Prawo a rozwój technologii – elektroniczny hamulec ręczny nielegalny?

30 października 2018
/

Kiedyś szczytem marzeń motoryzacyjnego maniaka był samochód ze wspomaganiem kierownicy czy centralnym zamkiem. Dzisiaj nikt już nawet nie wspomina o tych elementach wyposażenia. Ich obecność w standardzie jest po prostu oczywista. Listy opcji są kilkukrotnie dłuższe niż jeszcze 10 lat temu – ABS, ESP, EBD, HBA, ACC, AFIL, AFL, BLIS to tylko niektóre skróty określające dodatki wspomagające kierowcę. Za rozwojem technologii nie zawsze nadążają regulacje prawne. Ostatnio wykryto, że przepisy powszechne nie pozwalają na montaż elektronicznego hamulca ręcznego. Czas to zmienić.

Pojazdy muszą spełniać minimalne wymagania w zakresie wyposażenia

Nie jest tak, że producenci mogą oferować na rynkach krajowych samochody o dowolnej wielkości czy kształcie. Również nie mają prawa poskąpić na niektórych elementach wyposażenia. Przepisy wewnętrzne czy unijne zawierają bowiem minimalne wymagania techniczne i technologiczne. Pojazdy muszą je spełniać.

Przykładowo, w Stanach Zjednoczonych wprowadzono obowiązek montowania w każdym nowym samochodzie kamery cofania. Co więcej, obraz z niej musi być wyświetlany na ekranie od razu po włączeniu silnika i wrzuceniu wstecznego biegu. Niedopuszczalne staje się więc stosowanie chowanych wyświetlaczy, które potrzebują czasu na wysunięcie się i uruchomienie. Wszystko przez to, że liczba wypadków spowodowanych nieostrożnym cofaniem tuż po włączeniu silnika była zaskakująco duża. Ponadto, od dawna już w standardowym wyposażeniu pojazdu oferowanego na terenie Unii Europejskiej musi znaleźć się ABS. To samo dotyczy stabilizacji toru jazdy.

Również polski ustawodawca stworzył katalog wymagań. Pojazdy muszą spełniać określone warunki. Wówczas mogą być one dopuszczone do ruchu. Minimalne wyposażenie, dopuszczalne wymiary i warunki techniczne są niezwykle szczegółowo opisane w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 roku w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. Warto dodać, że ten akt prawny nie doczekał się istotnych zmian przez okres 16 lat. Poza tym był on wzorowany na jeszcze starszych przepisach. Z tego to względu nie może dziwić fakt, że niektóre jego zapisy nie uwzględniają najnowszych rozwiązań technologicznych.

Polskie prawo a elektroniczny hamulec ręczny

Koronnym przykładem jest tutaj §14 ust. 1 pkt 2 i 3, który stanowi, że: Pojazd samochodowy (…) wyposaża się w następujące rodzaje układów hamulcowych, zwanych dalej "hamulcami": (…)

  • hamulec awaryjny działający na koła co najmniej jednej osi pojazdu, przeznaczony do zatrzymania pojazdu w razie awarii hamulca roboczego, z możliwością:
  1. regulowania intensywności hamowania,
  2. dokonywania hamowania z miejsca kierowcy z możliwością trzymania kierownicy przynajmniej jedną ręką;
  • hamulec postojowy, przeznaczony do unieruchamiania pojazdu na wzniesieniu i spadku, z możliwością:
  1. działania podczas nieobecności kierowcy, przy czym robocze części hamulca powinny pozostawać w położeniu zahamowania za pomocą wyłącznie mechanicznego urządzenia,
  2. dokonywania hamowania z miejsca kierowcy;

Wyposażenie w hamulec postojowy nie jest wymagane, jeżeli hamulec awaryjny, o którym mowa w pkt 2, spełnia wymagane warunki określone dla hamulca postojowego.

Powyższe oznacza, że warunkiem dopuszczenia pojazdu do ruchu jest wyposażenie go w dodatkowy – poza standardowym uruchamianym nogą – hamulec. Pozwala on zatrzymać pojazd w sytuacji awaryjnej. Poza tym unieruchamia go podczas postoju na wzniesieniu. Co istotne, spowalniacz ten musi posiadać regulowaną siłę i być zawsze „pod ręką”. Wymagań tych nie spełnia elektroniczny hamulec postojowy (zastępujący tradycyjny „ręczny”). Włącza się on za pomocą przycisku albo dźwigni niewielkich rozmiarów. W żadnym pojeździe nie oferuje on możliwości dozowania siły przez kierowcę. Nie daje się również uruchomić w trakcie jazdy. Uniemożliwia zatem zatrzymanie pojazdu w przypadku awarii hamulca „nożnego”.

Formalnie więc pojazdy wyposażone w elektroniczny hamulec postojowy nie powinny być dopuszczone do ruchu. Wydaje się to być absurdem. Tego rodzaju rozwiązanie jest bowiem zwyczajnie efektywniejsze. Z pewnością zapewnia wyższy poziom bezpieczeństwa niż normalny „ręczny”. Po pierwsze, elektronika sama dozuje siłę spowalniania. Po drugie, takie urządzenie jest przeważnie połączone z innymi systemami odpowiadającymi za bezpieczeństwo, w praktyce umożliwiającymi wyhamowanie samochodu w sytuacji kryzysowej. Jedyną wadą tego nowoczesnego rozwiązania wydaje się brak intuicyjności. To z pewnością wymaga przyzwyczajenia. Reakcja kierowcy na nietypową sytuację wymagającą nagłego zatrzymania jest w przypadku dużego, widocznego i umieszczonego centralnie hamulca ręcznego po prostu szybsza.

Prawo a technologia – problem będzie narastał

Ta wpadka ustawodawcy doskonale pokazuje, że prawo nie nadąża za zmianami technologicznymi. Należałoby się zastanowić nad powołaniem specjalnej komisji sejmowej albo stworzeniem dodatkowej komórki w Rządowym Centrum Legislacji. Taka instytucja zajmowałaby się wyłącznie dostosowywaniem przepisów do zmieniającej się rzeczywistości.

Warto zwrócić uwagę, że problem nie dotyczy tylko tak błahych spraw jak rodzaj ręcznego hamulca czy lusterka zewnętrzne (obecnie są obowiązkowe, jednak pojawiają się już pojazdy wyposażone w kamery i wyświetlacze). Dużo większe wyzwania czekają prawodawcę w związku z pojawianiem się na rynku pojazdów autonomicznych czy pół-autonomicznych. Trzeba zauważyć, że – przykładowo – firma Audi nie może na polskim rynku zaoferować pojazdu z pełnym dostępnym wyposażeniem. Dotąd nie wprowadzono bowiem żadnych przepisów regulujących jazdę bez konieczności dotykania kierownicy.