Karl Denke - morderstwo, ludzkie mięso i zbiorowy wegetarianizm

21 czerwca 2019
/

28 grudnia 1924 roku, Frankenstein-Münsterberger Zeitung poinformował swoich czytelników o samobójstwie w areszcie policyjnym. Karl Denke odebrał sobie życie kilka godzin po zatrzymaniu. Podczas oględzin jego domu funkcjonariusze odkryli, że szanowany obywatel posiadał drugą, mroczną naturę - seryjnego mordercy i kanibala.


Ludożerca nie gardzi człowiekiem.

Stanisław Jerzy Lec


Karl Denke - młodosć

Karl Denke urodził się 12 sierpnia 1870 roku, jako młodszy z dwóch synów zamożnego rolnika z dolnośląskiej wsi. W dzieciństwie nie przynosił chluby swoim rodzicom, ponieważ w szkole nie uchodził za pilnego i zdolnego ucznia, a wręcz przeciwnie - był jednym z najgorszych . Sprawiał ogromne problemy wychowawcze, których eskalacja miała miejsce w 1882 roku. Wtedy to uciekł po raz pierwszy z domu. Doprowadzony na powrót przez policję jeszcze kilkukrotnie próbował potajemnie opuścić swoje miejsce zamieszkania. Powody ucieczki nie są znane.

W 1895 roku, 25-letni chłopak stracił ojca i razem z bratem musiał zająć się pozostawionym majątkiem. Przez wzgląd na brak talentu, Karl Denke w spradku otrzymał jedynie pieniądze, jego starszy brat przejął całe gospodarstwo. Poszkodowany postanowił się przeprowadzić do Münsterberger (dzisiejsze Ziębice na terenie Polski). Za otrzymaną gotówkę zakupił gospodarstwo rolne i ogród. Bardzo szybko jednak musiał sprzedać swoje nowo pozyskane ziemie, ponieważ nie radził sobie z obróbką ziemi i zarządzaniem. Ostatecznie zamieszkał we własnym domu przy ul. Teichstrasse 10 (dzisiejsza ul. Stawowa 13).

Od tego czasu jego majątek stanowił szary, jednopiętrowy budynek, szopa i mała działka rolna z ogrodem warzywnym. W takiej sytuacji sensownym źródłem zarobku okazało się wynajmowanie większości pokoi sporego budynku. Z tego względu Karl Denke zajął jedno pomieszczenie znajdujące się na parterze po prawej stronie. Wszystkie inne oddał najemcom.

Dom Karla Denkego - 1924 r.

Dom Karla Denkego - 1924 r.

Przez wzgląd na wybuch I Wojny Światowej w 1914 roku sytuacja mężczyzny znacznie się pogorszyła i w końcu był zmuszony sprzedać swoją posiadłość. Nowy właściciel pozwolił mu jednak nadal mieszkać w pokoju, który zajmował. Ostatecznie w domu mieszkał on, nauczyciel Voigt (sąsiad z parteru) i rodzina kupca Gabriela (mieszkali na piętrze).

Karl Denke - człowiek spokojny, zrównoważony i pobożny?


Zajmował się sprzedażą skórzanych pasków, szelek i sznurowadeł. Handlował ponadto mięsem i kościami. Dodatkowy dochód zapewniały mu plony z ogrodu.

Dr Lucyna Biały - Z ciemnych kart historii Ziębic


Zdaniem mieszkańców Münsterberger, Karl Denke był człowiekiem o bardzo dobrym charakterze. Przyjazny, pracowity, wierzący w Boga. Brał także czynny udział w każdym pogrzebie członków kościoła ewangelickiego. Ludzie wspominali, że zawsze podczas procesji żałobnych nosił krzyż na czele pochodu. Wypowiadano się także pozytywnie o jego abstynencji, unikaniu palenia tytoniu i wszelkich innych używek. Z drugiej strony uwadze sąsiadów nie umknęło jednak to, że mężczyzna zawsze był typem samotnika i stronił od relacji z kobietami. Niektórzy mieszkańcy miasteczka podejrzewali go przez to o skłonności homoseksualne.

W 1920 roku, znany wrocławski działacz Niezależnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec - Max Gruschwitz udał się do Münsterberger na wiec polityczny. Wtedy właśnie Karl Denke zaproponował mu nocleg. Sam fakt obecności "starego Denkego" na imprezie o charakterze politycznym wywołał zdziwienie, zaś propozycja noclegu skierowana w stronę obcego mężczyzny wywołała nasilenie plotek. Coraz więcej osób twierdziło, że mężczyzna szuka partnera. Zaczęto potajemnie nazywać go "warmer Bruder" (z niem. obraźliwe słowo kierowane w stronę homoseksualistów, bardzo zbliżone do polskiego słowa "pedał").

