Czy sąd może uchylić swoje pytanie?

Zasada unus testis – nullus testis nie obowiązuje od dawna. Trwałe wykorzenienie jej z norm prawnych regulujących postępowanie z osobowymi źródłami dowodowymi było wynikiem narodzin idei swobodnej oceny dowodów. Położyła ona kres wszelkim „normatywnym instrukcjom dowodowym” wiążącym niegdyś sąd.

Zapraszam do mównicy!

Problematykę interrogacji podczas rozprawy regulują – w moim przekonaniu – przede wszystkim art. 171, 366 oraz 370 KPK. Pierwszy z nich określa fundamentalne ramy dopuszczalności zadawania pytań osobie przesłuchiwanej. Ze względu na jego umiejscowienie w kodeksie, przepis ten znajdzie zastosowanie zarówno podczas postępowania jurysdykcyjnego, jak i przygotowawczego. Art. 171 wskazuje nie tylko granice przesłuchania i dozwolonych poczynań organów, ale zawiera także mechanizm sankcyjny opisany w § 7. Przesądza on o utracie waloru dowodowego wszelkich oświadczeń (również wyjaśnień czy zeznań) złożonych w warunkach wyłączających swobodę wypowiedzi lub uzyskane wbrew wymienionym w artykule zakazom.

Art. 366 KPK wyznacza podstawowe zadania przewodniczącego podczas prowadzenia rozprawy. Ma on kierować, czuwać, baczyć i dążyć. Zestawienie tych 4 dyrektyw wydaje się językowo zabawne. Każda z nich znajdzie jednak swoje rozwinięcie w dalszych przepisach KPK. Ze względu na ramy niniejszego opracowania skupię się jedynie na „czuwaniu” nad prawidłowym przebiegiem rozprawy. Pod tym pojęciem kryje się  obowiązek nieustannego weryfikowania legalności poczynań stron i innych uczestników procesu na sali. Bez wątpienia we wskazanym zakresie mieścić się będzie dbałość o poprawność zadawanych pytań.

Art. 370 KPK jest z kolei przeszczepieniem pierwszej wymienionej regulacji na grunt rozprawy głównej. Zgodnie z § 4, to przewodniczący uchyla pytania objęte zakazami wymienionymi w art. 171 KPK oraz pytania nieistotne. Regulacja art. 370 § 4 KPK stanowi zatem lex specialis w zakresie podmiotu uprawnionego do uchylania pytań. Należy więc wnioskować z powyższego, że przewodniczący składu orzekającego będzie wydawać niezaskarżalne zarządzenia w tym przedmiocie.

Wysoki Sądzie, wnoszę o uchylenie pytania!

Właściwie należałoby powiedzieć: „Szanowny Przewodniczący!”. W KPK nie ma bowiem określonej explicite procedury wnioskowania o uchylenie pytania. Wszystkie takie żądania kierowane do sądu znajdują swoją podstawę w – nierzadko lekceważonym – art. 9 § 2 KPK. Zgodnie z tym przepisem, strony i inne osoby bezpośrednio zainteresowane mogą składać wnioski o dokonanie również tych czynności, które organ może lub ma obowiązek podejmować z urzędu.

Z tego też względu sąd na takie dictum sprzeciwiającej się strony nie musi nawet odpowiadać. Wystarczy gest skierowany do zadającego pytanie, aby kontynuował. Należy jednak podkreślić wyraźnie jeszcze raz – w toku rozprawy pytanie władny jest uchylić wyłącznie przewodniczący składu orzekającego. Tylko on może – poprzez akt uchylenia – zdjąć z przesłuchiwanego obowiązek odpowiedzi na zadane trefnie pytanie.

Jeden sąd – wiele ust!

Pojawia się wątpliwość, czy sąd może uchylić zadane przez siebie pytanie? No właśnie! Z lektury przepisu art. 370 KPK wynika, że to nie sąd zadaje pytania, tylko członkowie składu orzekającego – każdy z osobna. Mimo że znane są w praktyce zwyczaje przekazywania przez ławników pytań na karteczkach do przewodniczącego, kodeks w tym zakresie nie daje pola do nadmiernej interpretacji. Dlatego też w sytuacji, gdy członek składu orzekającego, niebędący przewodniczącym, zada niewłaściwe czy niedozwolone pytanie, przewodniczący ma prawo je uchylić, tak jak pytanie każdego innego uprawnionego członka procesu. W takiej również sytuacji za zgodne z prawem – i również wskazane – należy uznać składanie przez strony wniosku do przewodniczącego o uchylenie pytania zadanego przez jego kolegę z ławki.

A co jeśli trefne pytanie padnie z ust samego przewodniczącego? Uprawnienie płynące z art. 9 § 2 KPK pozostaje aktualne. Przewodniczący może się jednak w ogóle nie odnieść do wytoczonego żądania i swobodnie kontynuować interrogację.

Roma locuta, causa finita?

Z ust przewodniczącego padają słowa „Podtrzymuję pytanie!” i zaczynamy się zastanawiać, czy coś możemy jeszcze zrobić. Pytanie ewidentnie sugerujące odpowiedź, szantażujące czy wypowiedziane w sposób nieuprzejmy, arogancki lub wręcz skandaliczny. Świadek zaczyna wodzić oczami po stronach. Po czym zostaje zgromiony przez przewodniczącego, by patrzył w stronę sądu. Czy z ust podsądnego padnie odpowiedź zgodna z jego sumieniem? Jest to co najmniej – optymistycznie mówiąc – wątpliwe.

Jeżeli rozprawa nie jest nagrywana, zbawienny okazać się może art. 148 § 2 in fine KPK, zgodnie z którym osoby biorące udział w czynności (rozprawie) mają prawo żądać zamieszczenia w protokole z pełną dokładnością wszystkiego, co dotyczy ich praw lub interesów. Utrwalenie treści zadanego pytania będzie mogło stanowić skuteczny zarzut w postępowaniu apelacyjnym. I choć żądanie pełnego zapisu w protokole jest de facto wytoczeniem przed ławą sędziowską ciężkiej artylerii, szansa na uratowanie interesów klienta pozostaje realna.

Zobacz również:

Czym są pytania sugerujące?

Stan nielicujący z powagą sądu