Dłużnik ma prawo do spokojnego urlopu. Wierzyciel zapłaci za nękanie

22 stycznia 2019
/

Dłużnik też powinien mieć szansę na niezakłócony wypoczynek – taki wniosek płynie z najnowszego orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Wierzyciel będzie musiał zapłacić 20 tysięcy złotych za to, że nie pozwolił swojemu kontrahentowi odłożyć na bok rzekomych finansowych problemów i cieszyć się wakacjami. Prowadzenie windykacji przez telefon doprowadziło do naruszenia dóbr osobistych zobowiązanego.

Pacta sunt servanda – umów należy dotrzymywać i spłacać swoje zobowiązania. Niewypełnienie tego obowiązku może skończyć się windykacją. Wierzyciel dysponuje instrumentami prawnymi, które pozwalają mu odzyskać pieniądze od nierzetelnego kontrahenta. Może wystąpić do sądu z powództwem i następnie skierować sprawę do komornika. Czasem postanawia jednak działać na własną rękę, bez pomocy uprawnionych organów i urzędowej weryfikacji własnych twierdzeń. Pisze ponaglające pisma, wysyła smsy, dzwoni o każdej porze dnia i nocy. Robi wszystko, aby przekonać dłużnika do spłaty zobowiązań. Nawet jeśli ten zaprzecza ich istnieniu.

Telefony z infolinii nawet na Hawajach

Zdaniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie takie zachowanie może naruszać prawo do wolności osobistej oraz prywatności dłużnika. Szczególnie, jeśli musi on mierzyć się z nieformalną windykacją w czasie urlopu.

Nękający wierzyciel to w niniejszej sprawie spółka świadcząca usługi telewizyjne. Związana była ze swoim rzekomym dłużnikiem, a powodem w sporze o zadośćuczynienie, dwiema umowami. W sierpniu 2016 roku mężczyzna powiadomił dostawcę o chęci zawarcia nowego kontraktu w miejsce dwóch poprzednich. Poprosił również, aby nadwyżka z jego abonenckiego konta została zaliczona na poczet zobowiązań z przyszłej umowy. Wydawało się, że wierzyciel zaakceptował oświadczenie woli dłużnika, gdyż przeksięgował część środków na nowe konto.

W sierpniu i wrześniu 2016 roku mężczyzna przebywał wraz z żoną i synem na zaplanowanym urlopie wypoczynkowym na Hawajach. Nie mógł jednak spać spokojnie, gdyż niemal przez cały czas trwania wakacji otrzymywał nocne (ze względu na zmianę czasu) telefony i smsy od usługodawcy. Ten usilnie próbował doprowadzić do uregulowania rzekomej zaległości w łącznej wysokości 99,80 zł.

Sąd stanął po stronie rzekomego dłużnika

Usługobiorca, niezadowolony z formy nieoficjalnej windykacji i pewny braku zobowiązań, postanowił złożyć przeciwko spółce pozew o ochronę dóbr osobistych. Zażądał 115 000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz 85 000 zł tytułem świadczenia na wskazany cel społeczny. Wysokość kwoty tego pierwszego roszczenia odpowiadała kosztom rajskich wakacji dla trzyosobowej rodziny. Mężczyzna argumentował, że z powodu nękania nie mógł cieszyć się z urlopu, a więc uznał go za zmarnowany w całości. Wobec tego ucierpiało jego prawo do ochrony wolności osobistej oraz prywatności.

Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał powodowi rację co do zasady. Stwierdził, że rzeczywiście doszło do naruszenia jednego z dóbr osobistych, o których mowa w art. 23 Kodeksu cywilnego. Zdaniem sędziów zachowanie windykatorów wypełniało znamiona uporczywego nękania. Miało ono na celu wzbudzenie poczucia zagrożenia w sferze prywatności rzekomego dłużnika i przekonanie go w ten sposób do dokonania zapłaty. Ustalono również, że mężczyzna w rzeczywistości nie miał żadnego długu w stosunku do pozwanego, a informacja o zaległości wynikała z systemowego błędu.

Powództwo nie zostało jednak uwzględnione w całości. Według Sądu I instancji rzekomy dłużnik rzeczywiście nie mógł cieszyć się z urlopu. Stąd przyznano mu zadośćuczynienie w wysokości przypadającej na niego ceny wycieczki, czyli 40 000 zł. Brak było natomiast podstaw do zasądzenia świadczenia odpowiadającego kosztom urlopu jego żony oraz syna.

Zadośćuczynienie się należy, ale w niższej wysokości

Wyrok został zaskarżony przez pozwanego w całości. Spółka zakwestionowała roszczenia powoda zarówno co do zasady, jak i co do wysokości. Wskazano, że poszkodowany nie udowodnił istnienia związku przyczynowego między rzekomą bezsennością i stresem a działaniami windykatorów. Sąd Apelacyjny w Warszawie odrzucił taką argumentację. Podzielił pogląd Sądu I instancji, zgodnie z którym doszło w niniejszym przypadku do naruszenia dóbr osobistych.

Apelacja okazała się jednak skuteczna w zakresie wysokości świadczenia. Ostatecznie zasądzono na rzecz powoda 10 000 zł zadośćuczynienia oraz kolejne 10 000 zł na cele społeczne. Zdaniem sędziów pracownicy spółki nie mogli zepsuć mężczyźnie urlopu w całości. Ustalono, że abonent odebrał 5 albo 6 telefonów w czasie trzytygodniowego wyjazdu. Skala nękania nie była więc aż tak duża. Sąd wziął również pod uwagę fakt, że na późniejszym etapie pozwany przeprosił powoda i wyjaśnił zaistniałą sytuację.

Przestroga dla windykatorów

Nad słusznością orzeczenia można byłoby się zastanawiać. Czy obciążenie spółki obowiązkiem zapłaty 20 000 zł za wykonanie kilku telefonów nie jest nadmierne? Czy wyrok nie doprowadził do nieuzasadnionego wzbogacenia mężczyzny? Owszem, abonent miał prawo poczuć gniew. Czy jednak były podstawy, aby mógł rzeczywiście czuć się zagrożony? Można się również zastanawiać, dlaczego nie postanowił wyciszyć telefonu na czas snu? Podobnych pytań jest więcej.

Odpowiedź na te wątpliwości pozostawiam ocenie czytelników. Z całą pewnością rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Warszawie będzie stanowiło istotną przestrogę dla pracowników podobnych spółek oraz zewnętrznych windykatorów. Wielokrotne nękanie telefonami może bowiem skończyć się nałożeniem obowiązku zapłaty kwoty znacznie przekraczającej stwierdzone zadłużenie. Co więcej, przez takie naciski słabsi psychicznie ludzie mogą spłacać nieistniejące długi. Z tego względu nie można dziwić się sędziom, że podjęli próbę ukrócenia takich praktyk.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 11 października 2018 roku, I ACa 387/18