WSA: Dotkliwa kara dla kierowcy Ubera

Od momentu wejścia Ubera na polski rynek nie ustają wątpliwości dotyczące legalności jego działania. Organy administracji wydają różne sprzeczne ze sobą interpretacje. Zapowiadają one jednocześnie uaktualnienie prawnych regulacji w zakresie przewozu osób. Co jakiś czas temat powraca za sprawą prowokacji taksówkarzy czy działań podejmowanych przez służby. Tym razem głos w dyskusji zabrał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, który utrzymał w mocy karę pieniężną nałożoną na kierowcę przez Inspekcję Transportu Drogowego.

Uber - zarobek niewielki, kara wysoka

Po wykonaniu jednego z typowych kursów, kierowca świadczący usługi przewozowe za pośrednictwem aplikacji Uber został poddany kontroli przez Inspekcję Transportu Drogowego. Stwierdzono, że doszło do zrealizowania odpłatnej umowy przewozu. Pasażer uiścił na konto Ubera kwotę 10,66 zł. W związku z tym, wezwano kierowcę do okazania licencji na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego lub licencji uprawniającego do wykonywania przewozu osób. Wobec nieprzedłożenia właściwego dokumentu, nałożono na współpracownika Ubera karę pieniężną. Kara ta ostatecznie wyniosła 10.000 zł.

Niezadowolony z rozstrzygnięcia sytuacji kierowca złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Jego zdaniem, posiadanie w tym przypadku licencji nie było konieczne. Sankcja nałożona została zatem bezzasadnie. Skład orzekający nie podzielił zawartej w odwołaniu argumentacji i wyrokiem z dnia 16 kwietnia 2018 roku oddalił skargę. W uzasadnieniu orzeczenia zawarto ciekawe rozważania na temat rodzajów przewozów drogowych. Z tej analizy wywiedziono, że kierowca – świadcząc przedmiotową usługę – nie spełnił wymogów żadnego z nich.

Uber to nie taksówka

Wskazano, być może w pewnym uproszczeniu, że przewozy pojazdami samochodowymi można podzielić na: a) grzecznościowe, b) taksówkarskie, c) okazjonalne, d) regularne. Z całą pewnością tym razem nie mieliśmy do czynienia z transportem z grzeczności. Wynika to przede wszystkim z faktu, że doszło do zapłaty kierowcy przez klienta. Mimo że nastąpiło to pośrednio - pieniądze trafiły bowiem na konto Ubera, który następnie przekazał ich część wykonującemu przewóz. Ponadto, ustalono, że mężczyźni nie znali się wcześniej. To raczej wyklucza uznanie przewozu za swego rodzaju przysługę.

Po drugie, bez cienia wątpliwości sporny przejazd nie był wykonywany taksówką. Wskazuje na to – przede wszystkim – brak odpowiednich oznaczeń na pojeździe. Po trzecie, również nie sposób zakwalifikować tegoż kursu jako wykonywanego regularnie. Jest to bowiem rodzaj przewozu charakterystyczny dla transportu autobusowego na stałych liniach i o stałych godzinach, przeznaczonego dla jednoczesnej obsługi wielu osób.

Po dokonaniu powyższej eliminacji należało uznać, że przedmiotowej usłudze najbliżej jest do przewozu okazjonalnego.  Jego zasady uregulowane są w ustawie z dnia 6 września 2001 roku o transporcie drogowym. Po pierwsze, zgodnie z art. 5 ust. 1 tego aktu prawnego: podjęcie i wykonywanie transportu drogowego, z zastrzeżeniem art. 5b ust. 1 i 2, wymaga uzyskania zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego. Jak już wskazano, kierowca tego rodzaju licencji nie posiadał. Po drugie, samochód użyty do wykonania spornej usługi nie spełniał wymogów koniecznych przy przewozie okazjonalnym. W takim bowiem przypadku, pojazd musi być przystosowany do przewozu co najmniej 7 osób (art. 18 ust. 4a ustawy), chyba że mamy do czynienia z jednym z wyjątków opisanych w art. 18 ust. 4b pkt 2 (żaden z nich nie miał miejsca w tej sprawie – dotyczą one przedsiębiorców przewozowych oraz sytuacji, gdy cena przejazdu ustalona jest z góry).

Kara zawsze będzie surowa

W zakresie wysokości nałożonej kary warto wspomnieć, że inni kierowcy Ubera w podobnych sprawach nie mogą liczyć na łagodniejszą sankcję. Ustawodawca nie zastosował bowiem w tym przypadku tzw. „widełek”. Zgodnie z taryfikatorem, stanowiącym Załącznik nr 3 do wskazanej wyżej ustawy, za naruszenia polegające na braku licencji oraz wykonywaniu przewozu nieodpowiednim pojazdem grozi kara po 8.000 zł. Obciążenie kierowcy w niniejszym przypadku kwotą 10.000 zł wynika z faktu, że jest to maksymalna jednorazowa kara w przypadku stwierdzenia wielu naruszeń (art. 92a ust. 2 ustawy).

Likwidacja Ubera czy zmiany systemowe? Co lepsze?

Najnowsze orzeczenie WSA w Krakowie potwierdza więc, że kierowcy Ubera powinni mieć się na baczności. Jeśli chcą w sposób całkowicie legalny wykonywać przewóz osób, powinni uzyskać licencję taksówkarza. Ewentualnie, mogą – po otrzymaniu zezwolenia – wykonywać przewóz okazjonalny. Jednakże wyłącznie wtedy, gdy cena za przejazd będzie ustalona z góry.

Z drugiej strony, konieczność przeprowadzenia przez sąd rozbudowanej analizy w celu znalezienia właściwego reżimu prawnego dla przewozów Uberem potwierdza potrzebę uaktualnienia obowiązujących przepisów. W związku z rozwojem technologii (w szczególności tej mobilnej) wprowadzane są nowe rozwiązania w dziedzinie wszelakich usług, do których obecne prawo nie zawsze jest dostosowane. Samo karanie kierowców, na podstawie nie do końca jasnych regulacji, nie wydaje się być właściwą metodą, jeśli nie idą za tym zmiany systemowe, stanowiące odpowiedź na potrzeby rynku.

Wyrok nie jest prawomocny; sygn. akt: III SA/Kr 1142/17