Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez samochodowe koło

Do klasyki gatunku absurdalnych filmów wątpliwej jakości pretenduje wyprodukowany w 2010 roku obraz pod tytułem „Mordercza opona”. Opowiada on o tej właśnie części samochodu, która zabija ludzi przy użyciu zdolności parapsychologicznych. To wszystko bez udziału samego pojazdu. O ile umieszczony w filmie sposób zadawania obrażeń jest niewiarygodny, o tyle w rzeczywistości znane są przypadki wyrządzenia szkody przez samochodowe koło. Kto i na jakiej zasadzie za nią odpowiada?

Odpowiedzialność za ruch pojazdu na gruncie kodeksu cywilnego

Zasadniczo, posiadacz pojazdu mechanicznego odpowiada za szkodę wyrządzoną przez jego ruch na podstawie art. 436 §1 w zw. z art. 435 Kodeksu cywilnego. Zgodnie z tymi przepisami, sprawca jest zobowiązany do wypłaty odszkodowania na zasadzie ryzyka. Oznacza to, że poszkodowany nie musi wykazać jego winy. To on - aby uwolnić się od odpowiedzialności - musi udowodnić wyłączną winę przeciwnika albo wystąpienie siły wyższej. Decyzja ustawodawcy o skorzystaniu z tego rodzaju konstrukcji prawnej wynika z faktu, że kierowany pojazd jest narzędziem, które ze swej natury jest niebezpieczne. Dlatego też konieczne wydaje się być obarczenie jego posiadacza surowszą odpowiedzialnością za ewentualne szkody.

Wyjątek! Kodeks cywilny

Wyjątek od powyższej reguły zapisano w art. 436 §2 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że: w razie zderzenia się mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody wymienione osoby mogą wzajemnie żądać naprawienia poniesionych szkód tylko na zasadach ogólnych. Również tylko na zasadach ogólnych osoby te są odpowiedzialne za szkody wyrządzone tym, których przewożą z grzeczności. Jeśli więc dojdzie do wypadku z udziałem dwóch pojazdów, albo gdy poszkodowanym będzie pasażer, do obarczenia kierowcy odpowiedzialnością za wyrządzoną szkodę konieczne stanie się wykazanie jego winy. Rozwiązanie to wydaje się być słuszne. W pierwszym wypadku mamy do czynienia z konfrontacją dwóch osób dysponujących narzędziami mogącymi wyrządzić podobnego rodzaju szkody. Stąd niezasadne byłoby przyznawanie jednemu z nich silniejszej pozycji procesowej. Natomiast w drugiej sytuacji pasażer sprawcy godzi się dobrowolnie na jazdę. Winien on zatem akceptować ryzyko z tym związane. Nie może w pełni przerzucać go na kierowcę.

Odpowiedzialność za oderwane koło

Na gruncie tych przepisów pojawiły się ciekawe zagadnienia związane właśnie ze szkodami wyrządzonymi przez samochodowe koła. W pierwszym stanie faktycznym, Sąd Okręgowy w Łodzi mierzył się z pytaniem o zasadę odpowiedzialności za wypadek spowodowany oderwaniem się koła od pojazdu i jego uderzeniem o innych samochód (wyrok z 15.07.2014r., III Ca 249/14). Konieczne stało się rozważenie, czy mamy w tym przypadku do czynienia ze „zderzeniem się mechanicznych środków komunikacji”, a w konsekwencji czy zastosowanie znajdą zasady ogólne. Z jednej strony słuszne wydaje się, że zarówno sprawca (prowadzący pojazd, od którego oderwało się koło), jak i poszkodowany powinni ponosić równe ryzyko wyrządzenia szkód. Obydwaj bowiem poruszali się samochodami, które są narzędziami niebezpiecznymi. Natomiast z drugiej strony, trudno taki przypadek interpretować jako „zderzenie się pojazdów”. W końcu doszło do kontaktu na linii samochód-samodzielnie poruszające się koło.

Rozpoznający sprawę Sąd zgodził się z tym drugim stanowiskiem. Uzasadniając je, powołał się na tezę wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 lutego 2002 roku, gdzie wskazano, że zderzeniem się mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody jest ich zetknięcie się, gdy pozostają wobec siebie w ruchu (V CKN 644/00). Wobec tego, że w omawianym wypadku nie doszło do wskazanego „zetknięcia się” pojazdów, nie mogło być mowy o zakwalifikowania go jako zderzenia. W związku z tym odpowiedzialność ustalić należało na zasadzie ryzyka.

Odpowiedzialność za wybuch opony znajdującej się poza pojazdem

Z innym stanem faktycznym mierzył się z kolei Sąd Najwyższy (postanowienie z 30.01.2018r, III CZP 94/17). Sprawa dotyczyła szkody wyrządzonej przez wybuch opony. Nie była ona przymocowana do pojazdu ani się od niego nie oderwała. Została prawidłowo zdjęta w serwisie, przeniesiona do innego pomieszczenia i tam naprawiana. Podczas napełniania jej powietrzem doszło do wybuchu, na skutek czego mechanik doznał uszkodzenia ciała. W związku z tym pojawiło się pytanie czy szkoda nastąpiła w związku z ruchem pojazdu, a co za tym idzie czy zastosowanie znajdzie art. 436 §1 Kodeksu cywilnego (zasada ryzyka).

Zgodnie z przewidywaniami uznano, że takiego związku nie ma. W tezie orzeczenia czytamy, że: W sytuacji, w której pojazd z wyłączonym silnikiem był usytuowany na terenie bazy samochodowej, a koło, z którego opony uchodziło powietrze, zostało odłączone i przeniesione do warsztatu celem ustalenia uszkodzenia i jego naprawy, a źródło niebezpieczeństwa i szkoda były związane z naprawą tej opony, brak jest okoliczności prowadzących do wniosku, że istnieje bezpośredni związek przyczynowy pomiędzy szkodą na osobie a uszkodzeniem pojazdu w zakresie opony wynikającym z eksploatacji, czyli naturalnego zużycia. Pojazd mechaniczny nie był w ruchu i nie stwarzał niebezpieczeństwa.

Z treści samego postanowienia można wywnioskować, że w takim przypadku konieczne byłoby wskazanie osoby odpowiedzialnej za wybuch i wykazanie jej winy na zasadach ogólnych. Raczej nie byłby to kierowca, gdyż opona uległa zniszczenia podczas pompowania, po jej odłączeniu od pojazdu. Pozwanym powinien być więc operator kompresora, konserwator maszyny czy nawet producent samej opony.