Mary Bell – najmłodsza morderczyni na świecie

10 stycznia 2020
/

Mery Bell zwolniła uścisk dłoni, kiedy ciało chłopca przestało drgać. Czteroletni Martin Brown osunął się na ziemię. Dziewczyna spojrzała na kalendarz - 25 maja 1968 r. Ten dzień stał się przerażająco wyjątkowy. 11-letnia dziewczynka zdecydowała się zostać najmłodszą znaną światu morderczynią. Nie było to złe uczucie. Wręcz przeciwnie, czuła przyjemność. Porzuciła stygnące ciało i pobiegła do swojej przyjaciółki. Razem z nią zdecydowała, że tak wspaniały dzień nie może zbyt szybko się skończyć. 13-letnia Norma Bell (zbieżność nazwisk przypadkowa) bardzo chętnie pomogła koleżance go jeszcze bardziej urozmaicić...


Murder isn't that bad, we all die sometime anyway.

(Morderstwo nie jest takie złe. Wszyscy kiedyś umrzemy.)

Mary Bell


Funkcjonariusz długo przypatrywał się kartce. Kiedy wezwano go do zdemolowanego żłobka dziecięcego w Scotswood na terenie Newcastle upon Tyne, nie spodziewał się, że odnajdzie na miejscu taką informację. Treść to zapewne głupi żart, wszak od razu widać, że napisało to dziecko.

Mary Bell i jej krótkie dzieciństwo

Mary Flora Bell była córką prostytutki specjalizującej się w BDSM. Kobieta zaszła w ciążę w wieku 16 lat. Mary nie była planowanym i wyczekiwanym dzieckiem, co przełożyło się na brak miłości w relacjach rodzinnych. Betty Bell - bo tak było na imię matce Mary - zwykle nie było w domu. Musiała często wyjeżdżać, ponieważ "pracowała" w Glasgow. O ojcu nie ma co wspominać, ponieważ we wczesnym etapie życia małej Mary go po prostu nie było. Billy Bell w końcu postanowił wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i ożenił się z Betty. Nie był jednak ani dobrym mężem, ani tym bardziej dobrym ojcem. Nie można było się jednak niczego innego spodziewać po notorycznym przestępcy, który miał na swoim koncie m.in. napady z bronią w ręku.

Mężczyzna kazał na siebie mówić "wujek", ponieważ tylko w takim wypadku jego żona ciągle otrzymywała pomoc socjalną od państwa jako matka samotnie wychowująca trójkę dzieci. Mary miała wszak dwójkę rodzeństwa - brata i siostrę. Funkcjonariusze, którzy odwiedzili później jej miejsce zamieszkania, podkreślili, że nie przypominało ono wcale normalnego domu rodzinnego, w którym liczy się dobro dzieci.

Mary Flora Bell dorastała w dzielnicy Scotswood na terenie Newcastle. W tej części miasta przemoc domowa i inne przejawy przestępczości znajdowały się na porządku dziennym. Zeznania świadków wskazują, że matka dziewczynki przynajmniej raz próbowała ją zabić. Wszystko miała upozorować jako nieszczęśliwy wypadek. Ponadto Mary zeznawała później, że była wykorzystywana seksualnie i była zmuszana do odbywania stosunków z obcymi mężczyznami od czasu, kiedy skończyła 5 lat.

Wszystkie te sytuacje doprowadziły do tego, że dziewczynka była bardzo nerwowa, a czasami wręcz agresywna. Jej ataki na inne dzieci w szkole, wandalizm i kradzież nie przyciągnęły jednak nadmiernej uwagi. Na tle środowiska, w którym się wychowywała było to całkiem "normalne" zachowanie.

Mary Bell i pierwsze zabójstwo

25 maja 1968 r., w przeddzień swoich 11. urodzin, Mary Flora Bell udusiła czteroletniego Martina Browna w opuszczonym domu. Prawdopodobnie samodzielnie zaplanowała i przeprowadziła zabójstwo. Jej przyjaciółka, 13-letnia Norma Joyce Bell, pomogła jej jedynie we włamaniu do żłobka dziecięcego w Scotswood. Notatki, które tam zostawiły, wskazywały, że obie ponoszą odpowiedzialność za zabójstwo.

Tego samego dnia troje innych chłopców, bawiących się nieopodal miejsca zbrodni, przypadkowo natknęło się na ciało 4-letniego Martina Browna, które spoczywało w opuszczonym domu. Spanikowane dzieci szybko pobiegły w stronę robotników budowlanych pracujących w innym skrzydle budynku. Policjanci, którzy przybyli na miejsce zbrodni wstępnie stwierdzili, że dziecko zmarło po zażyciu tabletek ze znajdującej się przy ciele fiolki z aspiryną.

