Za pięć lat rewolucja w europejskim futbolu

To już właściwie pewne. Zmiana formuły Ligi Mistrzów, systemu kwalifikacji do rozgrywek o europejskie puchary, modyfikacja przerw na mecze reprezentacji, pilnowanie, aby piłkarze nie byli zbyt eksploatowani. Od 2024 roku klubowy futbol na Starym Kontynencie będzie wyglądał zdecydowanie inaczej.

Na początku tygodnia, 25 i 26 marca w Amsterdamie, miało miejsce walne zgromadzenie ECA, Europejskiego Stowarzyszenia Klubów, które od kilku lat ma bardzo duży wpływ na kluczowe decyzje odnośnie europejskiego futbolu. Kilka dni wcześniej przedstawiciele ECA dyskutowali z działaczami UEFA. Głównie o dużej reformie klubowych rozgrywek o europejskie puchary, która miałaby wejść w życie od sezonu 2024/2025.

Europejska piłka klubowa od 2024 pójdzie w nowym/innym kierunku. Słyszał to także w Nyon Dariusz Mioduski. Jest czas na zmiany i koncepcje w każdym klubie, trzeba zacząć inaczej myśleć i działać – napisał na Twitterze prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Zbigniew Boniek.

Pełna zgoda. Mówię o tym od wielu miesięcy Dla lepszych efektów potrzebna jest jednak wspólna strategia, wzajemne zrozumienie oraz współpraca klubów, PZPN i Ekstraklasy – odparł właściciel Legii Warszawa i wiceprezes ECA.

To ogólne stwierdzenia, bardziej sygnalizujące zmiany, niż cokolwiek o nich mówiące. Ale rewolucja jest nieunikniona. W gabinetach najważniejszych działaczy to już sprawa przesądzona.

Nie będzie Superligi

UEFA działa w cyklach trzyletnich, bieżący kończy się w 2021 roku. Wiadomo już, że w kolejnym (2021-2024) dojdą trzecie europejskie rozgrywki, Liga Europy 2 (to robocza nazwa). Tym najważniejszym pozostanie Liga Mistrzów, drugim co do prestiżu –  Liga Europy, a nowy turniej będzie dla tych, którym nie udało zakwalifikować się do wcześniej wspomnianych.

Utworzenie LE2 miało być ukłonem w stronę maluczkich, czyli także polskich drużyn, którym od sezonu 2015/2016 nie udało się pozytywnie przebrnąć przez eliminacje. Mniejszych najpierw ugłaskano, a potem wzięto się za reformę przede wszystkim Ligi Mistrzów, w której są największe pieniądze. W trwającym sezonie pomiędzy uczestników tych elitarnych rozgrywek zostaną podzielone 2 mld euro!

Jak będzie wyglądała Champions League od 2024 roku? Tę wiedzę mają tylko najważniejsze osoby w europejskim futbolu. Przekonują one, że kształt rozgrywek wymaga dopracowania. Potrzebujemy czasu, jest wiele możliwych scenariuszy. Ostatecznych decyzji spodziewałbym się za 12-18 miesięcy – stwierdził prezes ECA i szef Juventusu Turyn, Andrea Agneli.

Wszystko wskazuje na to, że tym mniejszym klubom, które reprezentuje choćby Mioduski, udało się zapobiec utworzeniu Superligi, o co od kilku lat dopraszają się najbogatsi. Właśnie wyeliminowaliśmy to zagrożenie. To ma być system lig europejskich, które będą podzielone, ale będzie możliwość awansu – powiedział jedyny Polak we władzach ECA. Mogę zapewnić, że mistrz kraju z każdej federacji w Europie, będzie miał możliwość gry w Champions League – dodał Agneli.

Grupy, weekendy, zmiany

Wobec mało konkretnych informacji odnośnie kształtu nowej Ligi Mistrzów, ruszyła lawina spekulacji, nieoficjalnych wiadomości. Jednym z wariantów ma być utworzenie czterech grup po osiem zespołów, choć Agneli zapewnia, że takiego projektu nie ma. Mówi się także o przeniesieniu części meczów na… weekendy, co by wymusiło zmiany w terminarzach krajowych rozgrywek. Co więcej, mecze miałyby odbywać się wcześnie (nie wszystkie), o godz. 12. czy 15., a nie jak obecnie, 19. i 21. Jedni potwierdzają nieoficjalnie tę informację, inni zaprzeczają. Z pewnością jednak coś jest na rzeczy.

Osoby udzielające się publicznie na temat reformy potwierdzają, że od 2024 roku z Ligi Mistrzów będzie można spaść lub do niej awansować z drugiego pod względem ważności pucharu. Trudno na razie określić, o co dokładnie chodzi. UEFA na pewno zachowa maksymalnie kilka miejsc dla drużyn, które będą mogły awansować przez eliminacje. Obecnie aż 26 z 32 miejsc w fazie grupowej zajmują drużyny niegrające w kwalifikacjach. Wolnych jest jedynie sześć.

Mistrzostwa kością niezgody

Walne zgromadzenie ECA poruszyło jeszcze temat klubowego mundialu. Zanosi się na poważny konflikt z FIFA (światowa federacja piłkarska) o Klubowe Mistrzostwa Świata. Dotychczasowy turniej nie ma odpowiednio wysokiej rangi, stąd planowane zmiany. Obecnie bierze w nim udział 7 drużyn. Prezydent FIFA Gianni Infantino ogłosił już jednak, że od 2021 roku będzie ich 24. Turniej zostanie natomiast rozegrany raz na cztery lata. Co istotne, przestanie być rozgrywany Puchar Konfederacji. W pierwszej edycji nowego turnieju miałoby wystąpić osiem drużyn z Europy, sześć z Ameryki Południowej, po trzy z Afryki, Azji i strefy CONCACAF, a także jedna z Oceanii.

Problem w tym, że ECA na takie rozgrywki nie daje zgody. Wystosowała list otwarty, w którym jasno postawiła sprawę: żaden z wielkich europejskich klubów nie weźmie udziału w takim turnieju. Infantino zapowiedział dalsze negocjacje i stwierdził, że nie wyobraża sobie takiego scenariusza. O co chodzi ECA? Głównie o kalendarz rozgrywek. Zdaniem Agneliego do 2024 roku nie ma szans na dokonanie w nim zmian.

Niezależnie od ostatecznych decyzji, na które na pewno poczekamy przynajmniej kilka lub kilkanaście miesięcy, za pięć lat europejski futbol klubowy będzie wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie. Powyższe zmiany nie będą jedynymi, bo aby się do nich dostosować, trzeba będzie przyjrzeć się systemom rozgrywek w ligach krajowych, obciążeniu zawodników, a nawet liczbie meczów reprezentacji narodowych. To już temat na inne opowiadanie.