Brutalne metody przesłuchań - gdy aspekt psychologiczny to za mało

24 września 2018
/

Podejrzani zostali zmuszeni do podejścia do okrągłego stołu. Jak na ironię królem Arturem został jeden z czeczeńskich dowódców, a rycerze bynajmniej nie mieli zostać pasowani. Każdy z więźniów musiał położyć głowę na blat mebla i wyciągnąć język. Właśnie kilku z nich zdało sobie sprawę, dlaczego jeden z żołnierzy miał w ręku młotek i gwoździe... Są lub były na świecie takie miejsca, gdzie technika Reida nie jest kontrowersyjna, a stanowi jedynie miły odpoczynek pomiędzy kolejnymi torturami.

"Wilcze kły"

Ziemie dzisiejszej Czeczenii nigdy nie należały do najprzyjemniejszych miejsc na świecie. W czasach, gdy przestępcy i wrogowie polityczni byli przesłuchiwani przez rosyjski wymiar sprawiedliwości, nie znano pojęcia "kontrowersyjnej metody przesłuchań". Liczy się posiadanie informacji. Rosjanie wychodzili z założenia, że do ich zdobycia nie trzeba być poliglotą ani dyplomatą. Wystarczy pilnik. Wspomniane narzędzie bardzo dobrze radziło sobie z zębami więźniów.

Metoda stosowana była w obozach filtracyjnych na terenie ziemi czeczeńskiej. Założone zostały nie tak dawno, bo 12 grudnia 1994 roku podczas trwania I wojny w Czeczenii. Ich założycielem było rosyjskie MSZ. Każda z ww. siedzib została ukryta, a jej miejsca są utajnione przez władze rosyjskie.

Waterboarding

Nie tylko wschodnia półkula może budzić zainteresowanie w stosunku do prowadzonych metod przesłuchań. Stany Zjednoczone Ameryki również mogą się pochwalić innowacyjnymi metodami przekonywania więźnia o własnej winie.

Z wielu źródeł wynika, że waterboarding nadal jest stosowany i ma swoich zwolenników. By wcielić w życie ten bardzo skuteczny dialog należy delikwenta położyć na ławce. Najlepiej przywiązać, ponieważ to, co zaraz się stanie, nie pozwoli zainteresowanemu być zbytnio rozluźnionym. Najważniejsze w tej technice to podniesienie ławki od strony nóg wyżej niż znajduje się część, na której spoczywa głowa. Dzięki temu płuca nie wypełnią się wodą. A skąd woda? Płyn będzie lał się na twarz zakrytą materiałem powodując wrażenie topienia się. Choć z praktyki wychodzi, że nie stanowi to zagrożenia dla życia, to z pewnością stanowi zagrożenie dla zdrowia psychicznego.

Metoda zyskała swoją sławę po ataku na World Trade Center. Tak Amerykanie przesłuchiwali ludzi podejrzanych o terroryzm. Tak też niektórzy wychowywali swoje córki... (polecam zapoznać się z historią pediatry z Delaware).

Elektrowstrząsy

Cytując za Wikipedią "zabiegi elektrowstrząsowe są stosowane w takich zaburzeniach, jak:

  • depresja;
  • mania;
  • ostra katatonia;
  • zaburzenia psychotyczne";
  • przesłuchiwanie podejrzanych?

No, ostatni punkt nie znajduje się na liście leczniczej, jednakże wiele państw stosuje go do w inny sposób. Najbardziej znanym mocarstwem korzystających z dobrodziejstwa elektryczności podczas przesłuchań jest oczywiście Rosja. Warto jednak przybliżyć historię z własnego podwórka.

W marcu 2018 roku czterech policjantów stanęło przed sądem za znęcanie się na 18-latkiem. Zdaniem prokuratury funkcjonariusze, chcąc uzyskać informację o tożsamości drugiego ze współsprawców, użyli na nastoletnim Kornelu paralizatora. Chłopak miał zostać rażony prądem kilkakrotnie przez ubranie, jak również i na gołą skórę. Skończyło się na 16-punktowych oparzeniach, z czego wynika, że taser został użyty na podejrzanym 8 razy.

Falaka

Persowie stworzyli narzędzie do karania fizycznego. Wygląda trochę jak nasze europejskie dyby i również służy do unieruchomienia przestępcy. Pozycja, w jakiej zakleszczono delikwenta, miała ułatwić bicie kijem w podeszwy nóg. Mało kto wie, że jest to jedna z najbardziej wrażliwych partii ludzkiego ciała.

Technika skutecznie ułatwiała przyznanie się do winy w Turcji i w Syrii. Amerykańscy policjanci również chętnie przejęli ten zwyczaj w swoich więzieniach. Falaka mogła przekształcić się w bardziej wyrafinowaną metodę. Zamiast męczyć się z biciem więźnia przy pomocy kija, zastąpiono go igłami lub ogniem z woskowych świeczek.

Tortury dźwiękiem

Co jest bardzo skuteczną metodą przesłuchań, a jednocześnie nie zostawia żadnych śladów tortur? Oczywiście dręczenie dźwiękiem.

Nie wszyscy są zwolennikami głośnej muzyki, ale mało komu przyszło do głowy, że może stać się ona przyczyną załamania nerwowego. Działanie jest proste. Zadajesz pytania, na które podejrzany nie chce odpowiedzieć.

Zamykasz więc interesanta w bardzo małym pokoju z bardzo dużymi głośnikami. Włączasz muzykę. Nie musi być to heavy metal. Równie dobrze można włączyć disco-polo, najlepsze przeboje Arki Noego lub zagraniczne hity gwiazdek pop. Najlepiej jednak wybrać tą jedną jedyną i puszczać ją w kółko. Nie jest to rodzaj przesłuchania, który szybko się skończy, jednakże gwarantuje sukces lub w najgorszym stopniu doprowadzenie do obłędu samego słuchacza.

Do zwolenników dręczenia muzyką zaliczali się Amerykanie, Izraelczycy, Chińczycy i wiele pomniejszych krajów. Chyba nic w tym dziwnego. Każdy by się przyznał do wszystkiego w świetle stroboskopów przy puszczanym po raz tysięczny temacie przewodnim z "Ulicy Sezamkowej".

Czy to nadal przesłuchanie?

Wszystkie wyżej przytoczone przykłady zdobywania informacji miały na celu doprowadzenie do złamania człowieka. Taki stan rzeczy mógł pozwolić na łatwiejsze uzyskanie informacji. Przesłuchiwanie seryjnego mordercy lub terrorysty nie należy do najprzyjemniejszych i funkcjonariusze policji lub inni przedstawiciele państwa pozwalają sobie na więcej. Z jednej strony nie ma się co dziwić, wszak mając przed sobą człowieka odpowiedzialnego za śmierć niewinnego dziecka ciężko odmówić narastającej złości w stosunku do przesłuchiwanego.

Należy również spojrzeć prawdzie w oczy i jasno stwierdzić, że takie przesłuchania mało mają wspólnego z humanitaryzmem i poczuciem ludzkiej godności. Czy są skuteczne? W przyznaniu się do winy - jak najbardziej.