Wykrywacz kłamstw (wariograf) – cechy, pojęcie, funkcja

4 października 2019
/

"Lie detector", czyli wykrywacz kłamstw - urządzenie, które w XIX w. przyniosło rewolucję w dziedzinie kryminalistyki. W Polsce znany jako wariograf (lub poligraf). Do czego służył? Miał analizować fizjologiczne reakcje organizmu człowieka, które powstają podczas mówienia nieprawdy. Mokre dłonie, rumieniec na twarzy czy szybsze tętno. To tylko kilka przykładów, które mogą zdradzić, co tak naprawdę znajduje się w umyśle człowieka.


By zauważyć ruchy twarzy trwające zaledwie ułamek sekundy, musisz być świetnie wyszkolony i rozwinąć w sobie zdolność niezwykłego skupienia - w przeciwnym razie będzie to dla ciebie narzędzie zupełnie niepraktyczne i nie zastosujesz go w typowej, dziejącej się w czasie rzeczywistym konfrontacji . Tak więc charakterystyczny (...) sposób - polegający na wpatrywaniu się w czyjąś twarz i określaniu na tej podstawie, czy dana osoba kłamie - sprawdza się w serialu, ale w rzeczywistości należy go sobie odpuścić.

Philip Houston – Anatomia kłamstwa


Wykrywacz kłamstw offline

Zbrodnia towarzyszyła ludzkiemu gatunkowi od samego początku jego istnienia. Ktoś zaginął, ktoś został zabity, a ktoś inny został porwany. Pytanie pozostaje bez zmian - kim jest sprawca? Ponad 3 tys. lat temu ludzie nie dysponowali technologią pozwalającą im na badanie szczegółów zbrodni. Już wtedy wiedzieli jednak, że emocje mogą zdradzić więcej, niż sam zainteresowany odważyłby się przyznać.

Chiny p.n.e.

Zakrwawiony mężczyzna spojrzał przed siebie. Wiedział, że nie może powiedzieć prawdy, ponieważ za to co zrobił, może spotkać go jedynie śmierć. Dla strażników był na razie tylko świadkiem zdarzenia, posoka na ubraniu nic nie znaczyła, przecież może powiedzieć, że ją ratował. Tak! Ratował ją! Sprawca uciekł, a on został, by ją ratować.

Siedząc w "pokoju przesłuchań" czekał na to, aż wyzna wygodną dla siebie wersję zdarzeń. Gdy do wnętrza pomieszczenia wszedł jeden ze strażników, trzymając niewielkie wiaderko pełne suchego ryżu, nieco się jednak zdziwił. Po co to? Przecież nie mówił, że jest głodny...

Ciekawostka! W Chinach ryż stanowił od zawsze symbol tego regionu. Rolnictwo? Ryż. Jedzenie? Ryż. Towar eksportowy? Ryż. Wykrywanie kłamstw? Ryż? Ciężko stwierdzić, czy ta metoda mogła mieć bardzo wysoki stopień skuteczności, ale w starożytnych Chinach podejrzany sprawca, który był przesłuchiwany, trzymał w ustach garść ryżu i składał zeznania. Jeżeli po wypluciu był on nadal suchy to... podejrzany zdecydowanie był winny.

Afryka p.n.e.

Musiała to zrobić! Bił ją, kilkukrotnie zgwałcił i groził śmiercią jej dziecku. Czy ktoś jednak to zrozumie? Wątpliwe. Pozostaje jej zachowanie zabójstwa w tajemnicy. Na pewno będą ją pytać, wszak był jej mężem. Czy szaman naprawdę może wyczuć kłamstwo? Miała nadzieję, że nie...

Ciekawostka! W starożytnej Afryce popularnym wykrywaczem kłamstw był plemienny szaman lub czarownik. Osobiście obwąchiwał oskarżonych i decydował, czy czuje od nich wystarczająco mocny strach przed karą. W Egipcie natomiast panowały inne zasady. Tam też powstała "Instrukcja z Vedas" - Osoba, która podała truciznę, może być rozpoznana. Nie odpowiada na pytania lub daje odpowiedzi wymijające, mówi bez sensu, pociera wielkim palcem stopy o podłogę, drży, jej twarz jest pobladła, grzebie palcami we włosach, próbuje wykorzystać każdą sposobność do opuszczenia domu.

