ACTA 2.0 wejdzie w życie. Czy to koniec wolnego internetu?

Kontrowersyjna dyrektywa została przegłosowana. Za wprowadzeniem zmian opowiedziało się 438 europarlamentarzystów. W najbliższej przyszłości rozpoczną się negocjacje, dzięki którym zostanie ustalony sposób wdrożenia nowych regulacji. Największy sprzeciw budzą dwa artykuły. Czy podatek od linków i cenzura w internecie staną się rzeczywistością?

ACTA 2.0 – Kto za, a kto przeciw?

Przeciwko wejściu w życie ACTA 2.0 głosowało 226 europosłów, 39 wstrzymało się od głosu. W Polsce zaskoczeniem okazała się decyzja Platformy Obywatelskiej, która jeszcze w lipcu zarzekała się, że będzie stać po stronie sceptyków nowego internetowego prawa. Przy głosowaniu okazało się, że słowa to jedynie wiatr i członkowie tegoż ugrupowania opowiedzieli się za wejściem w życie europejskiej dyrektywy. Politycy Prawa i Sprawiedliwości wyrazili swój sprzeciw w stosunku do ACTA 2.0. Do protestujących na całym świecie dołączyły się również Wikipedia i YouTube.

Polscy europarlamentarzyści, którzy głosowali za przyjęciem dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym:

  1. Michał Boni (PO)
  2. Jerzy Buzek (PO)
  3. Danuta Maria Hubnauer (PO)
  4. Danuta Jazłowiecka (PO)
  5. Agnieszka Kozłowska-Rajczewicz (PO)
  6. Barbara Kudrycka (PO)
  7. Janusz Lewandowski (PO)
  8. Jan Olbrycht (PO)
  9. Julia Pitera (PO)
  10. Marek Plura (PO)
  11. Mariusz Rosati (PO)
  12. Adam Szejnfeld (PO)
  13. Róża Grafin von Thun (PO)
  14. Jarosław Wałęsa (PO)
  15. Bogdan Brunon Wenta (PO)
  16. Bogdan Andrzej Zdrojewski (PO)
  17. Tadeusz Zwiefka (PO)
  18. Elżbieta Katarzyna Łukacijewska (PO)
  19. Kazimierz Michał Ujazdowski (Niezrzeszony)

Podatek od linków

Pierwszym z dwóch najbardziej niepokojących artykułów nowej dyrektywy jest tzw. „podatek od linków”. Jest on o tyle niebezpieczny, że może znacząco zmniejszyć skuteczność i efektywność dzielenia się informacjami w internecie. Ogólnie rzecz biorąc całość zapisu prawnego polega na tym, że każdy serwis działający w sieci będzie miał obowiązek ubiegania się o licencje na linkowanie do innych źródeł.

Jedynym pozytywnym aspektem w nadchodzącej zmianie ma być pominięcie w ww. blokadach stron o charakterze niekomercyjnym. Dzięki temu taka platforma jak Wikipedia czy strony internetowe promujące wolne oprogramowanie nie będą objęte restrykcyjnym artykułem 11. Możliwe ma być również „zwykłe dzielenie się hiperłączami do artykułów, wraz z pojedynczymi słowami do ich opisania”.

Cenzura w internecie?

„Dostawcy usług społeczeństwa informacyjnego, którzy przechowują i zapewniają publiczny dostęp do dużej liczby utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez swoich użytkowników, we współpracy z podmiotami praw podejmują środki w celu zapewnienia funkcjonowania umów zawieranych z podmiotami praw o korzystanie z ich utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną bądź w celu zapobiegania dostępności w swoich serwisach utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zidentyfikowanych przez podmioty praw w toku współpracy z dostawcami usług.

Środki te, takie jak stosowanie skutecznych technologii rozpoznawania treści, muszą być odpowiednie i proporcjonalne. Dostawcy usług przekazują podmiotom praw adekwatne informacje na temat funkcjonowania i wdrażania środków, a także, w stosownych przypadkach, adekwatne sprawozdania na temat rozpoznawania utworów i innych przedmiotów objętych ochroną oraz korzystania z nich.”

W sytuacji, kiedy przepis prawny zostanie zinterpretowany w sposób dosłowny może doprowadzić do realnego wprowadzenia ograniczeń w wyrażaniu wolności słowa. Trudności dotkną też każdego, kto jest zwolennikiem wolności twórczej. W najgorszym wypadku użytkownicy sieci mogą spotkać się z cenzurą o charakterze prewencyjnym.

Najczarniejszy scenariusz

Przeciwnicy wprowadzenia ACTA 2.0 argumentują, że po wejściu w życie nowego prawa nastąpi szereg ograniczeń. Są nimi m. in.:

  • obowiązkowa kontrola każdego komentarza w internecie;
  • treść kontrowersyjna lub potencjalnie groźna ma zostać zablokowana (w praktyce pod tym sloganem będzie można blokować dosłownie wszystko, co jest sprzeczne z mainstreamem);
  • trudność w znalezieniu poszukiwanych treści (opłaty za linkowanie, blokada mniejszych serwisów);
  • udostępnianie i dzielenie się linkami może stać się plagiatem;
  • subkultura taka jak memy przestanie istnieć (tworzenie memów może być traktowane jak plagiat).