Nocne zmiany w kodeksie wyborczym

W nocy z czwartku na piątek, około godziny 2:00, Sejm po pierwszym czytaniu skierował do sejmowej komisji nadzwyczajnej projekt nowelizacji kodeksu wyborczego. Zgodnie ze zmianą o ważności wyborów ma rozstrzygać Izba Kontroli Sądu Najwyższego. To wzbudziło stanowczy sprzeciw opozycji.

Projekt nowelizacji przygotowała partia rządząca. Wzbudził on wiele kontrowersji wśród działaczy opozycji.

Zgodnie z nowymi przepisami o ważności wyborów do:

  • Sejmu,
  • Senatu,
  • europarlamentu,
  • wyborów prezydenckich

ma decydować Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Izba ta będzie dokonywać rozstrzygnięć na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez Państwową Komisję Wyborczą oraz po rozpoznaniu protestów.

Sędziów do izby Kontroli wybiera Krajowa Rada Sądownictwa. W jej skład wchodzi 25 osób, z czego 15 sędziów wskazuje Sejm. Ponadto w Krajowej Radzie Sądownictwa zasiadają też minister sprawiedliwości, a także czterech posłów i senatorów.

Zmiany w kodeksie wyborczym powodem niezadowolenia opozycji

Posłowie opozycji głośno wyrażali swój sprzeciw co do zmian w kodeksie wyborczym. Posłanka PO-KO Małgorzata Chmiel powiedziała: – Pytam się: dlaczego zdecydowaliście się na tak błyskawiczną zmianę prawa i tuż przed wyborami? O ważności wyborów miałaby orzekać powołana przez PiS izba kontroli nadzwyczajnej decyzją jedynej słusznej partii, czyli wybierana przez członków PiS-u, parlamentarną większość. Za chwilę, szanowni państwo, sami z siebie będziecie wybierać – ironizowała.

Wtórował jej Jerzy Meysztowicz, również z klubu PO-KO.

– Problem będzie taki: jak wygrywacie wybory, to wybory są w porządku, a jak przegrywacie, to mówicie, że są sfałszowane. Jaką mamy gwarancję, że gdy przegracie wybory, nie zakwestionujecie tych wyborów i powiecie, że sorry, ale są sfałszowane. I kto będzie o tym decydował. Będzie decydowała Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, którą sami sobie powołujecie. Genialne rozwiązanie.

Swoje wątpliwości wyraziła też Elżbieta Radziszewska (PO-KO).

– W tej chwili w Europie w Trybunale Sprawiedliwości jest rozpatrywana sprawa dotycząca prawidłowości powołania tych sędziów – bez odnoszenia się do nazwisk, tylko dotycząca samego procesu tworzenia tej izby. I co będzie wtedy, kiedy Trybunał Europejski uzna, że powołanie tej izby wiąże się z upartyjnieniem jej działania, z niewłaściwą reprezentacją? Właśnie chodzi o to, żeby partyjniacy orzekali, czy wybory są ważne, czy nie.

PiS: zmiany w kodeksie wyborczym nie są polityczne

Nowelizacji kodeksu wyborczego broniła między innymi posłanka PiS Anna Kwiecień. Jej zdaniem zarzuty opozycji są nieuzasadnione. Izba Kontroli nie jest stronnicza. W jej szeregach zasiadają natomiast wybitni specjaliści. Wśród nich są sędziowie z tytułami naukowymi. – Czy państwo tym 20 wybitnym sędziom zarzucacie brak takich przymiotów jak bezstronność i niezależność? Nie chcę cytować nazwisk, ale to są osoby z ogromnymi dokonaniami w sądownictwie, z ogromnym bagażem naukowym, a państwo ośmielacie się zarzucać brak takich przymiotów. Ja naprawdę bym się wstydziła. Chyba mówicie to państwo na bazie swoich doświadczeń. Ta nowelizacja jest naprawdę nowelizacją, która tylko porządkuje i ujednolica, i nie ma tutaj żadnego podtekstu politycznego - zapewniała posłanka PiS.