Przewlekłość postępowań sądowych

17 października 2018
/

Powód to brak odpowiedniej obsady stanowisk sędziowskich i referendarskich w sądach powszechnych. W ocenie sędziów wynika to z „zamrożenia” kilkuset etatów sędziowskich przez Ministra Sprawiedliwości i ciągłych zmian prawa dotyczącego sądownictwa. Bez reakcji resortu pozostawały postulaty RPO, poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa i prezesów sądów, aby uzupełnić wakaty.

Ludzie skarżą się RPO na przedłużające się procesy, co narusza konstytucyjne prawo obywateli do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). RPO znów zwrócił się do ministra sprawiedliwości w sprawie braku odpowiedniego obsadzenia stanowisk sędziowskich i referendarskich w sądach powszechnych. Podkreślił, że rezultatem jest coraz powszechniej występująca przewlekłość postępowań sądowych.

RPO zajmuje się sprawą od dwóch lat

Po raz pierwszy RPO pisał o tym ministrowi 27 października 2016 r.  W przyjętym wówczas stanowisku Krajowa Rada Sądownictwa (w poprzednim składzie) wskazała, że wskutek zaniechania przez Ministra Sprawiedliwości obwieszczania w „Monitorze Polskim” informacji o wolnych stanowiskach sędziowskich, nieobsadzonych pozostaje ponad 200 etatów orzeczniczych. Według KRS zwłoka taka, sprzeczna z podstawowymi zasadami ustrojowymi,  może doprowadzić do zwiększenia liczby nieobsadzonych stanowisk sędziowskich i w konsekwencji do przewlekłości postępowań.

W wystąpieniu do ministra Adam Bodnar pisał wtedy, że Prawo o ustroju sądów powszechnych zobowiązuje go do niezwłocznego obwieszczenia o wolnych stanowiskach sędziowskich. Wskazał, że sprawne obsadzanie zwolnionych stanowisk wpływa na efektywne funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. A tym samym na realizację konstytucyjnego prawa obywateli do sądu. Podkreślił, iż obwieszczenie w „Monitorze Polskim” informacji o wolnych stanowiskach sędziowskich powinno nastąpić bez nieuzasadnionej zwłoki. Ustawodawca nie pozostawił bowiem tej kwestii swobodnemu uznaniu ministra. RPO spytał ministra o przyczyny takiego zaniechania..

- Termin „niezwłocznie" nie jest tożsamy z terminem „natychmiast" - napisał w odpowiedzi RPO z 24 lutego 2017 r. wiceminister Łukasz Piebiak. Wskazał, iż przyczyną związaną z nieobwieszczaniem  informacji była konieczność „uzdrowienia wadliwych rozwiązań systemowych” oraz „nieodzowna potrzeba reformy ustrojowo-organizacyjnej sądownictwa powszechnego”.

Podnoszone przez Rzecznika, KRS oraz prezesów sądów postulaty uzupełnienia wakatów nie przynosiły wiążących ustaleń ministerstwa. Na koniec 2017 r. zamrożonych było już ok. 700 etatów sędziowskich.

Sądy: to rezultat nieudolności władz 

W najnowszym wystąpieniu do MS Adam Bodnar przytoczył statystyki średniego czasu postępowań sądowych przedstawianych przez samo Ministerstwo. Wynika z nich, że w okresie I półrocze 2013-I półrocze 2017 czas trwania postępowań wybranych kategorii spraw w I instancji „wykazuje generalnie lekką tendencję wzrostową”. W I półroczu 2017 r. czas ten osiągnął maksymalną wartość - 5,3 miesiąca. Podobny rozkład na przestrzeni tych lat występuje w sądach rejonowych; w sądach okręgowych  wynosi on 8,1-8,2 miesiąca.

Według Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, sytuację pogarszały dodatkowo przepisy o nowym wieku emerytalnym sędziów. Pozostawiały w gestii Ministra Sprawiedliwości decyzję, czy sędziowie, którzy osiągnęli wiek emerytalny, mogą dalej sprawować urząd. Z  informacji MS wynika, że od 12 sierpnia 2017 r. do 28 lutego 2018 r. wnioski o możliwość dalszego pełnienia urzędu złożyło 219 sędziów. Minister rozpoznał 130 wniosków i  wyraził zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska 69 sędziom.

Negatywne procesy potwierdzają przewodniczący wydziałów sądowych w pismach do RPO.  - W ocenie większości sędziów działania Ministerstwa Sprawiedliwości w postaci zamrożenia etatów oraz ciągłych zmian ustawodawczych dotyczących sądownictwa stanowią główne przyczyny przewlekłości postępowań sądowych - podkreśla Adam Bodnar. Sędziowie wskazują też, że „zwiększa się liczba spraw, ale za tym nie idzie wzmocnienie kadrowe, stąd pojawiają się co raz większe opóźnienia”.