Koniec końców nikt nie zamienił mowy nienawiści rozwijanej w plotkach w czyn. Większość współmieszkańców nadal traktowała Karla Denkego za człowieka o dobrotliwym przysposobieniu. Taka opinia brała się z faktu, że mężczyzna bardzo często udzielał wsparcia osobom bezdomnym i żebrakom.

Adolf, ty tłusty bebechu


Karl Denke i mord, to jest naprawdę śmieszne.

Komisarz policji w Ziębicach - 20 grudnia 1024 r.


20 grudnia 1924 roku do Münsterberger przybył Vincenz Olivier. Mężczyzna był czeladnikiem stolarskim, który aktualnie poszukiwał pracy. Spędził noc w schronisku Herberge zur Heimat i następnego dnia zaczął chodzić od drzwi do drzwi z prośbą o wsparcie finansowe. Podczas wędrówki odnalazł także dom, w którym mieszkał Karl Denke.

Mężczyzna zobaczył, jak jego sąsiadka (żona nauczyciela) daje potrzebującemu 20 fenigów. Postanowił również zaoferować wsparcie, jednak nie za darmo. Zaproponował żebrakowi odpowiednią kwotę i nocleg w zamian za napisanie listu do brata. Olivier ochoczo zgodził się na tę propozycję i wszedł do pokoju Denkego. Chwilę później siedział za biurkiem i czekał na podyktowanie treści dokumentu, który miał sporządzić.

Karl zaczął od słów: Adolf du dicker Wanst (z niem. Adolf, ty tłusty bebechu). Pisarz mimowolnie wybuchnął śmiechem i odwrócił się w stronę nadawcy listu. Ten gwałtowny ruch prawdopodobnie go uratował. Ciężka, naostrzona motyka nie trafiła go w głowę. Mimo to rana była poważna, jednakże czeladnik stolarski nie miał czasu na analizę uszkodzeń dokonanych tym nagłym atakiem. Zaczął walczyć o życie z mężczyzną, który kilka chwil wcześniej wydawał się nieszkodliwym, miłym panem. Podczas szamotaniny ofierze udało się otworzyć drzwi wyjściowe. Jego głośne krzyki przywołały na miejsce nauczyciel i jego dwóch synów mieszkający naprzeciwko. Olivier wręczył im wyrwaną Karlowi motykę i błagał o ratunek. Denke zaś krzyczał, że tamten jest złodziejem i próbował go okraść.

Karl Denke - samobójstwo, które odkryło makabryczną prawdę


Porta semper aperta est.

Brama jest zawsze otwarta.

Rzymskie przysłowie sugerujące samobójstwo


20 grudnia 1924 r., o godz. 13:00 ranny Olivier dobiegł do posterunku Policji w Münsterberger. Jednym tchem opowiedział o napaści Karla Denkego. Funkcjonariusze z niedowierzaniem słuchali aktu oskarżenia obcego żebraka. Ostatecznie nie uwierzyli w jego zeznania twierdząc, że to właśnie on jest winny. Z tego powodu mężczyzna został osadzony w celi więziennej. Ich zdaniem "ojczulek Denke" był porządnym obywatelem miasteczka. Mimo takiego obrotu spraw nie dało się nie zauważyć, że aresztowany jest dość poważnie ranny - wezwano lekarza celem opatrzenia jego ran.Ten zaś potwierdził powagę odniesionych obrażeń. Po obdukcji, służby zdecydowały się jednak zatrzymać poczciwego obywatela Ziębic celem wyjaśnienia sprawy. Na miejsce wezwano również innych mieszkańców domu przy ul. Teichstrasse 10. Do wyjaśnienia Karl Denke musiał pozostać w areszcie.

O godz. 21:30 sierżant Palke udał się na obchód. Kiedy przechodził obok cel, postanowił zajrzeć do środka i upewnić się co słychać u Denke. Mężczyzna był martwy - powiesił się na pętli zrobionej z chusteczki do nosa. Dwa dni później przesłuchano niedoszłą ofiarę samobójcy.

Karl Denke - fotografia pośmiertna

Karl Denke - fotografia pośmiertna

Ciekawostka prawna! Proces Oliviera odbył się 15 stycznia 1925 roku. Zgodnie z weimarskim kodeksem karnym, a dokładniej - na podstawie art. 361 § 3 i art. 361 § 4, skazano go na 10 dni pozbawienia wolności. Mężczyznę skazano za włóczęgostwo i żebractwo.

