Odpowiedzialność zarządcy drogi za wypadek

W przypadku niektórych wypadków drogowych sprawców próżno szukać wśród ich uczestników. Czasami winny może być zarządca drogi. Niedostateczne oświetlenie, wadliwie oznaczony łuk drogi, dziury w jezdni – to wszystko może sprawić, że odszkodowanie za zniszczony samochód czy za uszczerbek na zdrowiu będzie się należeć od gminy, powiatu czy nawet Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Korzystny wyrok mimo niebezpiecznej jazdy motocyklisty

Szesnastoletni motocyklista kilka dni po egzaminie na prawo jazdy jedzie 70 km/h, mimo że znak ogranicza prędkość do 40 km/h. Przed sobą ma łuk drogi oznaczony z kolei znakiem „niebezpieczny zakręt”. Nie zwalnia, ścina łuk, traci panowanie nad kierownicą i wypada z drogi. Uderza w latarnię, uszkodzoną zresztą wcześniej w podobnym zdarzeniu. Na skutek wypadku chłopak niemal traci życie. Lekarze oceniają trwały uszczerbek na zdrowiu na 75%.

Sprawa trafia na wokandę sądu cywilnego. Kto ostatecznie zostaje uznany za winnego zdarzenia? Gmina, pełniąca funkcję zarządcy drogi. Sędziów nie przekonuje fakt, że nastolatek naruszył przepisy ruchu drogowego – przekroczył dozwoloną prędkość niemal dwukrotnie. Wyrok jest dla niego korzystny, mimo że co innego wynika z treści opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego i techniki motoryzacyjnej. Ekspert  jednoznacznie wskazał, że jazda z niższą prędkością pozwoliłaby na bezpieczne pokonanie zakrętu.

Zdaniem Sądu Okręgowego w Gliwicach oraz Sądu Apelacyjnego w Katowicach to zarządca drogi nie dopełnił istotnych obowiązków, a więc ponosi odpowiedzialność za zdarzenie. Kierujący pojazdem jedynie przyczynił się do wypadku, co miało wpływ na obniżenie należnego odszkodowania o 50%. Jakie były główne grzechy gminy? Wyznaczony w sprawie biegły doszukał się ich sporo. Przede wszystkim mowa tutaj o niedostatecznym oświetleniu, braku urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego (świecące „kocie oczka”, barierki) czy niewystarczającym przekazie informacji o niebezpiecznym miejscu (dodatkowe znaki). Wskazano również na wadliwość samej konstrukcji zakrętu – łuk nie był odpowiednio wyprofilowany.

Zdaje się również, że szalę goryczy mógł tutaj przechylić fakt lekceważenia zagrożeń przez gminnych urzędników. Sędziowie zwracali uwagę, że w tym owianym złą sławą miejscu doszło w latach 2011-2015 do 14 poważnych wypadków. To dużo, nawet biorąc pod uwagę ogólną liczbę zdarzeń na polskich drogach.

Wypadki drogowe są trudne do oceny

W związku z tym gmina została dotkliwie ukarana za swoje zaniedbania. Stwierdzenie przyczynienia się poszkodowanego do powstania zdarzenia zredukowało należne zadośćuczynienie jedynie o połowę. Zarządca drogi ostatecznie musi zapłacić 60 000 zł.

Czy takie orzeczenie jest słuszne? Trudno to jednoznacznie ocenić. Sprawy dotyczące wypadków drogowych są bardzo specyficzne. Duży wpływ na ich rozstrzyganie mają często osobiste poglądy sędziów czy generalne podejście wymiaru sprawiedliwości do bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Widać to chociażby na przykładzie zdarzeń z udziałem pieszych. Zdarza się, że sąd przyzna rację niezmotoryzowanemu, mimo że został potrącony w trakcie przebiegania przez jezdnię na czerwonym świetle. Z drugiej zaś strony w wielu przypadkach odpowiedzialności unikają kierowcy, którzy najechali na prawidłowo idących przechodniów. Biegli bowiem czasem stwierdzają, że to pieszy musi bardziej uważać, a kierowców nie można zmuszać do zbyt wielkiego wysiłku.

Wyrok sądu jako usprawiedliwienie dla niesfornych kierowców?

W omawianym przypadku można mieć pewne wątpliwości. Orzeczenie katowickiego sądu może być bowiem używane jako usprawiedliwienie przez kierowców łamiących przepisy prawa. Jedziesz niemal dwukrotnie za szybko, niż pokazują znaki? Nie zwalniasz na łuku drogi? Prowadzisz pojazd, mimo że nie odebrałeś jeszcze prawa jazdy? Przeceniasz swoje możliwości? Nic nie szkodzi. W razie wypadku i tak masz szansę na odszkodowanie.

Z drugiej strony zarządcy dróg często rzeczywiście lekceważą swoje obowiązki. W wielu przypadkach drogi są w fatalnym stanie. Dziury w jezdniach to codzienność, chociaż trzeba przyznać, że z roku na rok jest coraz lepiej. Wciąż jednak występują braki w oznakowaniu czy oświetleniu. Drogi nie zawsze projektowane są z uwzględnieniem zasad bezpieczeństwa. Być może takie orzeczenie skłoni przedstawicieli samorządów (odpowiadających za drogi gminne, powiatowe oraz wojewódzkie) czy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad do podjęcia bardziej intensywnych działań w celu poprawy bezpieczeństwa na drogach.

Na pewno warto próbować uzyskać rekompensatę od zarządcy drogi w przypadku jego ewidentnych zaniedbań. Jeśli dojdzie do uszkodzenia zawieszenia w związku z wjechaniem w dziurę, poszkodowany ma dużą szansę na uzyskanie odszkodowania. Podobnie będzie w przypadku zdarzeń związanych z nienależytym oznakowaniem drogi czy nieprawidłowym jej oznakowaniem. Należy jednak pamiętać, aby nie szukać w błędach innych usprawiedliwienia dla własnych zaniedbań.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 8 lutego 2019 r. sygn. V ACa 778/17