WSA: 500 plus na pierwsze dziecko mimo przekroczenia progu dochodowego

11 kwietnia 2019
/

W obecnym stanie prawnym świadczenie 500+ na pierwsze dziecko należy się tylko rodzinom o niskich dochodach. Zgodnie z ustawą o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci granicą jest 800 zł na osobę. Nie oznacza to jednak, że minimalne przekroczenie tego progu zawsze przekreśla szanse na dodatkowe pieniądze. Tak stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku (III SA/Gd 889/16).

Politycy z partii rządzącej przymierzają się do zmian w programie 500+. Być może dojdzie do wykreślenia  zapisów o kryterium płacowym w przypadku pierwszego dziecka. Konkrety w tym zakresie poznamy zapewne w okolicach najbliższych wyborów. Póki co warunkiem przyznania świadczenia dla jedynaka jest osiąganie przez jego rodzinę dochodów nieprzekraczających 800 zł na osobę.

Sztywna granica dochodów

Wynika to wprost z art. 5 ust. Ustawy z dnia 11 lutego 2016 roku o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, gdzie czytamy, że:

Świadczenie wychowawcze przysługuje na pierwsze dziecko osobom, o których mowa w art. 4 ust. 2 (matce, ojcu albo opiekunowi dziecka), jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza kwoty 800,00 zł.

Przepis ten zdaje się być jednoznaczny, czytelny i zrozumiały dla każdego. Co więcej, ustawa nie przewiduje żadnych wyjątków, chociażby w postaci klauzuli zasad współżycia społecznego. Mimo tego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził w wyroku z dnia 7 lutego 2019 roku, że w wyjątkowych przypadkach przekroczenie tego progu nie pozbawia obywatela prawa do omawianego świadczenia.

7,82 zł przyczyną utraty 500+

Orzeczenie wydane zostało w sprawie rodziny, której odmówiono wypłaty 500+ na pierwsze dziecko. Organ administracji ustalił bowiem, że uzyskiwany przez jej członków dochód wynosi 807,82 zł na osobę. Przekracza więc ustawowy limit o 7,82 zł miesięcznie, czyli o wartość dość symboliczną. Matka dziecka poczuła się pokrzywdzona i złożyła skargę na ostateczną decyzję. Podniosła, że przekroczenie progu dochodowego wynikało z otrzymania przez nią jednorazowej nagrody rocznej w wysokości 348,62 zł. Zwróciła uwagę, że sytuacja finansowa jej rodziny jest bardzo ciężka – samotnie wychowuje dziecko, które nie otrzymuje alimentów od ojca ze względu na jego stan zdrowia.

Sąd zauważył niesprawiedliwość w tej sytuacji. Z tego powodu zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą przepisów tworzących sztywne kryterium dochodowe dla świadczenia 500+ na pierwsze dziecko. Postępowanie przed organem kontroli konstytucyjnej zostało jednak umorzone, stąd WSA musiał samodzielnie rozstrzygnąć tę problematyczną kwestię.

Konstytucja ważniejsza od wykładni językowej

Postanowiono odrzucić językową interpretację przepisu art. 5 ust. 3. W zamian za to sięgnięto po wykładnię prokonstytucyjną. Uznano, że jest to konieczne w celu zachowania zasad sprawiedliwości społecznej i ochrony socjalnej obywateli. W uzasadnieniu orzeczenia podniesiono, że rolą sądu jest dokonanie takiej interpretacji prawa, której rezultat da się pogodzić z treścią Konstytucji oraz celem danej regulacji.

Zdaniem sędziów program 500+ powstał z myślą o wsparciu rodzin najuboższych. Najważniejsze jest więc ustalenie, czy konkretna osoba ubiegająca się o świadczenie znajduje się w trudnej sytuacji materialnej. Bezduszne patrzenie wyłącznie na liczby nie zapewnia poczucia sprawiedliwości. Zauważono, że przesądzająca o skuteczności wniosku o świadczenie kwota 7,82 zł stanowi mniej niż 1% kryterium dochodowego. Odpowiada wartości kilku biletów autobusowych. Jest po prostu symboliczna i nie ma praktycznie żadnego wpływu na status majątkowy rodziny.

