TSUE: Gorsze piwo przez optymalizację podatkową

4 kwietnia 2019
/

Europejskie piwowarstwo rozwija się od kilkuset lat. Tradycja warzenia tego złocistego trunku sięga XVI wieku. To właśnie wtedy powstało bawarskie Prawo Czystości Piwa, zgodnie z którym do produkcji niemieckiego narodowego alkoholu można było wykorzystać tylko cztery składniki – wodę, słód, chmiel i drożdże. Do dzisiaj specjaliści uważają, że tylko taką mieszankę można nazwać piwem. Innego zdania jest natomiast Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Europejscy sędziowie swój pogląd wyrazili w wyroku dotyczącym małego polskiego browarnika. Ich zdaniem na miano piwa zasługuje również trunek, w którym słód niemal całkowicie zastąpiony jest grysem kukurydzianym czy syropem glukozowym albo maltozowym. Ostateczne rozstrzygnięcie z pewnością ucieszy przedsiębiorców. Niestety może jednak w negatywny sposób odbić się na konsumentach. Szczególnie tych, którzy cenią sobie prawdziwy smak piwa.

Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze

Dlaczego producenci piwa tak zabiegają o możliwość jego warzenia niezgodnie z kilkusetletnią recepturą? Wszystko oczywiście sprowadza się do kwestii finansowych. Mianowicie: piwo objęte jest bardzo niską akcyzą. Wynosi ona 7,79 zł od hektolitra za jeden stopień Plato. Skala ta obrazuje zawartość ekstraktu w roztworze i służy do obliczenia gęstości tzw. brzeczki, z której powstaje piwo. W ostatecznym rozrachunku daje to ok. 50-60 gr na każdą półlitrową butelkę popularnego trunku. Tymczasem akcyza dla napojów fermentowanych (np. wina) jest wielokrotnie wyższa – wynosi 158 zł za każdy hektolitr wyrobu.

Nie może więc dziwić fakt, że browarnicy dążą do tego, aby ich produkt mógł być nazwany piwem. Nie bez znaczenia jest tutaj również kwestia marketingowa. Kto bowiem sięgnąłby w sklepie po trunek o nazwie „napój piwopodobny”?

Jednocześnie piwowarzy robią wszystko, by obniżyć cenę produkcji, zachowując przy tym konkurencyjność na trudnym rynku. Jedną z metod jest właśnie zastąpienie części słodu wspomnianymi wyżej syropami. Są one nie tylko tańsze, lecz również pozwalają na uwarzenie większej ilości mocniejszego piwa – z takiego ekstraktu uzyskuje się więcej alkoholu.

Ważny smak, a nie ilość słodu

Nic więc zaskakującego, że wyrok TSUE ucieszył przedsiębiorców. Mimo stosowania tańszych zamienników słodu będą oni mogli korzystać z niższej akcyzy przysługującej piwu. Sukces nie jest jednak pełny. Rzeczywiście sędziowie stwierdzili, że piwo z małą ilością słodu może być nazwane piwem. Zauważono, że, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału, przesądzające są obiektywne cechy i właściwości napoju. Brak jest też wiążącego określenia minimalnej zawartości słodu ani prawnego zakazu korzystania z syropów. Co więcej, Nota Wyjaśniająca do pozycji 2203 Nomenklatury Scalonej (załącznik do rozporządzenia Rady nr 2658/87) stanowi, że do przygotowania brzeczki piwnej można użyć pewnej ilości niesłodowanych zbóż i nie ma wymogu, aby było ich mniej niż składników słodowych.

Z drugiej jednak strony producenci nie zachowają pełnej dowolności. Aby bowiem dany trunek zakwalifikować jako piwo, musi on posiadać cechy dla niego charakterystyczne. Chodzi tutaj o odpowiedni smak, zapach czy pienistość.

Rozstrzygnięcie sądu wydaje się więc logiczne. Nie ma bowiem sensu wprowadzać restrykcyjnych norm co do ilości słodu, skoro nie zawsze wpływa to na smak piwa. Umiejętnie uwarzony napój może smakować bardzo dobrze nawet z dodatkiem syropów czy grysu kukurydzianego.

Gust urzędników może mieć decydujące znaczenie

Problem jednak w tym, że takie zapatrywanie TSUE może wpłynąć na zwiększenie niepewności u producentów. Każdy przypadek będzie musiał zostać rozstrzygnięty indywidualnie i za pomocą dość nieostrych kryteriów. Ktoś będzie przecież oceniał smak czy zapach danego trunku. Wydaje się, że przed tym zadaniem staną organy podatkowe. To one dokonują stosownej kwalifikacji produktów i ustalają właściwą stawkę akcyzy. Ciekawe, czy do głosu będą dochodzić biegli, którzy zbadają obecność cech piwa w ocenianym trunku. Możliwe więc, że to gust urzędników czy powołanych przez nich ekspertów będzie decydował o możliwości zakwalifikowania danego napoju jako piwa.