Sytuacja Polaków po brexicie

Brexit jest jak koniec świata. Miał już nastąpić wielokrotnie, jednak wciąż wszystko pozostaje po staremu. Wielka Brytania miała opuścić Unię Europejską 30 marca 2019 roku i 12 kwietnia 2019 roku. Obecnie obowiązujący termin to natomiast 31 października. Wszystko przez brak konsensusu co do warunków wyjścia. Jak więc dokładnie będzie wyglądało życie bez Zjednoczonego Królestwa w strukturze UE? Na chwilę obecną nie wiadomo. Scenariuszy jest kilka. Co brexit może oznaczać dla Polaków?

Słowo „brexit” pochodzi od angielskich British – brytyjskich oraz exit – wyjście. Oznacza ono planowane wypowiedzenie przez decydentów Zjednoczonego Królestwa traktatów unijnych, czyli utratę członkostwa przez jednego z największych i najważniejszych przedstawicieli tzw. Starej Unii Europejskiej. Opuszczenie struktur unijnych przez Anglię i jej najbliższych sąsiadów z całą pewnością zachwieje globalnym rynkiem i osłabi pozycje wspólnoty europejskich państw. Nic więc dziwnego, że żadnej ze stron nie spieszy się do postawienia ostatniego kroku.

Cztery swobody unijne

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej to nie tylko kwestia polityczna czy kłopot dla wielkich i bogatych korporacji. To precedensowe w historii wydarzenie może uderzyć również w zwykłych ludzi, w tym w przeszło 3 miliony imigrantów zarobkowych z Polski.  Aby zrozumieć skalę problemu, trzeba zwrócić uwagę na ułatwienia, które obecnie unijne traktaty przyznają obywatelom państw członkowskich. Znawcy materii wyróżniają cztery tzw. swobody, które rządzą unijnym rynkiem. Chodzi tutaj o swobodę przepływu:

  • towarów – brak ceł, brak możliwości tworzenia odrębnych zasad dostępu do rynku w poszczególnych krajach, eksport i import bez ograniczeń,
  • usług – możliwość zakładania przedsiębiorstw na terenie innego państwa członkowskiego i prowadzenia działalności gospodarczej na zasadach tzw. samozatrudnienia, łatwy dostęp do usług online stworzonych w innym państwie członkowskim,
  • kapitału – możliwość nabywania nieruchomości w innym państwie członkowskim bez zezwolenia odpowiednich organów, możliwość zakładania spółek o charakterze ponadnarodowym,
  • osób – brak kontroli granicznej (strefa Schengen), brak konieczności podróżowania z paszportem, możliwość swobodnego osiedlania się i podejmowania zatrudnienia w innym państwie członkowskim.

Czarny scenariusz jest mało prawdopodobny

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej może więc oznaczać dla Polaków koniec swobodnego zatrudnienia w tym kraju, nabywania nieruchomości, inwestowania, korzystania z usług. W skrajnym przypadku rząd brytyjski może nawet wprowadzić wizy, na wzór chociażby Stanów Zjednoczonych.

To jednak wyłącznie czarny scenariusz, który prawdopodobnie się nie spełni. Współpraca międzynarodowa odbywa się bowiem nie tylko wewnątrz Unii Europejskiej. Poszczególne kraje mogą zawierać między sobą umowy międzynarodowe. Również sama Unia Europejska dysponuje prawem przystępowania do porozumień z państwami trzecimi. Taki kontrakt jest właśnie negocjowany między UE a Wielką Brytanią. W jego treści może znaleźć się utrzymanie wszystkich wyżej wymienionych swobód. Zakres porozumienia jest dowolny.

Z powyższego wynika, że sytuacja Polaków na wyspach zależy od wyników negocjacji brytyjskiego rządu z unijnymi decydentami, a być może nawet z naszymi władzami. Skrajne scenariusze to:

  • miękki brexit z zachowaniem swobody przepływu osób czy towarów oraz
  • twardy brexit (wyjście „no deal” – bez umowy) z zerwaniem wszelkich stosunków handlowych z Unią Europejską.

Jedynym ratunkiem dla naszych rodaków przy tym drugim wariancie będzie zawarcie przez Polskę z Wielką Brytanią dwustronnej umowy międzynarodowej, na mocy której część dawnych przywilejów zostałoby utrzymanych.

Polacy są cenieni na wyspach

Póki co wszystko wskazuje na to, że Polacy mogą spać względnie spokojnie. Zdaniem premier Theresy May przebywający obecnie w Wielkiej Brytanii imigranci z naszego kraju nie stracą pracy. Jest to co prawda jedynie dyplomatyczne zapewnienie, ale wydaje się dość realne. Nie da się bowiem ukryć, że polscy pracownicy są Brytyjczykom potrzebni. Jesteśmy uważani za dobrych i tanich specjalistów, na utratę których Anglicy czy Irlandczycy nie mogą sobie pozwolić.

Z większymi trudnościami będą musieli zapewne zmierzyć się „pobrexitowi” imigranci. Przewiduje się, że nawet wynegocjowane swobody ich nie obejmą. Konieczne może więc być uzyskanie zezwolenia na pracę czy wizy zarobkowej. Wjazd na wyspy, nawet przez turystów, może się też wiązać z większymi kontrolami granicznymi.

Problem dla przedsiębiorców

Nawet po przeprowadzeniu miękkiej wersji Brexitu, istotne problemy mogą dotknąć przedsiębiorców. Jeśli w ogóle zachowany zostanie bezcłowy przepływ towarów, to z całą pewnością nie na zawsze. Konieczność uiszczenia dodatkowych danin publicznych za wwóz i wywóz towarów może negatywnie wpłynąć na skalę importu i exportu, co zmniejszy opłacalność prowadzenia handlu z Wielką Brytanią.

Prognozuje się również wydłużenie czasu transportu ładunków przez Kanał La Manche. Trudniej będzie też inwestować na wyspach, gdyż zakup nieruchomości czy zakładanie spółek będzie z pewnością wiązało się z koniecznością uzyskania stosownych zezwoleń. Niezbędne będzie również wyrabianie licencji czy certyfikatów, gdyż te unijne mogą już nie wystarczać.

Miejmy nadzieję, że porozumienie zostanie zawarte

W chwili obecnej trudno więc wyrokować, co po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej czeka naszych rodaków mieszkających na wyspach. Zapowiedzi czołowych polityków wydają się być pozytywne dla imigrantów zarobkowych z Polski. Należy jednak zauważyć, że o zachowanie obecnych swobód trudniej będzie w przypadku „twardego brexitu”. Zawsze więc lepiej się dogadać i wypracować pewien konsensus, niż odejść z dumą, lecz bez zawarcia żadnego porozumienia.