Każdy marzy o dobrych układach z sąsiadami. Konflikty między osobami dzielącymi wspólny płot to niestety smutna codzienność. Wycinanie drzew, przesuwanie granic, hałasy czy brzydkie zapachy – z takimi problemami muszą radzić sobie właściciele domów jednorodzinnych. Czasem sąsiedzi mogą pójść jeszcze o krok dalej i zorganizować na swoim podwórku hodowlę panoszących się kur lub piejących kogutów. Czy można się temu sprzeciwić?

Oczywiście widok kurników i biegającego wszędzie drobiu nie może dziwić na obszarach wiejskich. Szczególnie tych, które określone są w ewidencjach gruntów czy planach zagospodarowania przestrzennego jako tereny produkcji rolniczej. Jeśli ktoś decyduje się wybudować dom w takim miejscu, musi liczyć się z obecnością zwierząt hodowlanych i uciążliwościami za tym idącymi.

Słuszne wątpliwości pojawiają się natomiast na obszarach miejskich. Może się zdarzyć, że sąsiad z fantazją zdecyduje się przejść na ekologiczny tryb życia i dietę opartą na jajkach od własnych kur. Być może dostanie trochę drobiu w prezencie. To nie żart. Od lat najlepszy piłkarz domowego meczu Górnika Zabrze dostaje od jednego z najwierniejszych kibiców żywego indyka czy koguta. Jeśli przydomowa hodowla drobiu nie przyjmie się w sąsiedztwie, można nawet doprowadzić do jej zamknięcia.

Lokalne przepisy porządkowe

Pierwsze kroki należy w takiej sytuacji skierować do urzędu miasta czy gminy. Lokalni urzędnicy mają bowiem prawo ustanawiać akty prawa miejscowego, a więc obowiązujące na zarządzanym przez nich terenie. Wśród nich znajdują się również regulaminy porządkowe. W stolicy znajdziemy chociażby Regulamin utrzymania czystości i porządku miasta stołecznego Warszawy. Zgodnie z jego §28 ust. 1:

Kozy, zwierzęta futerkowe oraz drób mogą być utrzymywane na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej wyłącznie w obiektach zamkniętych, tak aby nie mogły przedostawać się na drogi, tereny publiczne i przeznaczone do wspólnego użytku.

Dodatkowo §29 ust. 2 zakazuje utrzymywania drobiu w budynkach wielorodzinnych czy na nieruchomościach zabudowy jednorodzinnej o powierzchni działki poniżej 1000 m2.

W większości dużych miast przepisy porządkowe brzmią podobnie. Jest więc spore prawdopodobieństwo, że warszawski czy poznański sąsiad hoduje kury wbrew przepisom porządkowym. Jeśli rzeczywiście tak jest, odpowiednie służby mogą wlepić mu mandat i zakazać utrzymywania zwierząt gospodarskich.

Czy kura może być zwierzęciem domowym?

Jako ciekawostkę można wskazać, że kury należą do zwierząt, które nie tak trudno udomowić. Można sobie więc wyobrazić, że ktoś będzie chciał potraktować je jako substytut psa czy kota. W takiej sytuacji dość logicznym byłoby wyłączenie ich spod pojęcia zwierząt gospodarskich. A tylko ich dotyczą wspomniane przepisy porządkowe. Problem jednak w tym, że ustawa z 29 czerwca 2017 roku  o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich jednoznacznie uznaje drób za gatunek wyłącznie gospodarski. A z ustawą trudno się spierać.

Jeśli już jesteśmy przy tej ustawie, to warto wspomnieć, że zgodnie z jej treścią każde zwierzę gospodarskie powinno zostać zarejestrowane. Omawiany akt prawny wprowadza też dość szczegółowe wymogi w zakresie reprodukcji drobiu czy świń. Jeśli sąsiad ich nie spełnia, również może narazić się na karę grzywny czy orzeczenie przepadku rzeczy.

Przeczytaj również:
Szczekający pies w bloku – jakie konsekwencje grożą jego posiadaczowi?