Nazajutrz Mary Flora Bell została przyłapana na kolejnej próbie zabójstwa. Dziewczyna próbowała udusić 11-letnią siostrę swojej przyjaciółki, z którą napadła na żłobek dziecięcy. Na szczęście całą sytuację spostrzegł ojciec ofiary. Uznając to za głupią zabawę, spoliczkował małą napastniczkę i kazał wracać do domu. Wygnana zabójczyni postanowiła odwiedzić pogrążoną w żałobie rodzinę Brown. Na miejscu drzwi otworzyła jej matka zamordowanego chłopca i zapytała o cel wizyty. Mary powiedziała, że chciałaby zobaczyć się z Martinem. Zasmucona kobieta, nie znając prawdy, poinformowała 11-latkę o śmierci swojego dziecka.


Oh, I know he's dead. I wanted to see him in his coffin.

(Och, oczywiście że nie żyje, wiem o tym. Chciałam zobaczyć go w trumnie.)

Mary Bell


Zszokowana kobieta nie była w stanie wydobyć z siebie ani jednego słowa. Jedyne, do czego się zmusiła, to trzaśnięcie drzwiami tuż przed nosem dziewczyny. W przyszłości podczas rozmowy z reporterami June Brown, matka Martina, podkreślała, że nigdy w życiu nie spodziewałaby się tego, że tak małe dziecko może chcieć zobaczyć martwą, spoczywającą w trumnie, osobę.

Mary Bell i zniszczenie żłobka dziecięcego

W poniedziałkowy poranek dnia 27 maja 1986 r. pracownicy żłobka odpowiedzialni za otwarcie szkoły na Woodlands Crescent stali się świadkami chuligańskiego wybryku. Na podłogach sal i korytarzy rozrzucono przybory szkolne. Wiele ze środków czyszczących także zostało rozsypanych. Najbardziej niepokojące były zwitki papieru, na których pozostawiono straszne wiadomości (pisownia oryginalna).

  • "I murder so THAT I may come back" - Zamordowałam i zrobię to ponownie.
  • "fuch of we murder watch out Fanny and Faggot" - Walcie się, zamordowałyśmy, więc uważajcie. Fanny i Faggot.
  • "we did murder Martain brown Fuckof you Bastard" - Zamordowałyśmy Martina Brown'a. Pieprzcie się.
  • "You are miceyy Becurse we murdered Martain Go Brown you Bete Look out THERE are Murders about By FANNYAND and auld Faggot you Srcews" - Jesteśmy sprytne, ponieważ zamordowałyśmy Martina Browna. Patrz na to Bete. To są morderstwa Fanny i Faggot.

Zdaniem policji był to jedynie niesmaczny żart. W przyszłości Mary Bell wyzna, że podczas pisania tych wiadomości, razem z Normą bardzo się śmiały.

Mary Bell i drugie zabójstwo

31 lipca 1968 roku Mary Flora Bell i jej przyjaciółka Norma dopuściły się przestępstwa zabójstwa na 3-letnim Brianie Howe. Główna sprawczyni śmierci małego chłopca udusiła go własnymi rękoma, następnie wraz ze swoją pomocnicą uciekły z miejsca zdarzenia, by po chwili wrócić i okaleczyć ciało ofiary.

Jakiś czas później rozpoczęły się poszukiwania zaginionego dziecka, które nie wróciło do domu o umówionej porze. Siostra Briana spotkała Mary, która zapytała ją wprost, czy ta nie szuka swojego brata. Pat, bo tak było na imię zmartwionej siostrze zamordowanego chłopca, chętnie zgodziła się, by dziewczyna, jak również jej przyjaciółka Norma, pomogły jej w poszukiwaniach.

Przekroczyli tory kolejowe prowadzące do strefy przemysłowej, gdzie dzieci ze Scotswood bawiły się materiałami budowlanymi, starymi samochodami i niebezpiecznymi wrakami. Pat martwiła się. Mary wskazała na duże betonowe bloki i zapytała: "Może grał za blokami lub między nimi?". „Och nie, on nigdy tam nie chodził” - odpowiedziała Norma. W rzeczywistości właśnie tam leżał martwy Brian.

