania czy wykroczeń popełnionych przez rowerzystów.

To wszystko prawda… ale nie do końca. Rzeczywiście Straż Miejska ma prawo tworzyć swoje procedury. Można je oceniać negatywnie, ale trudno coś z tym zrobić. Można próbować forsować swoje propozycje, pisząc stosowne petycje do komendantów. W Warszawie aktywiści miejscy chcieli przekonać strażników do koncepcji patroli pieszych obsługujących własne interwencje, ale bez skutku. Problemem mają być braki kadrowe czy finansowe. Policjanci z kolei nie chcą zajmować się drobnymi sprawami, czemu z jednej strony nie można się dziwić. Wyposażenie straży miejskiej w kompetencje dotyczące wykroczeń drogowych nie oznacza jednak, że doszło do ich odebrania Policji. Argumenty w tym zakresie należy więc uznać za dość wątłe.

Wszystkie powyższe procedury i tłumaczenia przestają mieć jednak jakiekolwiek znaczenie z punktu widzenia obywatela. Regulaminy Policji czy Straży Miejskiej to przecież przepisy wewnętrzne, które obowiązują tylko funkcjonariuszy. Mieszkańcy wychodzą natomiast z prostego i logicznego założenia – skoro dochodzi do popełnienia wykroczenia, a służby są powołane są do ścigania sprawców, to interwencja musi zostać podjęta. Rzeczywiście, policjanci i strażnicy miejscy mają za zadanie służyć obywatelom i egzekwować naruszenia prawa. Trudno więc zaakceptować odmowę czy przerzucanie odpowiedzialności na inny podmiot. Sam kiedyś na prośbę o interwencję w sprawie nieprawidłowego parkowania usłyszałem od uśmiechniętego policjanta, że nie jest on „od egzekwowania naruszeń prawa”.

Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenie ratunkiem dla obywateli

Jak więc sprawa ta wygląda z punktu widzenia przepisów powszechnie obowiązujących, istotnych dla obywateli? Odpowiedzi należy szukać przede wszystkim w następujących aktach sprawnych:

  • ustawie z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji,
  • ustawie z dnia 29 sierpnia 1997 roku o strażach gminnych,
  • a także ustawie z dnia 24 sierpnia 2001 roku – kodeks postępowania w sprawach o wykroczeniach (dalej „kpsw”).

To co zaskakuje po analizie tych aktów prawnych, to brak jakiegokolwiek przepisu wyraźnie i jednoznacznie zobowiązującego do podejmowania interwencji w przypadku każdego ujawnionego wykroczenia. Najbliższy temu jest art. 54 §1 kpsw, gdzie czytamy:

W celu ustalenia, czy istnieją podstawy do wystąpienia z wnioskiem o ukaranie oraz zebrania danych niezbędnych do sporządzenia takiego wniosku, Policja z urzędu przeprowadza czynności wyjaśniające. Czynności te w miarę możności należy podjąć w miejscu popełnienia czynu bezpośrednio po jego ujawnieniu. Powinny one być zakończone w ciągu miesiąca od ich podjęcia.

Przepis ten odpowiednio stosuje się do strażników gminnych w przypadkach wykroczeń, do których ścigania są uprawnieni (art. 17 §3 kpsw).

Jak widać po samej treści zacytowanego artykułu, funkcjonariusze mają jedynie warunkowy obowiązek podjęcia czynności na miejscu i bezpośrednio po ujawnieniu wykroczenia. Pojęcie „w miarę możliwości” może być (i najczęściej jest) interpretowane dość szeroko. Strażnicy czy policjanci chętnie korzystają z tej furtki. Mogą wskazać, że właśnie zmierzają na interwencje czy wykonują różne inne czynności.

Stając w obronie funkcjonariuszy, trzeba wskazać, że czasami rzeczywiście nie mogą oni podjąć działań, mimo że z pozoru nic aktualnie nie robią. Przykładowo: patrol straży miejskiej został wysłany do nieprawidłowo zaparkowanego pojazdu. Jeden z funkcjonariuszy robi zdjęcia i spisuje dane, a drugi w tym czasie siedzi w samochodzie. Dla niektórych mógłby on zamiast tego podjąć interwencję wobec innego wykroczenia. Trzeba jednak zauważyć, że w tym czasie mógłby na miejscu pojawić się właściciel pierwszego z aut i wszcząć awanturę. Dlatego też drugi funkcjonariusz powinien być cały czas w gotowości do pomocy swojemu koledze.

