Czy wielkie kluby zniszczą dotychczasowy ład w Europejskiej piłce?

4 listopada 2018
hello world!

Zgodnie z danymi zebranymi przez „Football Leaks” najpotężniejsze kluby Europy, z Bayernem Monachium na czele rozważają przeprowadzenie totalnej rewolucji w organizacji rozgrywek piłki nożnej. Czy Bayern mógłby zakazać Robertowi Lewandowskiemu gry z orzełkiem na piersi? Czy to możliwe, że już niedługo nie będzie nam dane oglądać największych klubów na arenie krajowej, a Liga Mistrzów stanie się pucharem drugiej kategorii?

Ten wpis należy traktować jako archiwalną ciekawostkę! Wszystko zmieniło się w kwietniu 2021 roku, kiedy 12 z największych klubów piłkarskich świata oficjalnie ogłosiło, że Superliga powstanie.

Od lat pomysł utworzenia Superligi jest tematem plotek mediów, nieoficjalnych informacji. Teraz, dzięki informacjom „Der Spiegel” w cyklu realizowanym wraz z elitarną grupą „European Investigative Collaborations” (EIC), dostajemy potwierdzenie. Cel? Oczywiście jeszcze większe wpływy finansowe

Czym jest Superliga?

Taką nazwą określa się wizję elitarnych rozgrywek, w których największe europejskie kluby współzawodniczyłyby o miano najlepszej drużyny w Europie. Mecze odbywałyby się raz w tygodniu, tak jak obecnie w ligach krajowych. Ich temat poruszany był już wielokrotnie, nie tylko przez dziennikarzy sportowych z całego świata, ale także działaczy sportowych.

- Rozpoczęliśmy już rozmowy na temat Superligi i będziemy je kontynuować. Pomysł na międzynarodowe zawody pojawił się dlatego, że z doświadczenia wiemy, iż prawa do transmisji telewizyjnych sprzedaje grupa klubów, nie każdy indywidualnie. To nas nauczyło, że razem możemy zyskać więcej pieniędzy i sprzedawać nasz produkt jeszcze lepiej - na temat tego pomysłu wypowiadał się jakiś czas temu prezydent Juventusu i działacz UEFA, Andrea Agnelli.

Z materiałów „Football Leaks” wynika, że idea rozgrywek pojawiła się już blisko 30 lat temu. Jednak niespotykanym wcześniej zainteresowaniem cieszyła się wizja Charliego Stillitano, Amerykanina współodpowiedzialnego za powstanie Major League Soccer. Jak wyglądała jego wizja, którą miał przedstawić władzom Realu Madryt w 2015 roku? Do ligi miałoby przystąpić 17 drużyn z Anglii, Hiszpanii, Włoch, Niemiec i Francji. Kryterium przyjęcia stanowiłaby popularność transmisji telewizyjnych meczów owych zespołów. Dodatkowym uczestnikiem byłaby drużyna z Portugalii, Holandii, Rosji lub Turcji. W lidze odbywałyby się 34 kolejki rozgrywane we wtorki, środy i soboty, a kończyłaby się fazą play-off.

Jednak doniesienia publikowane przez „Der Spiegel” na podstawie danych zebranych przez dziennikarzy śledczych „Football Leaks” rzucają zupełnie nowe światło na sprawę. Zgodnie z ich ustaleniami Superliga miałaby wystartować już w roku 2021. Wtedy też skończyłaby się Liga Mistrzów jaką znamy. Wcześniej nie było także mowy o odrzuceniu rozgrywek krajowych, a także zakazywaniu gry w reprezentacjach zawodnikom.

Przełomowy dla sprawy rok 2016 i e-mail który może zmienić bieg historii europejskiego futbolu

„Cześć Romano, miałbym kolejną ciekawą sprawę, którą chcielibyśmy Ci powierzyć”. Tym niewinnym zdaniem swoją wiadomość z 3 lutego 2016 r. rozpoczął Michael Gerlinger, człowiek prowadzący dział prawny w Fußball-Club Bayern München e. V. Być może nie kojarzycie tego Pana, ponieważ nieczęsto pojawia się w mediach. Jednak żadna poważna decyzja w klubie nie jest podejmowana bez jego udziału. Adresatem była kancelaria Cleary Gotllieb, która miała odpowiedzieć Michaelowi na kilka pytań. W tym o tak istotne kwestie, jak to, czy Bayern może wycofać się z gry w Bundeslidze, albo czy mógłby zabronić swoim piłkarzom występować w reprezentacjach narodowych.

W sierpniu 2016 roku Karl-Heinz Rummenigge powiedział na spotkaniu Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA), że jeśli UEFA nie zwiększy wpływów dla największych klubów, to one odłączą się od znanych do tej pory rozgrywek i stworzą własne. CEO Bayernu pozwolił sobie na takie zagranie, ponieważ zdawał sobie sprawę, że UEFA oraz ECA nie były gotowe na tak mocną ofensywę.

Okres, w którym swoje działania mieli rozpocząć działacze klubu z Monachium nie jest przypadkowy i pozwala znaleźć we wszystkim sens. Rok 2016 był wyjątkowym w europejskiej piłce. Najpotężniejsze organizacje piłkarskie – UEFA i FIFA straciły swoich przywódców i wydawały się być kolosami na glinianych nogach. Ponadto wielkimi krokami zbliżał się przetarg o prawa do transmisji najważniejszych turniejów klubowych – Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy. Wysokość przychodów z obu tych turniejów w 2017 roku, to 2.2 mld euro. To pokazuje, że największe kluby, które są machiną napędową tego biznesu mają o co walczyć.

