Wyłączenie jawności – weto prokuratorskie

10 lipca 2018
/

O wyłączeniu jawności można by pisać i pisać. Jest to o tyle zagadnienie ważkie, że dotyczy rzeszy obywateli, którzy, ciekawi sądowego wymiaru sprawiedliwości, uczestniczą w rozprawach jako publiczność. Zamknięcie drzwi oznacza dla nich zakaz wstępu.

Długa tradycja

Trzon normatywny art. 360 KPK zachowuje swoją aktualność od Rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej – Kodeksu postępowania karnego z 1928 r. Za przyczyny wyłączenia jawności podawano narażenie na szwank dobrych obyczajów, niebezpieczeństwo zakłócenia porządku publicznego czy konieczność ochrony tajemnicy państwowej. Jednak ani w KPK z 1928 r., ani z 1969 nie ma żadnego słowa na temat uprawnień prokuratora w zakresie rozpatrywania wniosku o wyłączenie jawności. Chociaż to właśnie KPK z 1969 r. miał systemowo wprowadzać do polskiego ustawodawstwa radziecki model postępowania karnego z silną pozycją prokuratora na czele.

Sens sprzeciwu

Niezwykle trudno znaleźć prakseologiczne czy aksjologiczne podstawy dla prokuratorskiego weta. W postępowaniu jurysdykcyjnym to sąd jest gospodarzem procesu – on decyduje o uwzględnianiu wniosków stron, korzysta z policji sesyjnej czy w końcu - podejmuje decyzje procesowe. Nie wiadomo, z jakich przyczyn zdecydowano się uposażyć prokuratora w prawo sprzeciwu. Być może wynikało to z obawy przed uległością sędziów, którym znacznie łatwiej orzekać przy zamkniętych drzwiach. Wydaje się to jednak dość niedorzeczne – jawność rozprawy sądowej jest jedną z podstawowych zasad procesu karnego i narzędziem kontroli społecznej.

Sędziowie nie powinni więc bez wyraźnego powodu zamykać drzwi. Weto nadaje prokuratorowi silniejszą pozycję od sądu. Nie do obrony jest przy tym również argument, że taka regulacja wynika z prokuratorskiego powołania do ochrony praworządności. Szerokie uprawnienia urzędu prokuratorskiego znajdują pochwałę na gruncie różnego rodzaju ustaw, natomiast w toku postępowania przed sądem nie jest już organem prowadzącym postępowanie a jedynie stroną o równych – jak widać niekoniecznie – uprawnieniach co oskarżony.

Komentatorzy są więc zgodni, że art. 360 § 2 KPK narusza zasadę równości broni w procesie karnym oraz zaburza hierarchię uczestników postępowania.

Jak to wygląda w sądzie?

Z wykładni językowej i logicznej przywołanego przepisu wynika, że sąd powinien zakomunikować najpierw stronom zamiar wyłączenia jawności, a następnie wysłuchać woli prokuratora. Jeżeli nie jest obecny – sąd podejmuje decyzję w pojedynkę. W sytuacji natomiast wniosku obrońcy lub oskarżonego o wyłączenie jawności, sąd powinien najpierw wystosować pytanie do prokuratora odnośnie tego, jakie jest jego stanowisko. W przypadku sprzeciwu sąd ma związane ręce i nie może wyłączyć jawności, natomiast gdy prokurator pozostawia decyzje do uznania sądu – finalnie to ten ostatni decyduje.

Podsumowanie

Równość broni w procesie karnym stoi na straży zasady kontradyktoryjności – uposaża bowiem strony w zbliżone i analogiczne uprawnienia, tak by żadna z nich nie miała pozycji silniejszej. Rzecz jasna nie oznacza to identycznych uprawnień obydwóch stron – zostają one dostosowane ze względu na ich interesy i podmiot reprezentowany. Każde zatem odejście od deklarowanej reguły winno znaleźć swoje uzasadnienie w racjonalnych i obiektywnie uzasadnionych argumentach. W przeciwnym razie – skazujemy słabszą stronę na nieunikniony i niekorzystny dla niej scenariusz, będący następstwem wprowadzenia nieprzemyślanej regulacji.