Czy budynek może wyrządzić szkodę?

W ostatnich dniach doszło do dość nietypowego i bardzo niebezpiecznego zdarzenia. Promienie słoneczne odbite od błyszczącego zadaszenia biurowca Warsaw Spire nadtopiły nadwozie zaparkowanego motocykla. Jego właściciel został zmuszony do wymiany uszkodzonych elementów – poniósł więc szkodę majątkową. Sytuacja jest tak niespotykana, że trudno ocenić,  kto ponosi winę za powstanie straty. W jakich przepisach prawa możemy znaleźć rozwiązanie tego problemu?

Udzielenie odpowiedzi na postawione pytanie jest o tyle trudne, że żaden przepis powszechnie obowiązującego prawa nie reguluje wprost problematyki pośredniego wyrządzenia szkody przez budynek.

Co mówią przepisy?

W kodeksie cywilnym omówiono zdarzenia polegające na zawaleniu się budowli albo oderwaniu się jej części. W ustawie – Prawo budowlane mowa jest z kolei o uszkodzeniu obiektu na skutek działania warunków atmosferycznych. W omawianym przypadku budynek w żaden sposób nie ucierpiał i nic się z niego nie oderwało. Był wyłącznie swoistym przekaźnikiem sił natury. Trudno więc, aby ustawodawca przewidział tak niecodzienny przypadek i odpowiednio go uregulował.

Zdaje się, że do przypisania komukolwiek odpowiedzialności za przedmiotowe zdarzenie konieczne jest dokonanie rozszerzającej wykładni którejś z wyżej wskazanych regulacji, zastosowanie analogii albo rozpatrzenie sprawy na zasadach ogólnych z koniecznością wykazania przesłanki winy.

Szkoda wyrządzona przez budynek – kodeks cywilny

Zgodnie z art. 434 kodeksu cywilnego: Za szkodę wyrządzoną przez zawalenie się budowli lub oderwanie się jej części odpowiedzialny jest samoistny posiadacz budowli, chyba że zawalenie się budowli lub oderwanie się jej części nie wynikło ani z braku utrzymania budowli w należytym stanie, ani z wady w budowie. Zasada odpowiedzialności jest w tym przypadku dość specyficzna, niekorzystna dla podmiotu zajmującego budynek czy odpowiadającego za jego zarząd i utrzymanie. Poszkodowany nie musi tutaj dowodzić winy sprawcy – jest ona domniemana. Jeśli posiadacz obiektu chce uwolnić się od odpowiedzialności musi wykazać się odpowiednią inicjatywą i dowieść, że a) utrzymywał budowlę w stanie należytym oraz b) szkoda nie wynikła z wady w budowie.

Dokonanie powyższego jest niezwykle trudne, szczególnie jeśli chodzi o drugą z przesłanek. Łatwiej przecież wykazać jest – istnienie wady budowli, a nie jej brak. Gdy odpadający fragment budynku wyrządzi komuś szkodę, przed jego administratorem stoi trudne zadanie w postaci przekonania sądu, że został on wybudowany w sposób w pełni prawidłowy, zgodny z wszystkimi obowiązującymi prawami i regulacjami. Nawet jeśli miało to miejsce wiele lat wcześniej. Nie będzie to konieczne jedynie, gdy oczywistym jest, że szkoda została wyrządzona z innej przyczyny, na przykład z wyłącznej winy poszkodowanego albo z powodu siły wyższej. Jeśli jednak jest podejrzenie, że istnieje wada budowli, mogąca mieć wpływ na zdarzenie, należy wykazać jej brak.