Ustawa o strażach gminnych przyznaje prymat procedurom i poleceniom służbowym

Jeśli jednak strażnik jest akurat w czasie spożywania drugiego śniadania, taką interwencję powinien podjąć. W kontrze do odmowy obywatel może próbować powoływać się właśnie na wyżej wskazany przepis. Niestety, funkcjonariusz może odbić pałeczkę wskazując na art. 27 ustawy o strażach gminnych. Tworzy on katalog obowiązków dla przedstawicieli tej formacji. Na pierwszym miejscu postawiono przestrzeganie prawa i rzetelne, bezstronne oraz terminowe wykonywanie poleceń służbowych. Wśród obowiązków znajdziemy również podejmowanie interwencji w sytuacjach  zagrożenia życia, zdrowia lub mienia, a także w przypadku naruszenia dóbr osobistych ludzi.

Wydaje się więc, że jeśli strażnik miejski otrzymał polecenie interweniowania – chociażby – w sprawach nielegalnego handlu, to może odmówić podjęcia działań w stosunku do nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów (chyba że istnieje obawa zagrożenia życia uczestników ruchu). Procedury mają więc prymat również na gruncie ustawy.

W ustawie o Policji nie znajdziemy natomiast odpowiednika art. 27 ustawy o strażach gminnych. Próżno szukać więc jakiegokolwiek katalogu obowiązków policjantów. Ustawodawca skupił się raczej na wskazywaniu ich uprawnień, chociażby w zakresie kontroli czy stosowania przymusu bezpośredniego. Powinności ciążące na funkcjonariuszach trzeba więc interpretować z przepisów ogólnych i celu powołania tej formacji.

Ustawa o Policji mówi raczej o uprawnieniach, a nie obowiązkach

Po pierwsze, warto zwrócić uwagę, że ustawa traktuje zawód policjanta jako służbę. Zgodnie z art. 1 ust. 1:

Tworzy się Policję jako umundurowaną i uzbrojoną formację służącą społeczeństwu i przeznaczoną do ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego.

W art. 1 ust. 2 znajdziemy z kolei podstawowy katalog zadań Policji. Jednym z nich jest wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców.

Co istotne, każdy policjant przez przystąpienie do służby musi złożyć ślubowanie o następującej treści:

Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom podejmowanych obowiązków policjanta, ślubuję: służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia. Wykonując powierzone mi zadania, ślubuję pilnie przestrzegać prawa, dochować wierności konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej, przestrzegać dyscypliny służbowej oraz wykonywać rozkazy i polecenia przełożonych. Ślubuję strzec tajemnic związanych ze służbą, honoru, godności i dobrego imienia służby oraz przestrzegać zasad etyki zawodowej.

Z powyższego można rzeczywiście próbować wywodzić, że funkcjonariusz Policji powinien reagować na wszystkie naruszenia prawa. Ślubuje on bowiem chronić porządek prawny, czyli dbać o to, aby wszystkie przepisy prawa były przestrzegane. Odmowa podjęcia interwencji, szczególnie w obecności osoby dopuszczającej się wykroczenia, utwierdza raczej sprawców w przekonaniu o ich bezkarności.

Przepisy prawa o ruchu drogowym nie zwalniają policjantów z obowiązków

Trudno jednak zarzucić funkcjonariuszowi naruszenie jakiegokolwiek przepisu prawa w przypadku pouczenia obywatela o konieczności zgłoszenia wykroczenia pod numerem alarmowym. Większe wątpliwości można mieć natomiast w sytuacji odsyłania zgłaszającego do straży miejskiej. Owszem, art. 129b ustawy z dnia – Prawo o ruchu drogowym upoważnia strażników gminnych do wykonywania kontroli ruchu drogowego wobec:

1)    kierującego pojazdem niestosującego się do zakazu ruchu w obu kierunkach, określonego odpowiednim znakiem drogowym;

2)   uczestnika ruchu naruszającego przepisy o:

  1. a)  zatrzymaniu lub postoju pojazdów,
  2. b)  ruchu motorowerów, rowerów, wózków rowerowych, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt,
  3. c)  ruchu pieszych,
  4. d)   ograniczeniu ruchu w strefie czystego transportu, określonej w uchwale rady gminy, wydanej na podstawie  40 ust. 1 ustawy z dnia 11 stycznia 2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych (Dz. U. poz. 317 i 1356).

Powyższe nie oznacza jednak, że kompetencje w tym zakresie są odebrane policjantom. Obowiązek podjęcia interwencji w sprawach powyższych wykroczeń istnieje tak samo jak w przypadku pozostałych naruszeń prawa.