Niepłacenie alimentów. System w Polsce pomaga czy szkodzi?

3 listopada 2020
hello world!

Zmiana prawa i wprowadzenie nowego typu kwalifikowanego przestępstwa niealimentacji miało dać narzędzie do surowego karania osób, które uchylają się od płacenia na utrzymanie dzieci. I rzeczywiście – w ciągu roku liczba skazań za niepłacenie alimentów wzrosła o ponad 500 proc. Jeszcze w 2017 r. sądy skazały za nie 7711 osób, ale w 2018 r. – 42 220! W pierwszej połowie 2019 r. (nieprawomocnie) skazano już 23 260 osób. Polski system pomaga czy szkodzi pokrzywdzonym brakiem alimentów rodzinom?

Niepłacenie alimentów – statystyki

Policja ani prokuratura nie prowadzą statystyk liczby zawiadomień o popełnieniu przestępstwa. Najbardziej zbliżoną informacją jest w tym przypadku liczba postępowań wszczętych przez policję. Prokuratura prowadzi statystyki liczby wszczętych i zakończonych postępowań przygotowawczych (także wg sposobu zakończenia). Dotyczy to także postępowań umorzonych i wniesionych aktów oskarżenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Prokuratury Krajowej o dane dotyczące liczby tych postępowań z art. 209 k.k. w latach 2016-2018. Natomiast Ministerstwo Sprawiedliwości dysponuje danymi o liczbie prawomocnych i nieprawomocnych (w I instancji) wyroków skazujących z art. 209 k.k.

Obecnie dostępne są jedynie dane o osądzeniach i skazaniach nieprawomocnych. Dane te nie umożliwiają rozróżnienia na wyroki zapadłe na podstawie „starych” i znowelizowanych przepisów. Ministerstwo Sprawiedliwości dysponuje również danymi o liczbie osób, wobec których zastosowano system dozoru elektronicznego. Jednak nie w podziale na kategorie przestępstw. Umorzonych zostało 2,8% spraw. Wyroków uniewinniających było natomiast zaledwie 0,7%.

„Bat” na alimenciarzy?

Obecnie jednak lawinowo wręcz wzrasta liczba zawiadomień dotyczących dłużników alimentacyjnych. Co ciekawe, częściej niż matki lub ojcowie robią to instytucje realizujące świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Jakie ma to skutki? Okazuje się, że wielu dłużników alimentacyjnych wpada w spiralę zadłużania. Kończy się to ich skazaniem i pozbawieniem wolności. A – jak wiadomo – za ich pobyt w więzieniu płacą podatnicy. Podobnie jak i za wsparcie dla ich dzieci. Tymczasem pandemia koronawirusa i zapaść gospodarki pogarsza sytuację finansową społeczeństwa. Odbija się to także na ściągalności alimentów. Może wkrótce dojść do tego, że więzienia zapełnią się dłużnikami alimentacyjnymi.

Niepłacenie nie zawsze wynika ze złośliwości

Kary za niepłacenie alimentów przewiduje art. 209 § 1 k.k. Zgodnie z nim kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem, albo inną umową, jeżeli łączna wysokość powstałych wskutek tego zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Natomiast jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 (art. 209 § 1a k.k.). Jest to przestępstwo, które zawsze funkcjonowało w polskim systemie prawa karnego. Teraz funkcjonuje jednak z tym wzmocnieniem, że wystarczy formalne nieuregulowanie trzech rat. Co istotne jednak, często źródłem przestępstwa jest w takich przypadkach nie tyle niechęć do realizacji obowiązku alimentacyjnego, złośliwość wobec partnera, ale niewydolność ekonomiczna dłużnika alimentacyjnego. Sądy zwracają uwagę, że głównym problemem z penalizacją tego przestępstwa jest to, że karane są osoby, których nie stać na zapłacenie orzeczonych świadczeń. Skazanie zatem nic w tej kwestii nie zmieni.

Z urzędu czy na wniosek?

Zgodnie z art. 209 §  2 k.k ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 1a następuje na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego. Natomiast jeżeli pokrzywdzonemu przyznano odpowiednie świadczenia rodzinne albo świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 1a odbywa się z urzędu (art. 209 § 3 k.k.).

Co więc z dłużnikami?

Co do zasady zakłada się, że ludzie są w stanie zarobić tyle, by stać ich było na zapłacenie alimentów. Rzeczywistość niekiedy bywa jednak inna. Oczywiście można stwierdzić, że osoba, której nie stać na pokrycie należności, nie powinna myśleć o zakładaniu nowej rodziny. Realia są takie, że jednak są takie osoby mające na utrzymaniu kolejną partnerkę i dwójkę, trójkę dzieci z nowego związku. I muszą dokonać wyboru, na które płacić. W sytuacji takiej dochodzi więc do błędnego koła.

Z jednej strony system karze płacić. Gdy ktoś nie jest jednak w stanie lub nie może, zaczynają się problemy. Jeśli dłużnik alimentacyjny dalej nie płaci, następują po sobie kolejne zawiadomienia, państwo zazwyczaj wówczas płaci za dłużnika. Sąd natomiast stoi przed dylematem, co zrobić – zastosować taką samą karę czy surowszą. Kończy się na surowszej i pozbawieniu wolności. Finalny efekt jest taki, że Skarb Państwa płaci dalej na świadczenie alimentacyjne z Funduszu Alimentacyjnego i za pobyt ojca dzieci w zakładzie karnym.

Niepłacenie alimentów – do więzienia trafiają najbiedniejsi

Ciekawy skutek przyniosła zmiana Kodeksu karnego, która weszła w życie 31 maja 2017 r. Zlikwidowano wtedy znamię „uporczywości”. W pierwotnej wersji przepisu pozwalało ono wymiarowi sprawiedliwości oddzielić tych dłużników alimentacyjnych, którzy nie płacili nie ze złej woli, ale dlatego, że nie byli w stanie. Tymczasem od wejścia w życie wspomnianej nowelizacji znamię „uporczywości” zostało usunięte. Dodano natomiast przepisy stanowiące zachętę dla spłaty długu alimentacyjnego. Zgodnie bowiem z art. 209 § 4 k.k. nie podlega karze sprawca przestępstwa określonego w § 1, który nie później niż przed upływem 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego uiścił w całości zaległe alimenty.

Co więcej, sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli nie później niż przed upływem 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego sprawca przestępstwa określonego w § 1a uiścił w całości zaległe alimenty, chyba że wina i społeczna szkodliwość czynu przemawiają przeciwko odstąpieniu od wymierzenia kary (art. 209 § 5 k.k.). Przepisy te miały zmotywować sprawców do szybszego spłacenia długu. Tylko w ten sposób mogli bowiem uniknąć kary. Po części tak się stało, ale mogło to też sprawić, że karani są teraz ci, którzy faktycznie nie mogą zapłacić, a osoby, które np. ukrywają dochody, mogą uniknąć kary. Okazuje się więc, że do więzienia idą najczęściej osoby ubogie, uzależnione lub nieporadne życiowo.

chevron-down
Copy link