Przepisy prawa w praktyce

Aby możliwe było w omawianym przypadku zastosowanie powyższej regulacji, należałoby dopuścić szeroką i bardzo liberalną interpretację oderwania się części budowli, co w praktyce wydaje się mało prawdopodobne. Trudno sobie wyobrazić, że odbicie się promieni słonecznych mogło być rozumiane właśnie w ten sposób. Nawet jeśli sąd dopuściłby taką wykładnię, zdaje się, że samoistny posiadacz budowli mógłby skutecznie dowodzić wystąpienia siły wyższej, należytego utrzymania budynku oraz nieistnienia żadnej jego wady. Taki skutek wybudowania błyszczącego daszku był przecież dość trudny do przewidzenia. Ponadto, żadne normy budowlane nie określają wyraźnie dopuszczalnego stopnia odbijania promieni słonecznych. Ewentualnie można byłoby mówić o nienależytym utrzymaniu budynku, jeśli dany wypadek nie byłby pierwszym zdarzeniem podobnego rodzaju. W takiej sytuacji można byłoby zarzucić zarządcy, że nie wykonał odpowiednich czynności zabezpieczających.

Prawo budowlane: odpowiedzialność

W ustawie – Prawo budowlane interesująca nas norma znajduje się w art. 61. Zawiera on – po pierwsze – zobowiązanie właściciela albo zarządcy do utrzymywania i użytkowania obiektu w zgodzie z zasadami bezpieczeństwa i przy zachowaniu odpowiedniego stanu technicznego. Po drugie z kolei, administrator powinien zapewnić, dochowując należytej staranności, bezpieczne użytkowanie obiektu w razie wystąpienia czynników zewnętrznych odziaływujących na obiekt, związanych z działaniem człowieka lub sił natury, takich jak: wyładowania atmosferyczne, wstrząsy sejsmiczne, silne wiatry, intensywne opady atmosferyczne, osuwiska ziemi, zjawiska lodowe na rzekach i morzu oraz jeziorach i zbiornikach wodnych, pożary lub powodzie, w wyniku których następuje uszkodzenie obiektu budowlanego lub bezpośrednie zagrożenie takim uszkodzeniem, mogące spowodować zagrożenie życia lub zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia lub środowiska.

Na pierwszy rzut oka przepis ten może pasować do przedmiotowej sytuacji. Doszło przecież do wystąpienia czynnika zewnętrznego w postaci siły natury, na skutek czego powstało zagrożenie dla bezpieczeństwa mienia. Jednakże również i w tym wypadku mamy do czynienia z brakiem ogniwa pośredniego w postaci uszkodzenia obiektu. Wykazanie nienależytej staranności właściciela albo zarządcy także byłoby dość trudne, a jest to konieczne to przypisania odpowiedzialności na gruncie prawa budowlanego.  Tak jak już wskazano wyżej, jeśli omawiany wypadek byłby którymś z kolei, można byłoby zarzucić administratorowi niedbalstwo. Wiedział on przecież o zagrożeniu, a mimo to nie podjął odpowiednich kroków zapewniających bezpieczeństwo osób postronnych oraz mienia.

Wszystko wskazuje na siłę wyższą

Jak widać, pociągnięcie kogokolwiek do odpowiedzialności za przedmiotowe zdarzenie jest dość trudne. Wymagałoby to bowiem przekonania sądu do zastosowania ekwilibrystycznych zabiegów interpretacyjnych, szczególnie w przypadku omówionego przepisu kodeksu cywilnego. Gdy natomiast poszkodowany chciałby poszukiwać ochrony na gruncie przepisów prawa budowlanego, musiałby wykazać winę właściciela czy zarządcy nieruchomości. Pytanie: czy mógł być on przygotowany na tak nietypową sytuację i zachować się bardziej odpowiednio? Wydaje się więc, że w niniejszym przypadku mamy po prostu do czynienia z siłą wyższą, za którą nikt nie odpowiada.

Ostatnia kwestia jest taka, że nadtopiony motocykl znalazł się w zasięgu oddziaływania odbitych promieni słonecznych nielegalnie. Został on zaparkowany w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Może to być okoliczność pozwalająca na stwierdzenie przyczynienia się poszkodowanego czy wręcz wyłączenie winy administratora budynku. Trudno bowiem, żeby obarczać go odpowiedzialnością przewidywania, że osoba trzecia złamie prawny zakaz i zaparkuje pojazd w miejscu narażonym na działanie sił natury.