Mary Bell - zwłoki jej drugej ofiary odkryto pomiędzy betonowymi blokami

Zwłoki Briana odkryto 2 miesiące później w godzinach nocnych, tj. ok godz. 23:00. Po wstępnej autopsji lekarz sądowy stwierdził, że chłopiec zmarł z powodu niedotlenienia spowodowanego zadławieniem. W pobliżu miejsca zbrodni funkcjonariusze znaleźli parę zepsutych nożyczek i pukiel jego włosów. Na ciele Briana można było dostrzec wiele zadrapań i ran ciętych, w tym inicjały "MB" wycięte żyletką wyjętą z maszynki do golenia. Odkryto także, że jego genitalia zostały okaleczone. Zdaniem lekarza, który badał zwłoki ofiary, zabójcą mogło być dziecko. Ślady, które sprawca pozostawił na szyi Briana były niewielkie, co mogło wynikać z użycia niewielkiej siły. Tak rozpoczęły się przesłuchania okolicznych nieletnich.


Brian Howe had no mother, so he won't be missed.

(Brian Howe nie miał matki, więc nikt nie będzie za nim tęsknić.)

Mary Bell


Mary Bell i pierwsze przesłuchanie

Wśród przesłuchiwanych dzieci znalazły się także Mary Flora Bell i Norma Bell. Zarówno jedna, jak i druga wzbudziły zainteresowanie policji. 13-letnia Norma podczas przesłuchania wykazywała niezdrowe podekscytowanie morderstwem, często też uśmiechała się, gdy przesłuchujący ją funkcjonariusz opisywał szczegóły zdarzenia. Zdaniem postronnych dziewczyna całe zdarzenie postrzegała jako dobry żart. 11-letnia Mary Flora Bell  zachowywała się pdoobnie. Pytana o śmierć Briana odpowiadała w sposób wymijający. Wspomniała też, że w dniu morderstwa chłopca widziała go ostatni raz żywego w towarzystwie 8-latka, który miał go uderzyć, a następnie bawił się nożyczkami.

Bardzo szybko wyszło, że dziewczyna kłamie, ponieważ wskazany przez nią chłopiec w czasie popełniania zbrodni znajdował się na lotnisku, a informacja o tym, że przy ciele Briana znaleziono nożyczki, była utajniona. Dzięki tym wskazówkom policja miała już pewność, że Mary w jakiś sposób jest zamieszana w sprawę morderstwa 3-letniego Briana. Niepokojącym faktem okazało się również pewne zdarzenie na pogrzebie tragicznie zmarłego dziecka.


Mary Bell was standing in front of the Howe's house when the coffin was brought out. I was, of course, watching her. And it was when I saw her there that I knew I did not dare risk another day. She stood there, laughing. Laughing and rubbing her hands. I thought, My God, I've got to bring her in, she'll do another one.

(Mary Bell stała naprzeciwko domu państwa Howe, kiedy wyprowadzono trumnę. Byłem tam i oczywiście ją obserwowałem. Kiedy to zobaczyłem, wiedziałem że nie ośmielę się ryzykować kolejnego dnia. Ona tam była, śmiała się. Śmiejąc się, pocierała ręce. Wtedy też pomyślałem: Mój Boże, muszę ją zatrzymać, inaczej zrobi to ponownie.)

Detektyw Dobson


Funkcjonariusze postanowili skupić się na Mary i jej przyjaciółce. Ponownie przesłuchano Normę Bell i tym razem 13-latka zdecydowała się wyznać, że to właśnie Mary zabiła chłopca, a następnie zabrała ją w miejsce zbrodni w celu pochwalenia się swoim czynem. Powiedziała jej wtedy, że ścisnęła mocno za szyję Briana. Tłumaczyła, że tak się zabija. Nie może jednak o tym nikomu powiedzieć. Następnie miała poprowadzić palcami wzdłuż zimnych ust ofiary i powiedzieć, że lubi to uczucie.

Ta historia zszokowała funkcjonariuszy jeszcze bardziej. Nie czekali na następny dzień i po północy aresztowali 11-letnią morderczynię. Mary Bell do niczego się nie przyznała i jednocześnie oskarżyła Normę o kłamstwo i próbę wpędzenia jej w kłopoty. Detektyw Dobson postanowił więc porozmawiać z podejrzaną.

- Mam powody, by sądzić, że byłaś w pobliżu kamiennych bloków razem z Normą. Tam właśnie pewien mężczyzna widział kilkoro dzieci i krzyknął na nie. Uciekły. Ciało Briana zostało. Ten mężczyzna prawdopodobnie was rozpozna.

- Musiałby mieć naprawdę dobry wzrok.

- Dlaczego tak sądzisz?