Średniowieczna Europa

On nie był moim kochankiem! Przysięgam! - krzyczała. Jednak wszystko wskazywało na coś innego. Z jakiego innego powodu mógł przyśpieszyć jej puls? Przecież to, że przesłuchuje się ją w takich warunkach nie może mieć z tym nic wspólnego. Tylko winny się stresuje...

Ciekawostka! W średniowieczu kobietom, które podejrzewano o niewierność, odczytywano nazwiska znajomych. Przesłuchujący trzymał palec na nadgarstku podejrzanej kobiety, sprawdzając przyspieszenie pulsu, przy którymś z nazwisk. Miało to wskazywać kochanka.

Wykrywacz kłamstw – geneza cz. I

Wiek XIX n.e. przyniósł daleko idące zmiany, a rozwój nauki zastąpił obwąchiwanie przestępcy urządzeniem, które sprawdzało jego reakcje fizjologiczne w oparciu o liczne badania. Jednym z prekursorów "wykrywania kłamstw" stał się Angelo Mosso, włoski fizjolog. Badał on lęki i emocje, które towarzyszą ludziom podczas rozmowy z innym człowiekiem, np. podczas wywiadu prasowego. Tak powstał pletyzmograf (1878 r.), który badał zmianę przepływu krwi do naczyń obwodowych znajdujących się blisko powierzchni ciała. Częstotliwość zmian odpowiadała częstotliwości skurczów serca. Warto wiedzieć, że już w oparciu o tę metodę padło oskarżenie o przestępstwo (Cesare Lambroso, włoski psychiatra i kryminolog).

Ciekawostka! Angelo Mosso stworzył dwa bardzo interesujące "wykrywacze kłamstw". Pierwszym z nich był hydropletysmograf, szklany cylinder, który wypełniano wodą. Urządzenie było połączone ze skalowaną rurką szklaną. Człowiek przesłuchiwany miał włożyć przedramię do cylindra. Pod wpływem pytań i reakcji organizmu na odpowiedzi zmieniała się objętość części ciała zanurzonej w płynie. Tym samym zmieniała się wyporność kończyny. Urządzenie wykorzystano w sprawie kryminalnej z 1902 r.

Wykrywacz kłamstw - Pletysmograf Angelo Mosso

Ten sam naukowiec stworzył tzw. "wagę Mosso". Na niej układano osobę badaną, następnie wyważało się urządzenie i poziomowało. W takiej pozycji poddawano zainteresowanego różnym bodźcom zmieniającym prędkość przepływania jego krwi. Skutkowało to mocniejszym ukrwieniem kończyn lub głowy. W zależności, gdzie krwi w danym momencie było więcej, na tę stronę przechylała się pozioma waga, a wraz z nią człowiek na niej przybywający.

Wykrywacz kłamstw - waga Mosso

Wykrywacz kłamstw – geneza cz. II

XX w. Na rynku pojawił się kolejny wynalazek - sfigmomanometr, czyli cudo techniki mierzące ciśnienie i tętno. W 1922 roku rozpoczęła się sprawa Jamesa Frye'a, która przyczyniła się do legalizacji wykrywacza kłamstw. Urządzenie z biegiem lat było modyfikowane i pomagało policjantom przy prowadzonych przesłuchaniach. Do dzisiaj wariograf jest ulepszany i zmieniany. Należy mieć jednak na uwadze fakt, że jest to urządzenie niedoskonałe, którego nie można uznawać za niepodważalny dowód w sprawie.

Wariograf XX w. - Sfigmomanometr

Na terenie Polski wykrywacz kłamstw wykorzystano dopiero w 1963 r. Dla porównania w USA użyto go 40 lat wcześniej, zaś w samej Europie stosowano metody instrumentalne służące wykryciu kłamstwa już w śledztwach kryminalnych przed I Wojną Światową (1914-1918). Jednak dopiero w 1921 r. powstał tzw. "lie detector". Jego twórcą był John A. Larson. Od tego czasu rozpoczęła się, nieprzerwana po dziś dzień, praktyka jego stosowania.

Wykrywacz kłamstw a emocje i ich klasyfikacja

Każdy naukowiec, tworząc swoje urządzenie, musiał wiedzieć o jednym - kłamiąc, człowiek czuje pewien dyskomfort. Nie chodzi jedynie o strach lub poczucie oszukania innej osoby. Często wyrafinowany kłamca nie przejmuje się takimi sprawami. Nieprzyjemne odczucia tworzy sam organizm, który w pewnym sensie wie, że będzie musiał podtrzymać fałszywą historię w pamięci.

