Wysuwane słupki blokujące wjazd aut. Czy są dozwolone?

19 lipca 2019
/

W kwestii zrównoważonego rozwoju transportu jesteśmy daleko za krajami zachodnimi. Wciąż mamy do czynienia z kultem samochodu, którym da się wjechać niemal wszędzie. Ewentualne zakazy ruchu przybierają najczęściej formę nieśmiałego znaku drogowego. W innych miastach europejskich natomiast popularne jest montowanie wysuwanych zapór uniemożliwiających wjazd na obszar zasadniczo przeznaczony dla pieszych. U nas takie rozwiązanie wprowadziło ostatnio Jaworzno. Czy jest to w ogóle zgodne z prawem?

Takie pytanie pojawia się po obejrzeniu opublikowanego w sieci filmu, na którym kierowca samochodu dostawczego nie zauważa podnoszących się zapór i uderza w nie. Wątpliwości mają również komentujący. Główny zarzut stanowi to, że blokada nie jest dostatecznie oznakowana. Ich zdaniem właściciel pojazdu może teraz dochodzić od miasta odszkodowania za zniszczenia. A co na ten temat mówią przepisy?

Jak to zwykle bywa w przypadku tego typu nowości infrastrukturalnych, ich montaż zdecydowanie wyprzedza rozwiązania prawne. Podobnie jest w przypadku innych kwestii związanych z technologią. Weźmy chociażby przykład elektrycznych hulajnóg. W ich przypadku zapowiadane zmiany prawne to dopiero efekt ogromnego popytu na jazdę tego typu urządzeniami.

Przeczytaj również:
Czy drobne wykroczenie może oznaczać odebranie prawa jazdy?

Przepisy nie pomagają

W związku z tym próżno szukać w obowiązujących przepisach prawa regulacji, która jednoznacznie dopuszczałaby montowanie wysuwanych zapór drogowych. Zgodnie z systematyką aktów normatywnych, powinna ona znaleźć się w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 roku w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.

Konkretnie chodzi tutaj o punkt 6. załącznika nr 4 – „Urządzenia przeznaczone do zamykania drogi dla ruchu”. W obecnym stanie prawnym znajdziemy tutaj regulację dotyczące:

  • przejazdów kolejowych,
  • przejść granicznych,
  • punktów poboru opłat na autostradach,
  • wjazdów z dróg publicznych na drogi niepubliczne (parkingi, lasy, zakłady produkcyjne).

Ewentualnie można by pomyśleć o zastosowaniu w tym przypadku ostatniego z wymienionych punktów. Mimo że zapory blokujące w Jaworznie zamontowane są w ciągu drogi publicznej. Jeśli tak, to powinny one mieć kształt i malowanie analogiczne do rogatek spotykanych na przejazdach kolejowych. Inna ich forma staje się dopuszczalna wyłącznie wtedy, gdy wjazd jest strzeżony przez osoby faktycznie przebywające na miejscu.

Żadnej wskazówki nie dają nam również przepisy dotyczące samego zakazu ruchu, oznaczanego – tak jak w Jaworznie – znakiem B-1. W rozporządzeniu Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 roku w sprawie znaków i sygnałów drogowych przeczytamy jedynie, że:

  • 16.
  1. Znak B-1 "zakaz ruchu w obu kierunkach" oznacza zakaz ruchu na drodze pojazdów, kolumn pieszych oraz jeźdźców i poganiaczy; znak może być ustawiony na jezdni.
  2. Umieszczona pod znakiem B-1 tabliczka z napisem "Nie dotyczy" wraz z symbolem pojazdu lub wyrażeniem określającym pojazd wskazuje, że zakaz nie dotyczy pojazdu określonego tabliczką.

Ustawodawca nie zdecydował więc, że znakowi B-1 (zakaz ruchu w obu kierunkach) mogą towarzyszyć jakieś fizyczne bariery uniemożliwiające wjazd.

Co nie jest zakazane, jest dozwolone?

W związku z tym należy się zastanowić, czy w tym przypadku to, co nie jest ani wyraźnie zakazane, ani wyraźnie dozwolone, można stosować. Z jednej strony, zarządcy dróg oraz odpowiednie służby są zobowiązane dbać, aby na drogach było bezpiecznie. Wydaje się więc zrozumiałe, że jeśli zakaz ruchu występujący jedynie na znaku nie jest przestrzegany, to zasadne staje się fizyczne zablokowanie wjazdu. Organy państwowe nie są bowiem powołane wyłącznie do tego aby karać za wykroczenia. Mają również podejmować działania prewencyjne. Ponadto jeśli kierujący jest świadomy zakazu ruchu w danym miejscu, to powinien brać pod uwagę, że obszar za znakiem jest nieprzejezdny. Nie jest on bowiem przeznaczony dla pojazdów.

Z drugiej strony, posadowienie przez zarządcę znaku zakazu ruchu nie oznacza automatycznie, że takie miejsce przestaje mieć status drogi. Szczególnie, że – tak jak w przypadku Jaworzna – wjazd na sporny obszar jest możliwy za zezwoleniem. Skoro więc mamy do czynienia z drogą, mającą publiczny status, mogą na niej znaleźć się wyłącznie urządzenia przewidziane przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Wszystko również z uwagi na bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego. Nikt nie może być bowiem zaskakiwany przez niczym nieunormowaną infrastrukturę.

Zmiana prawa wydaje się konieczna

Dlatego też wydaje się, że w obecnym stanie prawnym kierujący pojazdem uszkodzonym przez wysuwające się zapory drogowe może spróbować powalczyć o odszkodowanie. Ma bowiem argumenty typowo formalne i legalistyczne. Może wskazywać, że zamontowanie takiego urządzenia nie ma podstawy w przepisach. Ma również prawo dowodzić, że blokad nie oznakowano w odpowiedni sposób. Nie oznacza to jednak, że sprawę wygra. Sąd może bowiem posłużyć się chociażby zasadami współżycia społecznego i stwierdzić nadużycie prawa. Czasem jest bowiem tak, że powodowie wykorzystują formalne brzmienie przepisów, mimo że sami w całej sytuacji nie zachowali się idealnie. Nie da się bowiem ukryć, że gdyby nie zignorowanie zakazu ruchu, o żadnych uszkodzeniach nie mogłoby być mowy.

Jako że sprawa nie jest jednoznaczna, należy postulować dokonanie korekt w obecnie obowiązujących przepisach. Stosowanie automatycznych zapór drogowych powinno być wprost dozwolone i konkretnie uregulowane. Skoro istnieje możliwość montowania kolejowych rogatek, nie powinno być przeszkód również co do fizycznego blokowania innych odcinków dróg. Szczególnie, że tego typu ograniczniki są po prostu skuteczne.