- Ponieważ... to by było za sprytne widzieć mnie tak, gdzie mnie nie było. Idę do domu... To jest pranie mózgu. Nie złoże więcej oświadczeń. Złożyłam już ich wiele. Ciągle po mnie przychodzisz. Norma jest kłamczuchą! Zawsze stara się mnie wpędzić w kłopoty.

Mary Bell i jej proces

Mary Bell i jej przyjaciółka Norma Bell zostały postawione przed sądem w dniu 5 grudnia 1968 r. Druga z nich została szybko uniewinniona, tj. dnia 17 grudnia 1968 r. Okazało się, że była jedynie biernym obserwatorem. Mary Flora Bell usłyszała zaś zarzut dwukrotnego nieumyślnego spowodowania śmierci. Prokurator Rudolph Lyons stwierdził, że każdy, kto zamordował Martina Browna, z pewnością zabił także na Briana Howe'a. Dowodami były m.in.:

  • świadomość Mary i Normy, w jaki sposób zginęli chłopcy, mimo iż te dane były utajnione;
  • analiza pisma, która potwierdziła, że autorkami kartek znalezionych w żłobku były Mary i Norma;
  • na ciele Briana znaleziono włókna sukienki należącej do Mary.

Sąd w składzie pięciu kobiet i siedmiu mężczyzn wydał wyrok w ciągu czterech godzin od rozpoczęcia rozprawy. Zgodnie uznano Mary Bell za "potwora". Wzięto jednak pod uwagę jej młody wiek, chociaż psychiatrzy twierdzili, że dziewczyna posiada klasyczne objawy psychopatii i będzie stanowiła zagrożenie, jeżeli pozostanie na wolności. W całym procesie rodzice Mary Bell wprowadzali element groteskowy. Matka, mimo tego, że nie obchodziło ją, co się stanie z dzieckiem, robiła teatralne przedstawienie, w którym krzyczała i szlochała. W pewnym momencie z jej głowy ześlizgnęła się blond peruka. Kobieta wybiegła z sali sądowej, by po kilku minutach wbiec ponownie, wyrażając swój sprzeciw co do decyzji sądu. W tym samym czasie jej mąż Billy siedział bez ruchu i był całkowicie obojętny na zaistniałą sytuację.

Wielka Brytania nie była przygotowana na 11-letnią dziewczynkę, która zabijała z zimną krwią. Więzienie nie wchodziło w grę. Dziecko było za młode. Szpitale psychiatryczne również nie chciały wziąć odpowiedzialności za Mary Bell. Stanowiła zbyt wielkie zagrożenie dla innych pacjentów. Ostatecznie morderczyni została zatrzymana w areszcie na czas nieokreślony. Na początku trafiła do zakładu dla nieletnich o nazwie Red Bank Community Home. Tam też przebywała od lutego 1969 r. do listopada 1973 r.

Przebywając w zakładach karnych, zdążyła zasłynąć kilkoma głośnymi sprawami. Pierwsza z nich działa się w 1970 r., kiedy to morderczyni posądziła jednego ze strażników o molestowanie seksualne. Mężczyzna został uniewinniony, jednakże wtedy też więzienni psychiatrzy wystawili jej kolejną opinię, którą można streścić słowami: inteligentna, umiejąca manipulować i niebezpieczna. Pracownicy zakładu penitencjarnego zaczęli zachowywać się bardzo ostrożnie i starali się nie wchodzić w relacje z podstępną więźniarką.

W 1972 r. kilka razy nakryto ją na "prowokacyjnym" zachowaniu względem chłopców, którzy również przebywali w tym zakładzie. Często odwiedzała ich w nocy, skradając się do ich skrzydła sypialnianego. Kiedy ukończyła 16 lat, przeniesiono ją do Cumberlow Lodge, zakładu dla dziewcząt w South Norwood. Wbrew pozorom okazało się, że towarzystwo dziewcząt stało się bardziej destrukcyjne dla dojrzewającej dziewczyny.

Psychiatra zauważył, że dziewczyna próbuje upodabniać się do chłopców, m.in. wypychała sobie spodnie rajstopami, imitując męskie genitalia. Prosiła też lekarzy o zezwolenie jej na korektę płci, ponieważ czuje się mężczyzną. Odmówiono jej. W 1977 r. Mary Flora Bell, wraz z inną dziewczyną, uciekła z więzienia. Została jednak złapana po 3 dniach. W mediach pojawiła się informacja, że podczas ucieczki oddała swoje dziewictwo przypadkowo poznanemu chłopakowi. Ten sam chłopak opisywał później całą sytuację. Jego zdaniem Mary Bell przespała się z nim, żeby zajść w ciążę.

