Polskie kluby piłkarskie oddają miliony menedżerom

Budżety klubów ekstraklasy – jak można zarobić na piłce nożnej?

Coraz niższe miejsca w rankingach, coraz gorsza gra, ale na rynku polskich klubów piłkarskich można nieźle zarobić. Mowa tu o menedżerach, agentach, czy – jak nazywa ich FIFA – pośrednikach transakcyjnych. Tylko w ostatnim roku kosztowali oni budżety klubów Ekstraklasy prawie 35 mln zł.

Użyjmy prostego zabiegu. W 2017 roku (ostatnie oficjalnie dostępne dane, raport Deloitte pt.: Piłkarska liga finansowa) wszystkie kluby LOTTO Ekstraklasy osiągnęły przychody w wysokości 550 mln zł (z czego 14 mln Legia Warszawa, 66 mln Lech Poznań). Na futbolu w Polsce nie da się zarobić, może poza pojedynczymi przypadkami. W kasie nic nie zostaje, a nawet brakuje, gdyż całość przychodów jest zatem wydawana na bieżącą działalność. A więc reasumując, na prowizje dla pośredników transakcyjnych kluby ekstraklasy (które wydały 32 ze wspomnianych 35 milionów) przeznaczyły 6 procent przychodów.

Lech rekordzistą

Spójrzmy na zestawienie, które co pół roku udostępnia Polski Związek Piłki Nożnej, stworzone na podstawie umów transferowych, deponowanych w jego siedzibie. Pierwsze dwie nazwy w rankingu nie dziwią. Rokrocznie Legia i Lech dokonują bowiem najdroższych inwestycji transferowych. A co za tym idzie, płacą również najwyższe prowizje.

W okresie od 1 kwietnia 2018 roku do 31 marca 2019 roku poznański klub wydał prawie 7 mln zł na prowizje, a mistrzowie Polski o milion mniej. Jednak trzecie miejsce w rankingu najwyższych prowizji, jeśli chodzi o kluby Ekstraklasy to ogromna niespodzianka. Wisła Płock, której roczny budżet wynosi 14 mln zł, na wynagrodzenia dla pośredników transakcyjnych wydała w ostatnim roku ponad 5,2 mln zł. Łatwo obliczyć, jak znaczna to część budżetu i pokaz niegospodarności.

Na drugim biegunie jest oczywiście Wisła Kraków, która kilka miesięcy temu była bankrutem. Tylko dzięki zaangażowaniu finansowemu m.in. Jakuba Błaszczykowskiego, udało się jej przetrwać. Biała Gwiazda w ostatnich dwóch oknach transferowych wydała na prowizje zaledwie 67 tys. zł (w dwóch poprzednich – milion). Poniżej pół miliona złotych przeznaczały: Arka Gdynia, Korona Kielce, Miedź Legnica i Piast Gliwice.

Krezusi z Płocka

Patrząc rok do roku, mamy tendencję zwyżkową. Pomiędzy 1 kwietnia 2017 a 31 marca 2018 polskie kluby zawodowe (ekstraklasa, pierwsza i druga liga) wydały nieco ponad 29 mln zł, a najwyższa klasa rozgrywkowa – 26,7. Kwotowo największe oszczędności widać w Legii, która trzy razy z rzędu jest mistrzem Polski, „zjechała” z 9,5 mln zł do wspomnianych 6. Lech także płacił nieco mniej (o 800 tys. zł), za to Wisła Płock (przypominając – obecnie 5,2 mln) wówczas wydała 690 tys. zł. Dziwi także znaczący wzrost Lechii Gdańsk, która od kilku miesięcy ma problemy finansowe i nie szaleje już na rynku transferowym. Ostatnio wydała 1,6 mln, a poprzednio zaledwie 450 tys.

Jak różnią się budżety klubów Ekstraklasy od tych Premier League?

Obłędna Premier League

Znając realia polskiego futbolu na poziomie ligowym, kwoty wydawane z budżetów klubów Ekstraklasy są bardzo wysokie. Jednak patrząc w kierunku najbogatszych i na poziom prowizji u nich, widzimy swoje miejsce w szeregu. Podobny raport, co PZPN, kilka dni wcześniej opublikowała Premier League. W dwóch ostatnich okienkach transferowych kluby wydały rekordową kwotę na opłacenie pośredników, bo 261 mln funtów, co oznacza wzrost o 25 procent do poprzedniego okresu. Przeliczając po obecnym kursie, to 1,3 miliarda złotych! Czyli sami agenci na transakcjach z angielskimi klubami zarabiają prawie trzy razy więcej, niż przychodów generują kluby grające w najwyższej klasie rozgrywek w Polsce.

Patrząc na same kluby, to liderem jest Liverpool, który wydał prawie 44 miliony funtów. Używając terminologii wioślarskiej, o dwie długości wyprzedził Chelsea FC (26,8 mln funtów). Kolejne mejsca zajęły kluby z Manchesteru – City (24,1 mln) i United (20,8 mln funtów).

O ile w Polsce rynek zaczyna się i kończy na ekstraklasie, bo niżej prowizje są już zdecydowanie niższe, to w Anglii dobrze można zarobić, transferując zawodnika i do niższych klas rozgrywkowych. Tamtejsze kluby wydały na opłaty menedżerów 57 mln funtów. Gdy zsumować obie kwoty, tę z Premier League i pozostałych lig, wyjdzie nam 318 mln funtów. Tyle wart jest rynek agentów w Anglii.

Przeczytaj również:
Premier League w obliczu Brexitu

 

Źródło: pzpn.pl

Źródło: pzpn.pl