Spostrzeżenia sędziów

Przewodniczący jednego z wydziałów warszawskiego Sądu Apelacyjnego poinformował, że czas oczekiwania na termin wynosi od 16 do 18 miesięcy. W sprawie o przewlekłość, którą badał RPO, Sąd Najwyższy stwierdził, że nie wynikała ona z opieszałości. Była „rezultatem nieudolności organów władzy wykonawczej i ustawodawczej w zapewnieniu władzy sądowniczej odpowiednich warunków kadrowych, biurowych i proceduralnych, by możliwe było szybkie i rzetelne rozpoznanie takiej liczby spraw, jakie wpływają do Sądu Apelacyjnego”.

Podobne spostrzeżenia wyraził przewodniczący wydziału Sądu Rejonowym dla Krakowa-Nowej Huty. Uzasadniając, dlaczego jedno z postępowań toczy się już ósmy rok, wskazał na bardzo trudną sytuację kadrową wydziału.

- Sytuacja ta nie ulega zmianie pomimo licznych próśb i monitów zgłaszanych do Ministerstwa Sprawiedliwości. Od 2013 do 2017 r. obsada kształtowała się na poziomie od 55% do 67%.To uniemożliwiało normalne i sprawne funkcjonowanie wydziału. Przekładało się na czas podejmowania decyzji w każdej sprawie - pisał do RPO przewodniczący wydziału. Sędziowie często pracują tam po kilkanaście godzin na dobę, również w domu nocami, a także w soboty i niedziele. To odbywa się kosztem ich życia rodzinnego i wypoczynku.

Sytuację w tym sądzie dostrzega Sąd Okręgowy w Krakowie.

- W istocie ilość spraw, jaka przypada na jednego referendarza czy sędziego (...) tego Sądu uniemożliwia sprawne prowadzenie postępowań, przekłada się na fizyczne możliwości opanowania referatu i musi wpływać na czas ich trwania poprzez wydłużenie okresu ich rozpoznania - pisał SO w jednej ze spraw. Zdaniem SO "sytuacja kadrowa i warunki pracy sędziów przedstawione w odpowiedzi na skargę zasługują na współczucie".

W związku z tym RPO zwrócił się do ministra o informacje na temat działań, które byłyby odpowiedzią na opisane problemy.

Sprawa KSSiP

W oddzielnym piśmie RPO wrócił do sygnalizowanej w lipcu 2018 r. sprawy wiążącego sprzeciwu MS wobec kandydata na wykładowcę KSSiP. Budzi to poważne wątpliwości konstytucyjne Rzecznika. Prowadzi bowiem do nadmiernego wpływu władzy wykonawczej na obsadę kadry placówki, której celem jest szkolenie sędziów i prokuratorów. Rzecznik uznaje to także za arbitralne ograniczenie konstytucyjnego prawa równego dostępu do służby publicznej i do informacji oraz za naruszenie transparentności działania władz. Adam Bodnar wystąpił wtedy do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie zainicjowania zmian legislacyjnych.

21 sierpnia 2018 r. resort poinformował RPO, że nie widzi uzasadnienia zmiany ustawy o KSSiP. Jednocześnie minister podzielił opinię Rzecznika, iż "zgłoszenie sprzeciwu faktycznie ma charakter personalny"  oraz "rzeczywiście ma charakter aktu dyskrecjonalnego".

Zgodnie z art. 60 Konstytucji RP dostęp do służby publicznej nie ma charakteru dyskrecjonalnego, lecz odbywa się na jednakowych dla wszystkich obywateli zasadach - napisał RPO w ponownym wystąpieniu do MS. Tych warunków wynikających z Konstytucji RP i opisanych w orzecznictwie art. 53b ust. 1 i 2 ustawy o KSSiP nie spełnia. - Nie można bowiem twierdzić, że zapewnia on jednakowe dla wszystkich zasady naboru na stanowisko wykładowcy KSSiP, gdy w rzeczywistości opierają się one wyłącznie na arbitralnych i nie podlegających kontroli zewnętrznej decyzjach personalnych – wskazał RPO.

Przywołał uchwałę Zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Zgodnie z nią KSSiP zaliczana jest do organów wymiaru sprawiedliwości. Nie jest częścią Ministerstwa Sprawiedliwości, będącego organem władzy wykonawczej. Dlatego Zarząd „Iustitii” uznał tę zmianę za naruszenie zasad równorzędności władz i niezależności władzy sądowniczej.

RPO ponownie poprosił ministra o przeanalizowanie możliwości podjęcia inicjatywy legislacyjnej, która przywróci stan zgodności z Konstytucją RP.

Źródło: rpo.gov.pl