WSA wyraził więc pogląd, że decydujące znaczenie ma nie kryterium liczbowe, lecz faktyczna sytuacja danego dziecka. Przekroczenie określonego progu dochodowego nie może pozbawiać młodego członka ubogiej rodziny prawa do wychowywania się w godnych warunkach.

Czy wyrok jest prawidłowy?

Wyrok nie jest prawomocny i z dużym prawdopodobieństwem zostanie zaskarżony do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Należy z niecierpliwością oczekiwać ostatecznego rozstrzygnięcia, gdyż może ono spowodować rewolucję w zasadach przyznawania świadczenia 500+.

Czy pogląd wyrażony przez WSA w Gdańsku jest słuszny? Można mieć w tym zakresie istotne wątpliwości. Z jednej strony rzeczywiście przy tak minimalnym przekroczeniu progu dochodowego pozbawienie świadczenia może być uznane za niesprawiedliwe. Sztywne trzymanie się liczb i sztucznie wykreowanych progów zdaje się być w niektórych przypadkach krzywdzące. Poza tym niektórzy mogą być wdzięczni sądowi, że podjął próbę naprawienia „błędu” ustawodawcy w postaci zbyt sztywno określonych reguł.

Wad rozstrzygnięcia zdaje się być jednak więcej niż zalet. Po pierwsze, zdaje się, że sędziowie mogli przekroczyć cienką granicę między interpretacją prawa a jego tworzeniem. WSA ma rację, że ograniczanie się do wykładni językowej jest najczęściej błędem. Nie dotyczy to jednak przepisów, których treść jest jasna i jednoznaczna. Tak właśnie jest w przypadku wszystkich norm tworzących sztywne granice. Może tu chodzić o terminy przedawnienia, limity kar czy ograniczenia prędkości. Stosowanie przy takiej okazji wykładni innej niż językowa może osłabić poczucie pewności prawa. Swoista zmiana granicy dochodów w niniejszej sprawie może być więc raczej uznana za utworzenie nowej normy, a nie jej wyinterpretowanie z zapisu ustawowego.

Po drugie, takie rozstrzygnięcie może być niesprawiedliwe dla innych osób oraz godzące w zasadę zaufania obywateli do państwa. Pokrzywdzone mogą się czuć rodziny, w których dochód na osobę wynosi – przykładowo – 830 zł. W takim przypadku raczej nie ma szansy na otrzymanie omawianego świadczenia. Dla przeciętnego człowieka może być to niezrozumiałe. Dlaczego bowiem 500+ należy się przy dochodzie na poziomie 808 zł, natomiast 830 zł to już dużo? Przecież to „tylko” 22 zł różnicy. Odstąpienie od sztywnej granicy na korzyść jednego obywatela zawsze będzie powodować pretensję tego, który z przesunięcia limitu nie mógł skorzystać.

Zmiany w prawie zdają się być konieczne

Jeśli wyrok WSA zostanie utrzymany w mocy, z całą pewnością podobnych spraw pojawi się dużo więcej. Sędziowie będą musieli mierzyć się z koniecznością analizowania konkretnego przypadku i każdorazowego decydowania o zasadności odstąpienia od ustalonej granicy.

Zarysowany powyżej problem zdaje się wynikać z błędu ustawodawcy. Omawiana sprawa pokazuje, że prawdopodobnie najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zasady „im większy dochód, tym mniejsze świadczenie”. Rodziny z przychodami w wysokości do 800 zł na osobę otrzymywałyby dodatek w wysokości 500 zł miesięcznie. Ci z dochodami – przykładowo – na poziomie 850 zł mogliby liczyć na 300 zł miesięcznie. I tak dalej, i tak dalej – aż do całkowitego wygaszenia świadczenia.

Takie rozwiązanie mogłoby raz wyeliminować wątpliwości i poczucie niesprawiedliwości. Granica pozostałaby, jednakże nie w tak sztywnej formie jak ma to miejsce obecnie. Jednocześnie można byłoby uniknąć konieczności analizowania konkretnego przypadku na podstawie miękkich i ocennych kryteriów poziomu życia.