Za naruszenie dóbr osobistych nie zawsze należy się zadośćuczynienie

W przypadku uszkodzenia samochodu czy innej rzeczy poszkodowany ponosi konkretną stratę materialną. Łatwo ją wycenić i obciążyć kosztami sprawcę zdarzenia. Dużo trudniej jest ustalić odpowiednią rekompensatę przy naruszeniu dóbr osobistych, szczególnie takich jak: cześć, dobre imię czy innego rodzaju wolności. W takich sytuacjach najbardziej cierpi duma poszkodowanego. Stąd często pojawiające się żądania nakazania przeprosin. Nie wszyscy jednak walczą wyłącznie o honor. Wiele osób chce się przy okazji wzbogacić i wnosi o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych.

Oczywiście nie można tworzyć uogólnień i twierdzić, że poszkodowani wykorzystują prawo do żądania zadośćuczynienia, aby się dodatkowo wzbogacić. W wielu przypadkach rzeczywiście zapłata pewnej kwoty pieniężnej pozwala ukoić ból i cierpienie. Czasami same przeprosiny nie wystarczą i zasadne jest wystąpienie z dodatkowym roszczeniem. Pieniądze nie przywrócą zdrowia czy dobrej opinii, ale ich otrzymanie daje pewne poczucie sprawiedliwości.

Zasądzenie zadośćuczynienia jest fakultatywne

Nie da się jednak ukryć, że niektórzy wykorzystują fakt naruszenia ich dóbr osobistych, aby „zarobić” dodatkowe pieniądze. Drobna stłuczka na drodze i ból utrzymujący się przez 2 dni? Robak znaleziony w pokoju hotelowym? Włos w podanej zupie? W teorii w każdym z tych przypadków można ubiegać się o zadośćuczynienie. Ustawodawca bowiem zdecydował, że każde naruszenie dóbr osobistych – nawet błahe – uprawnia do żądania rekompensaty pieniężnej.

Aby jednak ograniczyć przypadki wyłudzania nienależnych środków, w ustawie przesądzono, że sądy jedynie mogą (a nie muszą) przyznać zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Pieniądze nie są wypłacane więc automatycznie. Należy zatem udowodnić, że naruszenie dóbr osobistych rzeczywiście spowodowało tak negatywne skutki, których nie zniwelują same przeprosiny. Poszkodowani często o tym zapominają i w swoich pismach nawet nie próbują wykazać zasadności roszczenia, przyjmując to za coś oczywistego. Skupiają się wyłącznie na uzasadnieniu wysokości należnego świadczenia.

Przeczytaj również, czym są dobra osobiste:
Dobra osobiste, czyli jakie?

Pacjentka obrażona przez pracowników szpitala

Przekonała się o tym niedawno pacjentka jednego ze szpitali, która została pomówiona przez jego pracowników o zanieczyszczenie oddziału robakami. Oskarżenia te oczywiście się nie potwierdziły – sądy ostatecznie przyjęły wersje, że insekty zagnieździły się w sali chorych przed przyjęciem kobiety.

Obrażona pacjentka zdecydowała się pozwać szpital z tytułu naruszenia jej dobrego imienia. Zażądała przeprosin oraz zadośćuczynienia. Wskazywała, że wypowiedź personelu godzi w jej cześć i sugeruje niehigieniczny tryb życia. Co więcej, pomówienia dokonano w obecności innych pacjentek. Zdaniem sądu I instancji kobieta została ośmieszona i zmuszona do krępujących tłumaczeń. Z tego względu nakazano szpitalowi sformułowanie pisemnych przeprosin i zapłatę kwoty 4000 zł tytułem zadośćuczynienia.

Pozwany nie zgodził się z wyrokiem i złożył apelację. Sąd odwoławczy przyznał mu rację w części i oddalił powództwo w zakresie roszczenia o zadośćuczynienie. Zauważono, że przyznanie świadczenia pieniężnego jest fakultatywne. W niektórych przypadkach naruszenia dóbr osobistych przeprosiny stają się wystarczające. Zastosowany przez sąd środek musi być proporcjonalny, tj. konieczny i wystarczający do zrekompensowania moralnych strat.

Zadośćuczynienie tylko za negatywne skutki w życiu poszkodowanego

Zdaniem sądu II instancji w omawianej sytuacji zasądzenie zadośćuczynienia powodowałoby nieuzasadnione wzbogacenie poszkodowanej i stanowiłoby sankcję nieproporcjonalną do stopnia naruszenia dóbr osobistych. W sprawie bowiem ustalono, że negatywna opinia personelu szpitala nie wpłynęła w żaden sposób na życie prywatne czy zawodowe poszkodowanej. Nie przylgnęła do niej łatka osoby brudnej i niezadbanej. Nikt nie śmiał się z kobiety, nie zwolniono jej z pracy, nie szykanowano jej w mediach społecznościowych. Jedyną konsekwencją naruszenia dóbr osobistych było więc krótkotrwale skrępowanie i ośmieszenie, co może być wyrównane za pomocą przeprosin.

Sprawa ta pokazuje, że w przypadku drobnych naruszeń dóbr osobistych warto albo zrezygnować z żądania zadośćuczynienia, albo skupić się na rzetelnym wykazaniu jego wpływu na życie prywatne czy zawodowe. Sąd musi otrzymać materiał pozwalający na uznanie, że negatywne skutki dla poszkodowanego były ponadprzeciętne. Należy się więc dobrze zastanowić, czy zasadne staje się formułowanie roszczenia pieniężnego za włos w zupie czy robaka w hotelowym pokoju.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 19 lutego 2019 roku, sygn. akt: I ACa 511/18