Mary Bell - wycinek z gazety o jej ucieczce z więzienia

 

Kilka miesięcy przed zwolnieniem trafiła do Askham Grange. Tam też poznała mężczyznę, z którym udało jej się zrealizować wcześniejszy plan. Nie stało się to jednak zgodnie z jej wolą. Stała się ofiarą, której sprawca bardzo dobitnie chciał udowodnić, że nie jest lesbijką. Niedługo potem dokonała aborcji. Mary Flora Bell wyszła na wolność 14 maja 1980 r. Miała 23 lata. Na krótko zamieszkała w Suffolk. Jej dane osobowe zostały zmienione, a ona postanowiła zacząć nowe życie.

Podjęła swoją pierwszą pracę w... żłobku dla dzieci. Kurator z wiadomych względów uznał, że nie jest to odpowiednia praca i zdecydował się ją przenieść. Później pracowała jako kelnerka, jak również studiowała na uniwersytecie. Poznała także młodego mężczyznę, z którym świadomie zaszła w ciążę. 25 maja 1984 r. urodziła córkę. Dziecko dorastało u boku matki, nie znając jej przeszłości. Mary Bell przyznała mediom, że odkąd urodziła dziecko, ma inną świadomość zbrodni, które dokonała. Podkreślała, że macierzyństwo ją odmieniło.


She took my blessing and left me with grief for the rest of my life. I hope when she looks at this child she remembers the two she murdered.

(Zabrała moje błogosławieństwo, pozostawiające mi jedynie żal do końca życia. Mam nadzieję, że jej dziecko przypomina jej to, które zabiła)

ojciec zamordowanego Martina Browna


Wszystko zmieniło się kilka lat później, kiedy na jej trop wpadli ciekawscy reporterzy. O jej obecności w danym miejscu kurator musiał informować lokalne władze. Wśród nich były osoby, które nie chciały utrzymać tajemnicy i po kilku dniach wielu mieszkańców pluło kobiecie pod nogi, nazywając ją morderczynią. Na początku Mary Bell próbowała uciekać, przeprowadzała się co najmniej 5 razy i w trakcie tego czasu trzykrotnie zmieniała swoją tożsamość. Ostatecznie kobieta w 2003 r. zdecydowała się rozpocząć walkę o pełną i dożywotnią anonimizację swojej osoby, jak również swojej córki. Sąd Najwyższy przychylił się do jej prośby. Od tamtego czasu każda sprawa sądowa, której przedmiotem jest dochodzenie pełnej i dożywotniej anonimizacji, nazywa się "nakazem Mary Bell".


Child killer Mary Bell becomes a grandmother at 51: But all I have left is grief.

(Zabójczyni dzieci została babcią w wieku 51 lat, a jedyne co mi pozostało to żal.)

Matka zamordowanego Briana Howe


W 2009 r. Mary Flora Bell została babcią, a jej wnuk także został poddany anonimizacji. Znany jest jedynie pod pseudonimem "Z". Stało się to za sprawą wyroku londyńskiego Sądu Najwyższego.

Mary Bell w popkulturze

Mary Flora Bell stała się bohaterką:

  • książki Gitty Sereny, tj: "The Case of Mary Bell" z 1972 r.
  • kilku piosenek zespołu Macabre zawartych na płycie Sinister Slaughter z 1993 r.
  • biografii "Cries Unheard: The story of Mary Bell" z 1998 r.
  • opowiadania Jaya Caselberga, pt. "Niebieskie oczy" z 2011 r.

Biografia z 1998 r. została oparta na wywiadach z morderczynią, jej krewnymi, przyjaciółkami i osobami, które poznały ją podczas procesu, w więzieniu i życiu na wolności. W biografii po raz pierwszy w historii Mary Bell opisała, jak jej matka oddawała ją obcym mężczyznom, by ci wykorzystywali ją seksualnie. Co ciekawe, sama morderczyni otrzymała zapłatę za pomoc przy tworzeniu tej książki. Była to kwota rzędu 50 tys. funtów. Czyn ten powszechnie skrytykowano, a rząd Tony'ego Blaira, ówczesnego premiera, bezskutecznie próbował znaleźć legalne środki, by zapobiec publikacji tego materiału. Całość uzasadniano poglądem, że przestępca nie powinien czerpać korzyści ze swoich przestępstw. To właśnie przez tę książkę udało się reporterom wyśledzić morderczynię, mimo utajnienia danych.

Ucieczka Mary Bell z więzienia stała się również podstawą filmu wytwórni Screen Two, pt. "Will You Love Me Tommorow", którego emisję przeprowadziło BBC. Cały film można obejrzeć na platformie YouTube.