John A. Larson (Lie Detector)

Próba ukrycia prawdy, kreacja nowej rzeczywistości czy mówienie jedynie połowy faktów budzi w naszym organizmie pewne psychiczne procesy. Ciało rozpoczyna wartościowanie percepcji konkretnych bodźców. Kłamca podświadomie angażuje swoją pamięć, inteligencję i wyobraźnię, które pomagają mu stworzyć świat. Kłamstwa stają się rzeczywistością. Każda z emocji posiada swoją własną siłę i trwałość. Badana jest również linia łącząca konkretne stany. Strach może zaprowadzić do chęci ucieczki, agresja spowodować gniew i sprowokować do ataku.

Teoria emocji

Czym są emocje? Dziś częściej można spotkać się z pojęciem procesów lub stanów emocjonalnych. Takie określenie ułatwia zrozumienie, że dane "poruszenie" jest stanem ciągłym (trwającym jakiś czas).

W latach 1960-1980 psycholog Robert Plutchik stworzył teorię emocji, która opiera się o 8 podstawowych aspektów. Wszystkie pochodzą z natury i pomagają nam określić swoje odczucia względem otaczającego nas świata. Zgodnie z tym człowiek najczęściej przeżywa kilka stanów, które mogą prowadzić do konkretnego uczucia. Są to:

  • radość i zaufanie = miłość;
  • zaufanie i strach = uległość;
  • strach i zaskoczenie = poruszenie;
  • zaskoczenie i smutek = rozczarowanie;
  • smutek i wstręt = żal;
  • wstręt i gniew = zawiść;
  • gniew i przeczuwanie = agresja;
  • przeczuwanie i radość = optymizm.

W dalszych stadiach pojawia się również poczucie winy, ciekawość, rozpacz, szok, cierpienie, cynizm, duma, fatalizm itd.


Teoria Emocji - Robert Plutchik


Każdy z procesów emocjonalnych składa się na pewną całość fizjologii układu nerwowego. By móc poprawnie zbadać konkretne odczucia i emocje, wymagana jest wiedza zarówno z dziedziny psychometrii (siła i rodzaj emocji), jak również ta należąca do działu fizjologii tj. biofizyka, biochemia, endokrynologia i kardiologia.

Współcześnie można mówić, że badania wariograficzne polegają na obserwacji i rejestracji fizjologicznych korelatów emocji. W szczególności zwraca się uwagę na układ krążenia, w tym m.in. zmiany:

  • temperatury ciała,
  • ciśnienia krwi lub tętna,
  • przewodnictwa elektrycznego skóry,
  • pracy układu oddechowego (np. różnica w głębokości oddechów),
  • prądów czynnościowych mózgu,
  • objętości poszczególnych części ciała.

Ważne! Podczas mówienia nieprawdy człowiekowi towarzyszą symptomy werbalne i niewerbalne (mimika i pantomimika). Ponadto zauważyć można różne zmiany emocjonalne, które są widoczne gołym okiem (np. bladość lub zaczerwienienie).

Wykrywacz kłamstw i jego trafność

Urządzenie służące badaniu ww. emocji w celu wykrycia kłamstwa nie jest doskonałe, ponieważ człowiek z natury nie może być całkowicie przewidywalny. Wariograf w kilku przypadkach okaże się pomocnym narzędziem. Może stać się również gwoździem do trumny niewinnego człowieka. Ze względu na zbyt duże ryzyko błędu wielu naukowców jest przeciwnych stosowaniu wariografu.

Samo urządzenie wykorzystywane było w różnych miejscach pracy podczas rozmowy rekrutacyjnej. Budzi to zarówno moralny sprzeciw, jak i zwiększa szanse, że pracy nie dostanie osoba nadająca się na konkretne stanowisko. Zgodnie z badaniami wykonanymi przez Gordona Barlanda istnieje szacunek, że 20 kłamców na 200 kandydatów uznanych zostanie za osoby godne zaufania, a 80 prawdomównych na 800 spotka się z zarzutem mówienia nieprawdy.

Wariograf czy poligraf? – "Lie detector" po polsku cz. I

Pierwsze wzmianki o instrumentalnej detekcji kłamstwa związane ze śledztwami zawdzięczmy W. K. Zielińskiej. W swojej książce pt. "Znaczenie psychologicznej diagnostyki dla celów śledczych" wskazała ona m.in. na pierwsze eksperymenty związane z rejestracją drżenia ręki spowodowanego emocjami, jak również opisy rejestracji ruchu głowy i kończyn, tętna i oddechu osób przesłuchiwanych. Zgodnie z powyższymi technikami możliwe stało się ustalenie nazwiska osoby, którą badany znał, a znajomości tej zaprzeczył. Tymi samymi technikami jeden z naukowców...


