Zadośćuczynienie za spam? To możliwe!

6 marca 2020
hello world!

Słowo „spam” w języku angielskim oznacza „mielonkę konserwową”. Nazwa tej niezbyt wyszukanej potrawy metaforycznie, lecz trafnie, oddaje bardziej rozpowszechnione znaczenie tego pojęcia. Spam to przecież niechciane czy niepotrzebne wiadomości, często wymieszane ze sobą czy z innymi ważnymi informacjami. Głównie w skrzynkach mailowych. Niektórzy operatorzy poczty elektronicznej dobrze filtrują tego typu treści i od razu przerzucają do właściwego folderu. Czasami jednak trafiają one do głównej skrzynki odbiorczej, co przyprawia jej właściciela o ból głowy. Okazuje się, że za takie niedogodności można otrzymać zadośćuczynienie.

Czy spam burzy wewnętrzny spokój człowieka?

Pechowcy otrzymują nawet kilkadziesiąt niechcianych wiadomości dziennie. Najczęściej są to reklamy produktów, oczywiście zupełnie niepotrzebnych. Czasami zdarzy się też wiadomość od nigeryjskiego prawnika, który rzekomo odnalazł testament jakiegoś dalekiego krewnego właściciela skrzynki. Przefiltrowanie folderu „odebrane” trwać może więc nawet i pół godziny. Najgorzej, jeśli wśród spamu zagubi się jakaś ważna wiadomość. Wtedy szkody mogą być naprawdę realne. Zawsze jest jednak frustracja, a często również stres związany z faktem rozprzestrzeniania się naszych danych osobowych.

Starcie z firmami wysyłającymi niechciane wiadomości jest jak klasyczna walka z wiatrakami. Większość ludzi pokornie przegląda zapchane skrzynki i kasuje nieistotne reklamy. Pewien mężczyzna postanowił jednak nie dać za wygraną i pozwał nadawcę spamu. W piśmie do sądu stwierdził, że jego dobra osobiste zostały naruszone. Chodziło tutaj o prawo do wolności, prywatności i zachowania spokoju psychicznego. Powód argumentował, że odbieranie maili-śmieci „burzyło jego spokój wewnętrzny”. Poza tym musiał on marnować wolny czas na filtrowanie wiadomości. Zainteresowany dla porządku zaznaczył również, że nie wyrażał zgody na przetwarzanie jego danych osobowych przez pozwaną firmę.

Podstawa prawna roszczeń o ochronę dóbr osobistych

Powództwo zostało oczywiście oparte na art. 24 §1 Kodeksu cywilnego, w którym przeczytamy, że:

Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

Poszkodowany uznał, że najwłaściwsze w jego przypadku będzie roszczenie o zapłatę zadośćuczynienia pieniężnego. Tutaj szczególną podstawą jest art. 448 kc:

W razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Przepis art. 445 § 3 stosuje się.

Aby takie żądanie było skuteczne, powód musi udowodnić nie tylko samo naruszenie dóbr osobistych, ale również wystąpienie po jego stronie krzywdy. W doktrynie prawniczej przyjmuje się, że na to pojęcie składają się cierpienia psychiczne oraz ból fizyczny. W niniejszym przypadku mieliśmy oczywiście do czynienia z tym pierwszym skutkiem, o czym zainteresowany wspominał.

500 zł zadośćuczynienia za spam

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli w Warszawie w całości podzielił zapatrywanie powoda na sprawę i przyznał mu 500 zł tytułem zadośćuczynienia. Kwota symboliczna, ale przecież nie o realną rekompensatę finansową tutaj chodziło. Liczy się samo uznanie rozsyłania spamu za działanie naruszające dobra osobiste odbiorcy. Zaznaczono, że odbieranie spamu może wzbudzać zniecierpliwienie i irytację.

Sąd przyznał, że doszło do naruszenia wolności osobistej oraz prawa do prywatności powoda. Dodatkowo wskazano również na uszczerbek na swobodzie komunikowania się. Co więcej, zdaniem składu orzekającego nawet jednorazowe wysłanie niechcianej wiadomości jest działaniem bezprawnym i naraża sprawcę na konsekwencje finansowe.

Sądy coraz chętniej przyznają zadośćuczynienia

Wyrok warszawskiego sądu jest pierwszym w tym przedmiocie. Może więc stanowić precedens, który zapoczątkuje falę podobnych pozwów. Oczywiście nie wszystkie sprawy muszą skończyć się tak samo. Każdy stan faktyczny jest bowiem inny. Poza tym, rozstrzygnięcie jednego sądu nie wiąże innych sędziów. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że w ostatnim czasie coraz częściej przyznaje się zadośćuczynienia w nietypowych sprawach. Chociażby za brak skutecznej walki władz miejskich ze smogiem i narażenie mieszkańców na potencjalne konsekwencje zdrowotne. Dlatego też warto próbować nawet przy niejednoznacznym stanie faktycznym.

Trudno jednoznacznie oceniać słuszność takiej linii orzeczniczej. Z jednej strony z całą pewnością spam jest uciążliwy, a jego autorzy często bezprawnie pozyskują adres mailowe odbiorców. Do tej pory brak było jakichkolwiek realnych konsekwencji takich działań. Być może teraz się to zmieni i reklamodawcy ograniczą rozsyłanie frustrujących wiadomości. Trzeba też zauważyć, że przyznawanie jedynie symbolicznego zadośćuczynienia z całą pewnością nie będzie zbytnim obciążeniem dla pozwanych. Z drugiej jednak strony twierdzenia o „zaburzeniu wewnętrznego spokoju” i wręcz psychicznej traumie poszkodowanych mogą być uznane za przesadzone. Szczególnie w przypadku otrzymania wyłącznie jednej niechcianej wiadomości.

chevron-down
Copy link