Hulajnogą po drodze dla rowerów? Zmiany w prawie już blisko

7 grudnia 2018
/

W dużych miastach obserwujemy wysyp elektrycznych hulajnóg. Mowa tutaj zarówno o prywatnych sprzętach, jak i oferowanych do wypożyczenia na minuty. W centrum Warszawy niemal na każdym rogu możemy natknąć się na charakterystyczne biało-zielone urządzenie, z którego skorzystamy dzięki specjalnej aplikacji. Popyt jest ogromny, nawet mimo dość wysokiej ceny. Jak na razie za tym trendem nie nadąża prawo drogowe. Wciąż nie do końca wiadomo, czy używać takiego sprzętu na jezdni, chodniku, czy drodze dla rowerów.

Eksperci od bezpieczeństwa ruchu drogowego i miejscy aktywiści już od dłuższego czasu mówią o potrzebie wprowadzenia definicji tego rodzaju małych pojazdów elektrycznych do ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Konkretny projekt zamierza przygotować nowy prezydent Wrocławia, który obserwuje narastający chaos na ulicach zarządzanego przez siebie miasta. Hulajnogi można spotkać bowiem na ruchliwych chodnikach, drogach dla rowerów, a nawet na jezdniach.

Prawo o ruchu drogowym nie zna pojęcia hulajnogi

Jak sytuacja prawna wygląda obecnie? Otóż, kodeks drogowy kompletnie milczy na temat hulajnóg, segwayów, longboardów, desek elektrycznych czy innych tego typu sprzętów. Teoretycznie można byłoby uznać je za pojazdy w rozumieniu art. 2 pkt 31 PoRD. Przepis ten stanowi bowiem, że pojazd to środek transportu przeznaczony do poruszania się po drodze oraz maszyna lub urządzenie do tego przystosowane. Rzeczywiście można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że hulajnoga elektryczna została stworzona w celu poruszania się po drodze jako środek transportu.

Przyjęcie takiej interpretacji powodowałoby jednak również obowiązek wpuszczenia małych urządzeń elektrycznych na jezdnię (część drogi przeznaczona do ruchu pojazdów – art. 2 pkt 6 PoRD), przy jednoczesnym zakazie poruszania się nimi po drodze dla rowerów (droga lub jej część przeznaczona wyłącznie do ruchu rowerów – art. 2 pkt 5) oraz chodniku (część drogi przeznaczona do ruchu pieszych – art. 2 pkt 9 PoRD). Z całą pewnością takie rozwiązanie nie byłoby ani bezpieczne, ani logiczne. Trudno więc przyjąć, że taki był cel ustawodawcy. Szczególnie, że w dniu wejścia w życie ustawy (1 stycznia 1998 roku) tego rodzaju pojazdy praktycznie nie były dostępne. Nikt więc nie brał ich pod uwagę w procesie tworzenia prawa.

Skoro więc w obecnym stanie prawnym hulajnoga nie może być uznana za pojazd, jej użytkownik traktowany jest jak pieszy. W konsekwencji musi więc poruszać się po chodniku. Takie rozwiązanie również nie wydaje się bezpieczne. Tego rodzaju sprzęt osiąga bowiem nawet 30 km/h, a przy tym nie jest wystarczająco zwrotny. Jego nierozsądne użytkowanie może być przyczyną ogromnego zagrożenia dla pieszych poruszających się na własnych nogach. Już dzisiaj przypadki niebezpiecznych sytuacji się zdarzają, a przecież to dopiero początki elektrycznej rewolucji.

Hulajnodze bliżej do roweru niż samochodu

Wydaje się więc, że najrozsądniejszym wyjściem jest wpuszczenie użytkowników hulajnóg i innych podobnych sprzętów na drogi dla rowerów. Jest to rozwiązanie chyba najbezpieczniejsze dla wszystkich. Osoby na małych sprzętach elektrycznych nie będą zmuszone do poruszania się po jezdniach razem z pędzącymi samochodami. Piesi nie będą natomiast musieli mieć oczu dookoła głowy. Na tym wszystkim nie stracą też rowerzyści, którzy po specjalnie wytyczonych drogach poruszają się z podobną prędkością co elektryczne pojazdy. Zajmują też praktycznie tyle samo miejsca.

Pojęcie "urządzenia transportu osobistego"

Aby jazda sprzętem omawianego rodzaju po drogach dla rowerów była legalna, należy w pierwszej kolejności wprowadzić do ustawy jego definicję. Hulajnogi i tym podobne mają zostać określone mianem „urządzeń transportu osobistego”. Projektodawca rozumie przez to: urządzenie konstrukcyjne przeznaczone do poruszania się pieszych, napędzane siłą mięśni lub za pomocą silnika elektrycznego, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 25 km/h, a szerokości nie przekraczającej w ruchu 0,9 m.

Drugim elementem nowelizacji powinna być zmiana definicji „drogi dla rowerów”, a to poprzez wskazanie, że jest to droga lub jej część przeznaczona do ruchu rowerów oraz urządzeń transportu osobistego. Do tego należałoby jeszcze ustalić, co użytkownik hulajnogi ma zrobić w przypadku braku drogi dla rowerów. Do tej pory projektodawca nie wypowiedział się na ten temat. Wydaje się, że w takiej sytuacji należałoby jednak dopuścić warunkowo ruch tych specyficznych „pojazdów” po chodniku. Mimo wszystko wydaje się to być rozwiązanie bezpieczniejsze od wypchnięcia użytkowników hulajnóg czy deskorolek na jezdnie.

Oczywiście projekt zmian w prawie nie trafił jeszcze na oficjalną ścieżkę sejmową. Prace nad nim są już jednak zaawansowane. Wobec wzrostu popularności elektrycznych urządzeń z całą pewnością jeszcze przyspieszą.