Ustawa o ochronie zwierząt

Kolejnym niezwykle istotnym aktem prawnym, przez pryzmat którego możemy skontrolować hodowlę sąsiada, jest ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt. Przepisy w niej zawarte tworzą dyrektywy postępowania ze wszystkimi gatunkami. Nie tylko z drobiem, ale również psami czy kotami. Warto zacytować już jej art. 1 ust. 1, który skierowany jest do wszystkich właściciel zwierząt:

Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.

Art. 5 tworzy z kolei zasadę traktowania zwierząt w sposób humanitarny. Warto wspomnieć, że podobnego określenia używają ustawodawcy w przepisach chroniących ludzi. W art. 6 umieszczono z kolei otwarty katalog zachowań, które określono mianem znęcania się nad zwierzętami. Może tu chodzić o ich bicie, dokonywanie na nich zabiegów chirurgicznych przez nieuprawnione osoby czy też utrzymywanie ich w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, bądź w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji. Trzeba podkreślić, że dopuszczenie się któregoś z tych czynów stanowi przestępstwo.

Jeśli idzie zaś o zwierzęta gospodarskie, to ustawodawca poświęcił im cały rozdział omawianego aktu prawnego. W art. 12 ust. 1 powtórzoną zasadę właściwą dla każdych zwierząt, a nakazującą zapewnienia im właściwej opieki i warunków bytowania. Dalej zawarto szczegółowe wymagania dla posiadaczy kurników, w których utrzymywane są kurczęta brojlery. Warto chociażby wspomnieć o nakazie zapewnienia opieki nad małymi kurami hodowanymi na mięso przez osobę odpowiednio przeszkoloną (art. 12a i 12b).

Kury nioski oraz kury brojlery doczekały się również uregulowania w rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 15 lutego 2010 roku w sprawie wymagań i sposobu postępowania przy utrzymywaniu gatunków zwierząt gospodarskich, dla których normy ochrony zostały określone w przepisach Unii Europejskiej. W tym akcie prawnym zawarto szereg szczegółowych zasad prowadzenia hodowli, w tym chociażby co do wielkości kurników czy sposobu ich oświetlenia.

Przeczytaj również:
Czy sąsiad może głośno słuchać muzyki?

Hodowla kur a prawo cywilne – immisje

Wszystkie powyższe przepisy mają charakter administracyjny czy karny. Na ich podstawie można więc jedynie „donieść” na sąsiada. Aby samodzielnie uzyskać efekt w postaci zakazania prowadzenia hodowli czy nawet otrzymać odszkodowanie, można natomiast skorzystać z przepisów kodeksu cywilnego. Chodzi tutaj głównie o art. 144, który stanowi, że:

Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Mowa tutaj o tzw. immisjach, czyli o bezpośrednim albo pośrednim wkraczaniu w sferę uprawnień właścicielskich sąsiada. Może tu chodzić o wylewanie płynów na cudzy grunt, generowanie hałasu czy dopuszczanie do przedostawania się zapachów. Wszystko to może mieć miejsce właśnie w związku z hodowlą drobiu. Ważne, aby działania zakłócające mogły zostać ocenione jako ponadprzeciętne. Oznacza to, że raczej nie będziemy mogli zaskarżyć piania koguta czy zapachu odchodów na obszarze wiejskim. Inaczej oczywiście będzie w przypadku miejskiej hodowli. Dowodząc spełnienia przesłanek art. 144, można oczywiście dodatkowo powoływać się na powyższe przepisy administracyjne i punktować błędy w zakresie organizacji hodowli. Najważniejsze jest natomiast wykazanie zakłócenia korzystania z własnej nieruchomości.

Jeśli sąsiad dopuści się wkroczenia w sferę własności innej osoby, będzie możliwe pozwanie go w trybie art. 222 §2 Kodeksu cywilnego, gdzie czytamy:

Przeciwko osobie, która narusza własność w inny sposób aniżeli przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, przysługuje właścicielowi roszczenie o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń.

Mamy więc szansę skutecznie domagać się przed sądem cywilnym likwidacji hodowli albo co najmniej doprowadzenia jej do stanu zgodnego z obowiązującym prawem. Jeśli kury dodatkowo wyrządzą jakąś szkodę, możliwe jest również żądanie odszkodowania na podstawie art. 431 §1 Kodeksu cywilnego.