Bayern Monachium nie jest osamotniony – kto miałby współtworzyć Superligę?

Inicjatywy oczywiście nie wykazywał jedynie Bayern. Do grupy podejmującej działania za plecami UEFA poza władzami Der FCB mieli należeć działacze Realu Madryt, Juventusu, Barcelony, Manchesteru United, Arsenalu oraz Milanu. Początkowo celem było jedynie wywarcie presji na UEFA, tak by zwiększyła kwoty przekazywane gigantom. Według dziennikarzy śledczych, z czasem jednak grupa zaczęła dążyć do stworzenia autonomicznej Superligi. Obecnie 16 drużyn jest gotowych podpisać specjalny dokument, który miałby doprowadzić do jej powstania jeszcze w 2021 roku.

Te zespoły można podzielić na dwie grupy:

  • Pierwszą stanowi 11 klubów, które miałyby mieć zapewniony udział w rozgrywkach przez okres 20 lat, bez obawy eliminacji. Te kluby to: Chelsea, Manchester United, Arsenal, Liverpool, Manchester City, Bayern Monachium, Juventus, Milan, Real Madryt, Barcelona, oraz PSG.
  • Drugą tworzą następujące drużyny: Inter, Roma, Atlético Madryt, Olympique Marsylia oraz Borussia Dortmund.

Z początku kluby miały obawy, czy wykruszenie się z pewnego układu nie wiązałoby się z poważnymi konsekwencjami. Pojawiały się liczne pytania. Czy mogłyby liczyć na przychody od UEFA? Czy krajowe federacje mogłyby nakładać na nie kary? Czy byłyby zobowiązane do udostępniania swoich graczy reprezentacjom? Co stałoby się z kontraktami piłkarzy? Ich wątpliwości rozwiali podobno eksperci z dziedzin prawa. Ich zdaniem ani FIFA, ani UEFA, ani żadna inna organizacja nie może ukarać klubów, które postanowiłyby wystąpić w Superlidze. Takie sankcje byłyby sprzeczne z prawem unijnym.

Kluby odcinają się od doniesień EIC

Arsenal w rozmowie ze Sky Sports News podkreślił, że Premier League pozostaje dla niego priorytetem. Władze „Kanonierów” utrzymują także, że nie są świadome rzekomych planów na 2021 rok. Zaznaczają jednak chcą uczestniczyć w rozmowach o przyszłości zarówno krajowej, jak i międzynarodowej piłki. Manchester United oraz Liverpool nie udzieliły komentarza w sprawie. Chelsea postanowiła zignorować dziennikarzy Sky.

Bayern Monachium natomiast wydał oficjalne oświadczenie, w którym podkreślił, że nie uczestniczył w żadnych negocjacjach w tej sprawie, a plany dotyczące utworzenia Superligi nie są mu znane.

Czy Superliga ma sens?

To oczywiście pytanie bardzo subiektywne, jednak jestem w stanie zrozumieć zakusy wielkich klubów na stworzenie własnych rozgrywek. Przychody ze sprzedawanych praw do transmisji europejskich pucharów są niebotycznie wysokie. Dzieje się tak przede wszystkim przez siłę marketingową kilku największych drużyn z Europy. Ponadto niektóre z lig są zupełnie zdominowane, co sprawia, że ich atrakcyjność może się stopniowo zmniejszać. Rozwiązaniem może okazać się utworzenie osobnych zawodów przeznaczonych wyłącznie dla elitarnej grupy. Mówi się już o tym oficjalnie, nikt nie ukrywa, że piłka nożna, to ogromny biznes.

Ciekawej wypowiedzi udzielił na konferencji po meczu z Arsenalem Jurgen Klopp. Zażartował, że wizja mniejszej liczby meczów i większych pieniędzy jest miła. Potem zaznaczył jednak, że jest zadowolony z obecnego kształtu rozgrywek. Skomentował także sposób wprowadzania zmian przez międzyadnarodowe organizacje piłkarskie.

- Nie jestem pewien, czy tak naprawdę ktokolwiek o tym rozmawia. Na pewno, to nie nastąpi natychmiast. UEFA i FIFA realizują swoje wspaniałe pomysły od razu. Nikogo nie pytają o zdanie. Potem wychodzi, że wszyscy grają w sezonie dodatkowe dwadzieścia meczów, ale nie ma z tego dodatkowych pieniędzy - odniósł się do sprawy trener Liverpoolu.

Być może takie rozwiązanie byłoby także korzystne dla klubów spoza ścisłej elity, które często i tak pozostają w cieniu gigantów. W tym przekonaniu utwierdzają mnie kolejne reformy rozgrywek Ligi Mistrzów. Nie sprzyjają one małym graczom, a ułatwiają życie hegemonom.

W obecnym sezonie przedstawiciele 4 najmocniejszych lig (hiszpańska, niemiecka, angielska i włoska) mieli zapewnione po cztery miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Przed obecnym sezonem trzy ligi zajmujące czołowe miejsca w rankingu miały zapewnione po trzy miejsca w grupie i dodatkowo po jednym miejscu w eliminacjach. Czwarta w rankingu liga dysponowała do tej pory dwoma gwarantowanymi miejscami w grupie i jednym w eliminacjach. Prostą matematyką jest, że liczba z góry zagwarantowanych miejsc w fazie grupowej dla najmocniejszych lig wzrosła o pięć. Na zmianach cierpią mniejsi.

Z czasem tradycyjne rozgrywki mogłyby okazać się równie ciekawe, co Superliga, która moim zdaniem brzmi trochę jak piłkarski Disneyland. Na dłuższą metę zbyt różowo.

chevron-down
Copy link