Odszkodowanie z OC a brak faktury za naprawę pojazdu

Spory z ubezpieczycielami nie należą do najprzyjemniejszych. Ciągną się miesiącami, a ich wynik i tak przeważnie nie jest satysfakcjonujący. Poszkodowany w kolizji drogowej często więc decyduje się na złożenie pozwu w sądzie. To powoduje przedłużenie sprawy (co najmniej o kolejny rok). Od dnia wypadku do dnia wypłaty odszkodowania mija więc wiele czasu. Uszkodzony samochód wypadałoby jednak naprawić. Czy można to zrobić samodzielnie bez czekania na decyzję? Co jeśli faktura za serwis nie zostanie zachowana?

W tej sprawie wypowiedział się ostatnio Sąd Najwyższy (postanowienia z 7.12.2018r, III CZP 72/18, III CZP 51/18 i inne). Odmówił co prawda podjęcia uchwał, o co był proszony przez Sąd Okręgowy w Szczecinie, jednakże zwrócił uwagę na pewne utrwalone w orzecznictwie poglądy.

Co o wysokości szkody mówi Kodeks cywilny?

Punktem wyjścia do dalszych rozważań powinno być zacytowanie najistotniejszych w tym zakresie przepisów prawa, a mianowicie:

  • 361 §2 Kodeksu cywilnego(…) naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono,
  • 363 §1 zd. 1 Kodeksu cywilnego – Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej.

Z powyższego wynika, że to występujący z roszczeniem może zdecydować, czy wymagać od ubezpieczyciela dokonania naprawy, czy jednak poprzestać na żądaniu pieniężnym. Oczywiście najczęściej wybierana jest ta druga opcja. Poszkodowani wolą samodzielnie wybrać zaufany warsztat. By później osobiście doglądać sprawy. Zlecają więc naprawę. Płacą określoną kwotę, a następnie żądają jej zwrotu od ubezpieczyciela.

Poszkodowany nie może przesadzić z kosztami naprawy

Tutaj trzeba jednak uważać, gdyż zgodnie ze wskazanymi przepisami prawa, żądana suma pieniężna musi być „odpowiednia”. Innymi słowy, musi być ona wystarczająca do naprawienia poniesionych strat. Nie można wzywać do zapłaty kwoty, która przewyższa koszty naprawy. Jej wypłata powodowałaby bowiem bezpodstawne wzbogacenie poszkodowanego.

Nie można też przesadzić z naprawą. Nie jest tak, że ubezpieczyciel zawsze przyzna, albo sąd w każdym przypadku zasądzi, zwrot pełnej kwoty, którą zapłaciliśmy serwisantowi. Sąd Najwyższy wskazał bowiem, że Odszkodowanie nie musi odpowiadać równowartości poniesionych kosztów naprawy. Będą to zawsze wszelkie ekonomicznie uzasadnione wydatki i inne, które będą te szkodę konstruować.

Oznacza to, że poszkodowanemu należy się zwrot kwoty, która jest obiektywnie wystarczająca do naprawienia szkody. Obiektywnie, czyli przy wzięciu pod uwagę średnich rozsądnych kosztów części oraz robocizny. Owszem, właściciel uszkodzonego w kolizji starego poloneza z ogromnym przebiegiem może naprawić go z użyciem nowych i oryginalnych części od mercedesa. Nie ma co jednak w takim przypadku liczyć, że sąd uzna w całości żądanie zwrotu wydanej kwoty. Powołany zostanie biegły, który wyliczy sumę potrzebną do przywrócenia pojazdu do stanu, w którym znajdował się bezpośrednio przed wypadkiem.

Odszkodowanie należy się bez przedstawienia faktury

Skoro jest tak, że koszty uzasadnionej naprawy często są inne niż te faktycznie poniesione, brak jest ścisłego związku między kwotą wskazaną na fakturze z serwisu a kwotą przyznaną w sądowym wyroku. Owszem, jeśli poszkodowany jest uczciwy i remontuje pojazd z użyciem rozsądnych części, ubezpieczyciel albo sąd może zaakceptować taki rachunek. Dysponowanie nim może więc przyspieszyć całą procedurę. Nie jest jednak tak, że bez faktury nie da się wygrać sprawy o odszkodowanie. W takim wypadku konieczne będzie jednak zdanie się na opinię ekspertów. Za takich mogą uchodzić biegli sądowi lub osoby wskazane przez ubezpieczyciela.

Naprawa może być dokonana wcześniej…

Z powyższego wynika również, że oczywiście nie trzeba czekać z naprawą do czasu przyznania odszkodowania. Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z 27 czerwca 1988 roku, gdzie czytamy, że:

Roszczenie o świadczenia należne od PZU w ramach ustawowego ubezpieczenia komunikacyjnego odpowiedzialności cywilnej (OC) z tytułu kosztów przywrócenia uszkodzonego pojazdu do stanu pierwotnego jest wymagalne niezależnie od tego, czy naprawa została już dokonana; wysokość świadczeń obliczać należy na podstawie ustaleń co do zakresu uszkodzeń i technicznie uzasadnionych sposobów naprawy, przy przyjęciu przewidzianych kosztów niezbędnych materiałów i robocizny według cen z daty ich ustalenia.

…ale wynikają z tego pewne konsekwencja

Szybkie przeprowadzenie naprawy rodzi jednak pewne ryzyko. Może być to również uciążliwe. Po pierwsze, w takim przypadku należy zapłacić za serwis z własnej kieszeni. Następnie można liczyć na przychylność ubezpieczyciela albo sądu i przyznanie satysfakcjonującego odszkodowania.

Po drugie, ewentualny biegły może mieć problem z rzetelną wyceną już naprawionego pojazdu. Ekspertom lepiej się pracuje, jeśli mogą dokonać oględzin rzeczy w stanie jak po wypadku. Istnieje więc obawa, że źle wyliczą koszty naprawy. Temu problemowi można zaradzić, zgłaszając w sądzie wniosek o przeprowadzenie dowodu (fachowo nazywa się to „zabezpieczeniem dowodu”), nawet jeszcze przed wniesieniem pozwu. Biegły dokona oględzin i sporządzi opinię zanim jeszcze ruszy cała machina procesowa. Po tej czynności samochód będzie można naprawić już bez żadnych przeszkód. Być może również ubezpieczyciel zgodzi się z taką wyceną. Wówczas zdecyduje się na polubowne zakończenie sprawy.