Art. 322 KPC – szacowanie odszkodowania

25 września 2018
/

Ofiary wypadków często przeżywają trudne chwile. Leżą wiele dni w szpitalu, przechodzą skomplikowane zabiegi czy uczestniczą w zajęciach rehabilitacyjnych. Obawiają się o swoją przyszłość i nie mogą sobie poradzić z traumą. Nie są to zbyt komfortowe warunki do rozmyślania na temat roszczeń odszkodowawczych przeciwko sprawcy czy zbierania dowodów uzasadniających wysokość szkody.

Z formalnego punktu widzenia osoba chcąca uzyskać rekompensatę za poniesione koszty leczenia powinna zachowywać wszystkie paragony, a wręcz prosić o wystawianie imiennych faktur za zakupione leki. Czy jednak w praktyce jest to zawsze konieczne?

Ciężar dowodu spoczywa na poszkodowanym

Podstawą ustalania wysokości odszkodowania jest – przede wszystkim – art. 361 Kodeksu cywilnego. W §2, dość lakonicznie sformułowanym, czytamy, że: naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono. Ofiara wypadku może więc żądać zwrotu wszystkich środków, które wyszły z jej majątku na skutek wypadku. Sprawca powinien wobec tego uiścić poniesione koszty leczenia czy rehabilitacji.

Druga istotna kwestia dotyczy ciężaru dowodu. Zgodnie z art. 6 Kodeksu cywilnego, Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. Ponadto, już w toku postępowania sądowego poszkodowany musi wypełnić nakaz z art. 232 Kodeksu postępowania cywilnego. Stanowi on, że: Strony są obowiązane wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne. Krótko mówiąc, to na ofierze wypadku ciąży powinność wykazania wysokości poniesionej szkody. Musi udowodnić, że strata majątkowa w konkretnej wysokości powstała na skutek wypadku. Oznacza to nie tylko konieczność przedstawienia w sądzie paragonów za zakupione leki, ale również wykazania, że służyły one do wyleczenia tego konkretnego urazu.

Wyraźnie więc widać, że dokładne wykazanie poniesionej szkody oraz związku przyczynowego między wypadkiem a tą stratą nie jest takie łatwe. Szczególnie, jeśli poszkodowany nie pomyśli, że powinien już od samego dnia zdarzenia zbierać stosowne dowody. Albo chociażby poprosić kogoś bliskiego o wsparcie w tym zakresie.

Sąd może oszacować wysokość odszkodowania

Całe szczęście, ustawodawca przewidział ten problem. Zauważył, że nie zawsze dokładne wykazanie wysokości poniesionej szkody jest łatwe, czy w ogóle możliwe w realiach danej sprawy. Uznał jednocześnie, że nie można obciążać negatywnymi konsekwencjami ofiar wypadków – przeżywających traumę – za pewne niedopatrzenia na etapie przedsądowym.

Z tego to powodu do Kodeksu postępowania cywilnego wprowadzono art. 322, który stanowi, że: Jeżeli w sprawie o naprawienie szkody, o dochody, zwrot bezpodstawnego wzbogacenia lub o świadczenie z umowy o dożywocie sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania lub nader utrudnione, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy.

Tym sposobem przyznano sądom kompetencje do swoistego szacowania wysokości należnego świadczenia. W sprawie odszkodowawczej może to polegać na rozważeniu, jakie koszty przy urazie danego typu są standardowo ponoszone przez poszkodowanych. Może to być średnia cena rynkowa podobnych zabiegów czy koszt leków obliczony na podstawie zaleconych przez producenta  dawek, czasu trwania leczenia i cen w aptekach.

Poszkodowany musi wspierać sąd w obliczeniach

Oczywiście powód nie może całej odpowiedzialności za stosowne wyliczenia przenosić na sąd. Jeśli nie zebrał on wszystkich rachunków za leczenie, powinien sam oszacować wartość poniesionej straty, przedstawiając dowolne dowody. Ponadto, musi wykazać, że rzeczywiście nie miał obiektywnej możliwości wyliczenia szkody w sposób ścisły. Takie stanowisko potwierdził w jednym z ostatnich orzeczeń Sąd Apelacyjny w Szczecinie (I ACa 540/15). W uzasadnieniu wyroku z dna 25 maja 2018 roku czytamy, że: Jedynym kryterium stosowania art. 322 k.p.c. nie może być fakt, że szkoda jest niewątpliwa, strona winna przedstawić także dowody na okoliczność wysokości szkody lub wyjaśnić przyczyny braku takiej możliwości. Niewywiązanie się z tych powinności procesowych (wykazania nadmiernej trudności lub niemożliwości przedstawienia dowodu) i wymaganie od sądu, któremu nie przedstawi się wystarczających przesłanek do tego, by antycypował ocenę dowodów, tj. by przed przeprowadzeniem dowodu stwierdzał, że nie można wykazać stwierdzonego faktu, prowadziłoby do omijania przepisów w zakresie obowiązków dowodowych stron.

Osoba ciężko poszkodowana w wypadku nie musi więc od pierwszych dni po zdarzeniu myśleć o zbieraniu dowodów na potrzeby późniejszego postępowania. Jeśli nie będzie dysponowała odpowiednimi paragonami czy fakturami, będzie mogła wystąpić do sądu o oszacowanie wysokości należnego odszkodowania. Ten przychyli się do jej prośby wyłącznie wtedy, gdy zostanie wykazane, że ścisłe udowodnienie roszczenia było utrudnione, między innymi właśnie ze względu na stan zdrowia poszkodowanego. Ponadto, powód będzie musiał współpracować z sądem, czyli pomóc w wykonaniu stosownych obliczeń. Nigdy natomiast nie może liczyć, że sąd samodzielnie zrobi wszystko za niego.