(...) w setkach przypadków podczas policyjnych przesłuchań oraz w amerykańskich domach karnych i domach obłąkanych wypróbował [instrumentalna metodę detekcji kłamstwa] ku zadowoleniu. Jako jaskrawy dowód użyteczności tej metody podaje (...) przypadek, że w pewnym domu, w którym powtarzały się kradzieże, z 48 tam mieszkających dziewcząt, wykrył złodziejkę, która później się przyznała.

Ernst Seelig


Zdaniem W. K. Zielińskiej "już ten jeden przypadek dowodzi dostatecznie, że metoda pomiarów instrumentalnych w danych warunkach nadaje się na sposób badania śledczego, z którego zasadniczo zrezygnować byłoby błędem”. Praca autorki została opublikowania w Polsce kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej. Można stwierdzić, że dzięki tej pracy na terenie Rzeczpospolitej poznano dawne i współczesne metody badań poligraficznych i jej amerykańską praktykę. Warto jednak podkreślić, że całość informacji była przez nią poznawana za pośrednictwem autorów niemieckich, takich jak Ernst Seelig i Richard Heindl.

Wariograf czy Poligraf? – "Lie Detector" po polsku cz. II

Po zakończeniu II wojny światowej Polacy znów zaczęli interesować się rozwojem badań o tematyce kryminalistycznej. Wtedy też powstał podręcznik M. Kreutza. Autor po raz pierwszy próbował znaleźć polsko brzmiącą nazwę dla "lie detector" - "odkłamywacz".


Kłamanie jest przeżyciem psychicznym innego rodzaju niż mówienie prawdy, zawiera inne składniki uczuciowe, wolicjonalne itd., wobec czego i symptomy fizjologiczne towarzyszące mu są odmienne. Przez badanie tych symptomów w oddechu, i krążeniu krwi próbował wykrywać kłamstwo Benussi, na tej zasadzie są skonstruowane specjalne aparaty, tzw. odkłamywacze. Tak więc są pewne możliwości stwierdzenia prawdziwości nawet pojedynczych zeznań niewystarczające wprawdzie do tego, by Badania poligraficzne w Polsce z całą pewnością można było orzec o każdym zeznaniu, czy jest prawdziwe, lecz dozwalające na oczyszczenie zebranego materiału z zeznań bardziej podejrzanych

M. Kreutz - Podstawy Psychologii (Warszawa, 1949 r.)


W 1958 roku Paweł Horoszowski w swoim podręczniku bezkompromisowo skrytykował użycie wykrywacza kłamstw. Opierając swoją tezę o recenzję amerykańskiego dwukanałowego poligrafu z lat 30 i 40 XX w., podkreślił, że przy korzystaniu z tego urządzenia nie może być mowy o żadnym miarodajnym wyniku. On też stworzył nazwę - wariograf, którym określano angielski wykrywacz kłamstw (z ang. lie detector).


W praktyce lie-detector nie jest niczym więcej, jak urządzeniem przyczyniającym się do pogłębienia atmosfery zastraszania osoby przesłuchiwanej.

P. Horoszowski - Kryminalistyka (Warszawa 1958 r.)


Ten sam autor w czerwcu 1963 roku przeprowadził w Polsce pierwsze badanie poligraficzne. Działanie było poparte postanowieniem prokuratury Wojewódzkiej w Olsztynie, która 22 czerwca 1963 roku zleciła profesorowi Horoszewskiemu, kierownikowi katedry kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego, wykonanie badania poligraficznego.

Wariograf czy Poligraf? - "Lie Detector" po polsku cz. III

Sprawa dotyczyła zabójstwa (sygn. akt II Ds. 25/63). Na badanie zdecydowano się, ponieważ podejrzanych było zaledwie dwóch, a także istniała 100%-owa pewność, że jeden z nich dopuścił się przestępstwa zabójstwa. Problemem był fakt, że dwaj zatrzymani (Aleksander P. i Wiesław S.) oskarżali się wzajemnie, a dowody nie wskazywały dostatecznie, który z nich mógł to zrobić.

