Jak legalnie odtwarzać muzykę w knajpie?

Muzyka w restauracji

Do tej pory możemy sporadycznie znaleźć miejsca przyozdobione kartką z informacją “Drodzy klienci. Prosimy o niesłuchanie muzyki. Jest ona przeznaczona wyłącznie dla pracowników” albo “Klienci proszeni są o niesłuchanie radia”. Wokół opłaty za publiczne odtwarzanie muzyki narosło wiele niejasności, choć wiąże się ona z konkretnym obowiązkiem prawnym.

Prawo do publicznego odtwarzania muzyki

Taksówkarzowi należy zapłacić za przejazd, artyście natomiast za jego twórczość. Publiczne odtwarzanie muzyki wymaga od przedsiębiorcy uiszczenia opłaty za prawa autorskie, czyli zapłacenia tak zwanych tantiem dla muzyków i producentów. Tantiemy dla tej grupy twórców zbiera kilka organizacji. Tutaj właśnie zaczyna się całe zamieszanie, bo trochę ich jest, a z prawie każdą trzeba podpisać odrębną umowę.  

Muzycy i producenci muzyczni reprezentowani są przez cztery oddzielne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi (ozz): ZAIKS, ZPAV, SAWP i STOART. ZAiKs chroni prawa autorów, SAWP i STOART wykonawców, a ZPAV prawa producentów fonogramów. Płyta to bowiem dzieło wielu podmiotów. SAWP i STOART zawarły porozumienie, w związku z czym wystarczy podpisać umowę tylko z jednym z tych podmiotów. W wypadku naruszenia obowiązku zapłaty – a ten nakłada ustawa o prawach autorskich i prawach pokrewnych – można spotkać się z konsekwencją w postaci naliczenia opłaty wstecz.

Upraszczając, płacić muszą wszyscy przedsiębiorcy, którzy puszczają muzykę dla większej grupy osób i czerpią z tego korzyści. Nikogo nie trzeba przekonywać, że muzyka w kawiarni czy restauracji ma duże znaczenie. Większość z nas zdaje sobie również sprawę z faktu, że w centrum handlowym staje się ona narzędziem stricte marketingowym. Dla szybkiego unaocznienia przytoczmy kilka wniosków z Badania wartości muzyki TNS OBOP (z maja 2011 roku).  

  • 82% właścicieli restauracji uważa, że muzyka zachęca klientów do odwiedzania ich lokali, jak i wydłuża ich czas pobytu w nich.
  • 5476 zł miesięcznie to szacowany przeciętny spadek przychodów przy braku muzyki w restauracji o dziennym utargu w granicach 600 zł.
  • W 85% restauracji muzyka jest odtwarzana przez większość czasu, zaś 83% klientów odwiedzających te lokale twierdzi, że muzyka w nich odtwarzana im się podobała.

Przeczytaj również:
Czy sąsiad może głośno słuchać muzyki?

Przykładowe stawki ZAiKS-u

Wysokość opłaty zależy od rodzaju prowadzonej działalności. Inne stawki są dla hoteli, inne dla restauracji czy sklepów. Kawiarnia, w której jest do 20 miejsc siedzących zapłaci miesięcznie 61, 50 zł.  Stawka może być trochę wyższa, jeżeli lokal gastronomiczny znajduje się w hotelu. Co tyczy się samych hoteli, to opłata zależy nie tylko od ilości miejsc, ale także od jego kategorii i miasta, w którym się znajduje. Maksymalna stawka dla pięciogwiazdkowego hotelu w Warszawie to 100,45 zł za 30 miejsc. Zgodnie z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości właściciel hotelu, który uprzyjemnia gościom pobyt, umieszczając w pokojach telewizory i odbiorniki radiowe, musi płacić tantiemy, ponieważ nie korzysta z muzyki na użytek prywatny lecz udostępnia ją publicznie. Uwaga, ZAiKS zastrzegł możliwość podniesienia stawki w wypadku rejonu atrakcyjnego turystycznie. 

Publiczne odtwarzanie muzyki

Kto nie musi płacić za publiczne odtwarzanie muzyki?

Tantiem nie muszą płacić wszyscy ci, którzy nie czerpią korzyści zarobkowej i nie puszczają muzyki publicznie. Trochę to niejasne, prawda? Miejmy świadomość, że miejsce miejscu nierówne. Muzyka odtwarzana w centrum handlowym często stanowi narzędzie nowoczesnego marketingu. Ma ona po prostu skłonić klienta do dokonania zakupów. W kawiarni ma natomiast na celu stworzenie miłego klimatu i przytłumienia rozmów. Jeszcze inaczej jest w gabinecie dentystycznym, u fryzjera czy u kosmetyczki. Wszędzie, gdzie muzyki nie odtwarza się w celach zarobkowych, a raczej dla pracowników, nie trzeba za nią płacić. Zgodnie z art. 24. punkt. 2  prawa autorskiego publiczne odtwarzanie utworów w miejscu pracy jest dozwolone. Jednak musi być spełniony pewien warunek. Nie może się to bowiem wiązać bezpośrednio z osiąganiem korzyści majątkowych.

Art. 24. 1. Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych

2. Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.

Muzyka i cele zarobkowe

Na przestrzeni ostatnich kilku lat rodzime orzecznictwo, a także orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, wyklarowało ostatecznie kwestię niepłacenia tantiem przez przedsiębiorców posiadających miejsca, w których muzyka jednak bardziej służy pracownikom niż klientom. Granica nie jest skrajnie przejrzysta. Zdaje się jednak, że w tym wypadku wystarczy zdrowy rozsądek i wykładnia przepisów. Europejski Trybunał orzekł, że dentysta, który bezpłatnie puszcza muzykę w prywatnym gabinecie, nie udostępnia jej publicznie w rozumieniu prawa UE. Pacjenci dentysty tworzą zwykle określony, stały krąg osób. Przychodzą kolejno po sobie i zasadniczo nie słuchają tych samych utworów, w szczególności tych nadawanych przez radio. A nawet jeśli tego samego utworu słucha kilku kolejnych pacjentów, to nadal mówimy jednak o pewnej małej grupie osób. Trybunał podkreślił, że takie odtwarzanie nie ma charakteru zarobkowego. Pacjenci dentysty przychodzą bowiem do prywatnego gabinetu dentystycznego tylko po to, by leczyć zęby.