Kara za stosowanie metod alternatywnych przez lekarzy

W przedmiotowej sprawie pewna lekarka stanęła przed sądem dyscyplinarnym obwiniona o stosowanie tzw. metody niezweryfikowanej naukowo - do leczenia miażdżycy. Tę metodę jako terapię lekarka stosowała przez okres ośmiu lat. Przed tym wydarzeniem prokuratura umorzyła wobec lekarki postępowanie karne za stosowanie tej metody, gdyż żaden pacjent nie uskarżał się na jakiekolwiek negatywne skutki.

Chelatacja pod lupą

Leczenie miażdżycy – tzw. chelatacja polega na dożylnym podawaniu czynników, takich jak EDTA powszechnie akceptowana w medycynie przy zatruciu metalami ciężkimi, w celu usunięcia ich z organizmu. Jej skuteczności nie potwierdzono naukowo. Koszt jednej kroplówki wynosi od 100 do 150 zł.

Okręgowy Sąd Lekarski uznał lekarkę za winną tego, że „w okresie od 2006 r. do lutego 2014 r. stosowała w leczeniu pacjentów terapię z użyciem preparatu podanym dożylnie, jako metody niezweryfikowanej naukowo”.  Czyn ten kwalifikuje się jako przewinienie zawodowe określone w art. 57 ust. 1 Kodeksu Etyki Lekarskiej w zw. z art. 4 ustawy z 5 grudnia 2 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty w zw. z art. 53 ustawy z 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich. Przepis ten mówi, że lekarz nie może posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe lub bezwartościowe.   Za w/w czyn sąd wymierzył lekarce karę nagany.

NSL utrzymuje wyrok w mocy

Naczelny Sąd Lekarski utrzymał w mocy pierwszoinstancyjne orzeczenie. NSL wskazał ponadto, że działanie lekarki było sprzeczne z art. 4 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty,  gdyż lekarz ma obowiązek wykonywać zawód, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób.

Wyrok w powyższej sprawie został zaskarżony przez obrońcę obwinionej. Poza zarzutami proceduralnymi, w szczególności dotyczącymi postępowania dowodowego – w szczególności jego niezupełności. Obrońca podnosił, iż metoda medyczna, która była stosowana przez obwinioną jest stosowana od 50 lat i uznaje ją Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne.

Jednak ustalenia poczynione przez sąd, tj. ustalenia faktyczne na podstawie trzech opinii biegłych nie budziły wątpliwości. Treść wszystkich trzech opinii w zakresie mającym  znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, a więc stwierdzającym, że metoda stosowana przez obwinioną nie była naukowo zweryfikowana, była jasna i pełna. Wiadomości specjalne biegłych i ich bezstronność nie budziły zastrzeżeń, a między opiniami nie zachodziły sprzeczności.

Podobnie wskazał rzecznik odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Stwierdził, że działania lekarki są przejawem braku szacunku dla pacjentów. Obwiniona nie powinna stosować metody niesprawdzonej naukowo, choćby dlatego, że narusza ona uchwałę NRL z listopada 2009 r. zakazującą stosowania chelaterapii.

Pomimo zapewnień lekarki, iż sporna metoda jest terapią przyszłości i spośród przesłuchanych przez prokuraturę 72 pacjentów, nikt nie skarżył się na jej szkodliwość - Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońcy. Uznał, że nie doszło do rażącego naruszenia prawa. Ponadto wskazał, iż uchwała Naczelnej Rady Lekarskiej z 2009 r. nie jest samowolą, lecz wykonaniem ustawowego obowiązku wynikającego z art. 39 ust. 1 ustawy o izbach lekarskich. Nadto, kodeks etyki zakazuje stosowanie metod niezweryfikowanych naukowo. Potwierdziły to trzy ekspertyzy biegłych.

Obwinionej nie zarzucono, że stosuje metody szkodliwe czy bezwartościowe, ale że łamie standardy etyki, które nakazują leczenie metodami naukowo potwierdzonymi. Sąd w postanowieniu wskazał jednoznacznie: „lekarzowi nie wolno aplikować pacjentom metod nie sprawdzonych naukowo, nawet, gdyby nie były one dla nich szkodliwe lub bez wartości”.