22 grudnia 1924 roku krewni Karla Denkego poprosili władze miasteczka o wydanie zwłok i doprowadzenie do pogrzebu. Nikt nie widział przeciwwskazań.

Karl Denke - seryjny morderca i kanibal

24 grudnia 1924 roku, w Wigilię Bożego Narodzenia policja udała się do mieszkania Karla Denkego w celu dokonania oględzin miejsca zdarzenia. Celem funkcjonariuszy nie było jednak przeprowadzenie rewizji (mężczyznę nadal uważano za niewinnego, dobrego obywatela), lecz zabezpieczenie mienia pozostawionego przez zmarłego. Nikt z ówczesnych mieszkańców nie mógł nawet przypuszczać, jak makabrycznego odkrycia dokonają wysłani do tego zadania policjanci.


Nie ma takiego argumentu ani takiego faktu, który dałoby się użyć w obronie mięsa, a którego nie można by z równą mocą wysunąć na korzyść kanibalizmu.

Herbert Shelton


Zarówno w pokoju, jak i w przydomowej szopie znaleziono ogromną ilość naczyń z peklowanym ludzkim mięsem. Na miejscu znajdował się również aparat do produkcji mydła, obok którego leżały stosy ludzkich kości przygotowanych do obróbki. Na ścianach można było znaleźć wiszące paski, szelki i sznurowadła wyprodukowane z ludzkiej skóry. Odkryto także pokaźną kolekcję ludzkich zębów w liczbie: 420 sztuk. Obraz dopełniły stosy zakrwawionych ubrań wyciągniętych z domowych mebli.

Ludzka, wygarbowana skóra i fragmenty kości ofiar Karla Denkego

Ludzka, wygarbowana skóra i fragmenty kości ofiar Karla Denkego

Kości ofiar Karla Denkego

Kości ofiar Karla Denkego

Karl Denke (na zdjęciu: paski i buty zrobione z ludzkiej skóry)

Paski i buty zrobione z ludzkiej skóry

Ludzkie mięso przetransportowano do laboratorium kryminalistyki we Wrocławiu. Chemicy sądowi przeprowadzili szereg badań i jednoznacznie stwierdzili, że są to fragmenty ciała człowieka, a dokładniej trzech różnych osób. Ostatecznie udało się zidentyfikować 20 ofiar seryjnego mordercy, w tym m. in. osób zarabiających na życie jako: stolarz, robotnik, rolnik, krawiec, rzeźnik, tkacz, piekarz, cukiernik, ogrodnik. Karl Denke wybierał swoje ofiary z klas najuboższych, o których nikt się nie upominał. Ostatecznie listę kanibala zamknięto przy liczbie ok. 40 zamordowanych. Wśród ofiar znajdowały się również kobiety.

Karl Denke i handel ludzkim mięsem

Karl Denke został pochowany w Sylwestra, 31 grudnia 1924 roku. o godz. 6:30. Za miejsce spoczynku wyznaczono mu kąt cmentarza. Cała ceremonia odbywała się w asyście policji.


Pochowanie takiej bestii zbezcześci miejsce wiecznego spoczynku porządnych obywateli.

Jeden z dziennikarzy relacjonujący pogrzeb Karla Denkego


Opinia publiczna była bardzo zbulwersowana faktem, że Karl Denke handlował we Wrocławiu peklowaną wieprzowiną bez skóry. Wśród innych sprzedawców znany był pod pseudonimem - Vatel Denke (z niem. Ojczulek Denke). Zasłynął jako dostarczyciel taniego mięsa. Kiedy tylko wyszło na jaw prawdziwe pochodzenie jego produktów w okolicach miasta zapanowała epidemia nerwowych chorób żołądkowych.

Karl Denke (na zdjęciu: "przetwory" Karla Denkego)

Wszystkie okoliczne zakłady zajmujące się obróbką i sprzedażą mięsa odnotowały ogromny spadek dochodów. Wiele mięsożerców w trybie natychmiastowym zaczęli zmieniać swoją dietę na typowo wegetariańską w obawie przed spożyciem ludzkich szczątek pozostawionych w obrocie.

 

Wolisz oglądać niż czytać? Polecamy historię Karla Denkego w wydaniu kanału Niediegetyczne.

Źródło:

  • Lucyna Biały - "Z ciemnych kart historii Ziębic - Masowy morderca i Kanibal Karl Denke"

Fotografie:

  • Archiv für Kriminologie", Bd. 95 1934