W treści postanowienia można przeczytać, że prokuratura zleca "poddanie podejrzanych za ich zgodą badaniom wariograficznym", a następnie "wydanie opinii na podstawie badań wariograficznych w kierunku następującym:

  • jakie stwierdza się objawy zachowania podejrzanych za pomocą badań aparatu w oparciu o naukę w tej dziedzinie,
  • czy można powiedzieć na podstawie przeprowadzonych badań, kto był zabójcą Edwarda P., jeżeli tak, to kto."

Badanie wykonano 27 czerwca 1963 r. U pierwszego z podejrzanych, Aleksandra P., nie stwierdzono - przy zadawaniu pytań krytycznych związanych z zabójstwem - istotnych zmian fizjologicznych. Zdaniem biegłego mężczyzna odpowiadał szczerze. Odmienne zdanie miał w stosunku do Wiesława S. Jego reakcje były "charakterystyczne dla osób, które przeżywają silny stan emocjonalny – w szczególności w związku z ujawnieniem lub grożącą realnie możliwością ujawnienia istotnych faktów, które chce zataić przed innymi ludźmi. W każdym razie można ustalić, że omówione tu wykresy stanowiące rezultat badania wariograficznego nie są symptomatyczne dla osoby odpowiadającej szczerze na wszystkie krytyczne pytania, które dotyczą zabójstwa Edmunda P."


W oparciu o pomocnicze badania wariograficzne, za zgodą Wiesława S., prof. Horoszowski stwierdził, że Wiesław S., po zadawaniu mu pytań krytycznych, a zwłaszcza dotyczących sposobu dokonanego zabójstwa wykazał reakcję, która w świetle dotychczasowych badań doświadczalnych uważana jest za charakterystyczną dla osób, które przeżywają silny stan emocjonalny w szczególności w związku z ujawnieniem ustalonych faktów, które chcą zataić przed innymi ludźmi

Sąd Wojewódzki w Olsztynie - sygn. akt IV K 94/63


Pierwszy raz w historii Polski podejrzany został skazany na karę 13 lat pozbawienia wolności na podstawie badań wariograficznych.

Wariograf w polskich służbach

W latach 70. XX w. poligrafy znajdowały się już na wyposażeniu najważniejszych służb specjalnych Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (PRL). Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zakupiło sprzęt amerykański - poligraf Keelera model 6308. Urządzenie to przekazano zarówno do Wywiadu, jak i Kontrwywiadu. Wojskowa Służba Wewnętrzna zakupiła zaś poligraf Keelera model 6306. Od tamtych czasów służby wykorzystywały urządzenia m.in. do trenowania agentów i w sprawach o szpiegostwo.

Poligraf Keelera - model 6308

Poligraf Keelera model 6308

Poligraf Keelera - model 6306

Poligraf Keelera model 6306

Ciekawostka! W 1968 roku poligrafem zbadano po raz pierwszy osobę podejrzaną o szpiegostwo. Wykazano u niej symptomy nieszczerości, co ostatecznie stanowiło materiał dowodowy w sprawie karnej (sygn. akt SO 72/69).

 W 1976 roku WSW wykonało badanie poligraficzne na wielokrotnym zabójcy kobiet - Zdzisławie Marchwickim, tzw. "Wampirze z Zagłębia" (artykuł na kruczek.pl - 11 X 2019).

Wariograf a polskie prawo

"Lie detector" w Polsce ma wiele określeń: wykrywacz kłamstw, poligraf, wariograf, środek techniczny mający na celu kontrolę nieświadomych reakcji organizmu. Ustawodawca, tworząc kodeks postępowania karnego, zdecydował się na ostatnią, najdłuższą definicję. Nie nazwa jest jednak najważniejsza. Czy wykrywacz kłamstw jest urządzeniem legalnym?

Zgodnie z art. 192a ustawy Kodeks postępowania karnego (dalej jako: kpk), w celu ograniczenia kręgu osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa lub w celu ustalenia wartości dowodowej ujawnionych śladów można pobrać:

  • odciski daktyloskopijne,
  • wymaz ze śluzówki policzków,
  • włosy,
  • ślinę,
  • próby pisma,
  • zapach,
  • wykonać fotografię osoby,
  • dokonać utrwalenia głosu.

Ważne! Zgodnie z prawem po wykorzystaniu materiału, który jest już zbędny dla postępowania, należy go niezwłocznie usunąć z akt i zniszczyć. Zgodnie z art. 192 a, w każdym wspomnianym powyżej wypadku można, za zgodą osoby badanej, zastosować środki techniczne mające na celu kontrolę nieświadomych reakcji organizmu tej osoby.

