Dyrektywa plastikowa. Większe koszty dla firm

W zeszłą środę, 27 marca 2019 roku, 560 posłów w Parlamencie Europejskim zagłosowało za przyjęciem tzw. dyrektywy plastikowej. Zakłada ona, że do 2021 roku z użytku znikną m.in. plastikowe sztućce, słomki i reklamówki jednorazowe. Czym jest dyrektywa plastikowa? Jak będzie wyglądała nasza nowa, bardziej ekologiczna, rzeczywistość?

Póki co zawarto wstępne porozumienie między PE i Radą w sprawie projektu nowej dyrektywy. Zdaniem Komisji Europejskiej miałaby ona duży wpływ na poprawę warunków fauny i flory. Według przeprowadzonych przez nią badań ponad 80% odpadów w morzach stanowią tworzywa sztuczne. Z powodu niskiego tempa rozkładu tworzą one śmieciowe wysepki na wodach i plażach. Aż 70% z nich uwzględniono w zawartym porozumieniu. Zakazem sprzedaży zostaną objęte produkty jednorazowego użytku wykonane z tworzywa sztucznego. Będą to zatem plastikowe sztućce, talerzyki i inne naczynia, słomki do napojów, patyczki do uszu, rączki od balonów, tworzywa sztuczne ulegające oksydegradacji i pojemniki do żywności oraz styropianowe kubeczki.

Nowe butelki a koszty dla firm

W dyrektywie plastikowej zawarty jest także zapis dotyczący zmiany składu tworzyw, z których powstają plastikowe butelki. Do 2023 roku wszystkie butelki plastikowe będą musiały być wykonane w minimum 25 proc. z materiału pochodzącego z recyklingu, a w 2030 r. w 30 proc.. Od 2025 roku wszystkie nakrętki będą musiały być przytwierdzone. Według wyliczeń PwC będzie się to jednak wiązać ze zużyciem jeszcze większej ilości plastiku niż w przypadku produkcji zwykłej nakrętki.

Wprowadzenie tych zasad w życie odbije się z pewnością na małych i średnich przedsiębiorstwach. Z raportu PwC wynika, że art. 6 (dotyczący zmiany nakrętek) wymusi zmianę ok. 1350 linii rozlewowych w całej UE. Zmiana ta będzie kosztowała od ok. 2,7 mld do ok. 8,7 mld euro. Pomijając aspekt finansowy, koniecznością stanie się także zmodyfikowanie całej linii produkcyjnej. Wdrożenie nowych rozwiązań będzie nieuniknione. Ponadto zmiana składu opakowań wiąże się z szeregiem badań i ustaleń odnośnie wytycznych związanych z bezpieczeństwem nowych butelek.

Polak śmieci, producenci płacą

Obecnie za zanieczyszczanie środowiska odpadami w miejscu publicznym grozi mandat nawet w wysokości 500 zł. Dotychczas koszty ponosił tylko śmiecący. Wraz z dyrektywą plastikową wejdzie jednak w życie zapis zakładający, że producenci ośmiu grup produktów jednorazowego użytku będą ponosili koszty ich zbierania oraz transportu. To samo dotyczy przetwarzania tych produktów, które zostaną porzucone w miejscu publicznym. W życie wejdzie zatem swoisty systemem kaucyjny. Nadal nie wiadomo jednak, jak będą ustalane wyżej wspomniane kwoty. Już teraz można jednak stwierdzić, że stworzenie odpowiednich prawnych zapisów, które w sposób sprawiedliwy i tożsamy dla wszystkich regulowałyby sankcje, będzie trudne i czasochłonne.

Zdaniem producentów zmiana plastikowych jednorazowych reklamówek na te z papieru nie zwiększy świadomości społeczeństwa na temat ekologii i dbania o środowisko. Firmy powinny skupić się na wdrażaniu nowych rozwiązań. Wszelkie działania związane natomiast ze zwiększeniem wrażliwości ekologicznej powinny być po stronie państwa i rządu. Skuteczne dbanie o środowisko staje się możliwe tylko dzięki zaangażowaniu ogółu społeczeństwa. Nakładanie sankcji na przedsiębiorców nie może zatem stanowić najskuteczniejszej drogi do osiągnięcia tego celu.

Poważna potrzeba zmian

Dyrektywie plastikowej, w swoim obecnym brzmieniu, daleko do ideału. Na pewno wymaga ona pewnych zmian, przed ostatecznym wdrożeniem w życie. Stała się jednak koniecznością. Rozwój plastiku przyczynia się nie tylko do zanieczyszczenia naszych oceanów, mórz czy plaż, ale i nas samych. Z opublikowanych przez Newsweeka w styczniu badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Wiedeński wynikało, że drobinki plastiku wykryto w rybach, które później wylądowały na naszych talerzach. Na liście skażonych produktów znalazły się także owoce morza, piwo, woda butelkowana czy miód. Żywność z dodatkiem plastiku, przy regularnym spożywaniu, może prowadzić do chorób układu pokarmowego i przyczynić się do powstawania nowotworów.