Ciekawe jest również to, że polska doktryna zezwala na cofnięcie (w każdym czasie) udzielonej zgody na badanie. Mowa tutaj nawet o takich sytuacjach jak rozpoczęcie badania przy wyrażeniu zgody i zmienienie zdania w trakcie jego trwania. W takim przypadku materiał badawczy uzyskany podczas trwających badań do momentu cofnięcia zgody może być wykorzystany przez biegłego przy sporządzaniu opinii, a także w dalszym postępowaniu. Dotyczy to także wypowiedzi oskarżonego.

Wariograf a służby specjalne i sektor prywatny

Istnieją również akty prawne (np. ustawa o Straży Granicznej), które określają możliwość badania wariografem funkcjonariuszy określonych służb policyjnych i specjalnych. Są one przeprowadzane najczęściej wobec pracowników i kandydatów do zatrudnienia. Celem jest eliminacja osób, które z określonych powodów nie powinny pełnić konkretnego urzędu lub znajdować się na danym stanowisku. Zgodnie z polskim prawem badania poligraficzne są dopuszczane w:

  • Policji,
  • CBA,
  • AW,
  • ABW,
  • SOP,
  • Służbie Celnej,
  • Straży Granicznej.

Co z sektorem prywatnym? Zgodnie z obowiązującą w Polsce zasadą praworządności (art. 7 Konstytucji RP w związku z art. 2 Konstytucji RP), organy publiczne mogą czynić jedynie to, co jest im przez prawo nakazane lub dozwolone, zaś podmioty prywatne i osoby fizyczne mogą czynić wszystko, co nie jest prawem zabronione. Zgodnie z tym badaniom wariograficznym mogą być poddani tylko tacy pracownicy, w odniesieniu do których polskie akty prawne przewidują możliwość lub konieczność poddania się tego rodzaju badaniom.

Wariograf a polskie orzecznictwo

Zgodnie z doktryną panuje ogólna zgoda co do tego, że ekspertyza poligraficzna nie może być samodzielnym dowodem, który stanowi podstawę do ustaleń faktycznych sądów. Z drugiej jednak strony polska linia orzecznicza nie wykazała jednoznacznie, jaką rolę taka ekspertyza może pełnić.

Sąd Najwyższy, 28 października 2004 r. (sygn. akt IIIKK 51/04)

W wypadku, gdy jedynym dowodem - choćby nawet bezpośrednio obciążającym - są zeznania świadka rozpoznającego sprawcę, a jednocześnie gdy istnieje możliwość przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, która stwarza realną szansę uzyskania wyniku umożliwiającego potwierdzenie lub zaprzeczenie tego rozpoznania, obowiązkiem sądu jest przeprowadzenie dowodu z takiej opinii.

Sąd Apelacyjny w Szczecinie, 30 października 2008 r. (sygn. akt II AKa 94/08)

Opinia biegłego jest dowodem mającym niewielkie znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Nawet, gdyby wskazywała związek oskarżonego ze zdarzeniem, a nie będzie to potwierdzone innymi dowodami, to nie byłaby wystarczająca by uznać oskarżonego za osobę winną przypisywanego mu przestępstwa.

Sąd Apelacyjny w Krakowie, 15 stycznia 2004 r. (sygn. akt II AKa 24/03)

Dowód z badania poligraficznego nie jest samoistnym dowodem sprawstwa przestępstwa, a wskazuje jedynie na prawdopodobieństwo takiej możliwości, bo dowodzi istnienia śladu pamięciowego przeżyć związanych z popełnieniem przestępstwa.

Sąd Najwyższy, 9 października 2010 r. (sygn. akt II KK 198/09)

Nie jest dopuszczalne, bez uzyskania wyraźnej zgody oskarżonego, wykorzystanie w celach dowodowych materiału pochodzącego z tzw. badań przesiewowych wówczas, gdy zachowany został taki materiał, którego oskarżony nie byłby zobowiązany (...) dostarczyć, występując w charakterze podejrzanego, a przy którego pobraniu (...) nie jest wymagana zgoda osoby objętej badaniem eliminacyjnym.

Źródło: Badania poligraficzne w Polsce, redakcja Jan Widacki (Krakowskie Towarzystwo Edukacyjne sp. z o.o. – Oficyna Wydawnicza AFM, Kraków 2014)