Medycyna alternatywna a prawo

22 maja 2020
hello world!

Medycyna wciąż się rozwija i coraz więcej chorób może zostać wyleczonych. Jednak mimo wszystko czasami lekarze są bezsilni, nie mogąc znaleźć odpowiedniego rozwiązania. W takich chwilach ludzie bardzo często zaczynają szukać innych możliwości. Taką opcją wydaje się medycyna alternatywna. Co więcej czasami – choć bardzo rzadko – lekarze, nie znajdując innych rozwiązań, polecają metody, które nie mają potwierdzonej skuteczności lub nie mieszczą się w kanonie klasycznych metod. W związku z tym często pojawiają się wątpliwości, jak ta kwestia wygląda od strony prawnej. Medycyna alternatywna a prawo -czy stosowanie medycyny alternatywnej jest legalne? Czy można udzielać porad i zalecać praktyki alternatywne? I jak takie postępowanie jest postrzegane, gdy takie praktyki zaleca lekarz?

Czym jest medycyna alternatywna

Medycynę alternatywną zamiennie określa się takimi nazwami jak: medycyna niekonwencjonalna, paramedycyna, pseudomedycyna czy alt-med. Są to wszelkie stosowane środki i podejmowane działania w celach zdrowotnych. W odróżnieniu od medycyny konwencjonalnej nie ma jednak dowodów na jej skuteczność, zatem nie może być ona polecana przez lekarzy. Ich obowiązkiem jest bowiem zalecanie tylko takich środków lub zabiegów, które mają potwierdzoną skuteczność. Ponadto są to działania, które przeszły przez proces badań, zatem dobrze znane są możliwe skutki uboczne. Tego z przyczyn oczywistych nie można powiedzieć o zaleceniach medycyny niekonwencjonalnej. Skoro nie są one zalecane przez lekarzy, to zazwyczaj nie są także brane pod uwagę podczas różnych badań i eksperymentów. A skoro takich działań brak – bądź dotychczasowe nie wykazały skuteczności – to trudno stwierdzić, jakie konsekwencje niepożądane mogą one mieć.

Rodzaje medycyny alternatywnej

Medycyna alternatywna ma bardzo długą tradycję. Przez wieki podejmowano różne działania, aby leczyć chorych. Z tego powodu w jej zakres wchodzi m.in.:

akupresura – metoda polegająca na ucisku określonych miejsc ciała;

akupunktura – metoda polegająca na wbijaniu igieł w określone miejsca na ciele;

apiterapia – metoda polegająca na podawaniu produktów pochodzących od pszczół;

aromaterapia – metoda polegająca na podawaniu naturalnych olejków eterycznych;

bioenergoterapia – metoda polegająca na wykorzystaniu nieudowodnionej tzw. „bioenergii”;

biorezonans – metoda polegająca na wykorzystaniu aparatów mierzących opór elektryczny skóry;

hirudoterapia – leczenie pijawkami;

homeopatia – metoda polegająca na zastosowaniu tzw. „zdynamizowanych” roztworów wodnych różnych substancji, najczęściej pochodzenia roślinnego lub mineralnego;

irydologia – metoda rzekomo diagnozująca stan zdrowia na podstawie wyglądu tęczówki oka;

koloroterapia – metoda polegająca na ekspozycji na światło o różnych kolorach;

litoterapia – metoda polegająca na podawaniu minerałów;

metoda Batesa – metoda polegająca na „relaksacji oczu”;

ortopatia – metoda polegająca na wykorzystaniu samoregenerujących właściwości organizmu;

radiestezja – metoda polegająca na użyciu wahadeł;

refleksologia – metoda polegająca na manualnym uciskaniu stóp, rąk lub twarzy celem rzekomego leczenia organów wewnętrznych;

sylwoterapia – metoda polegająca na przebywaniu przy drzewach i krzewach;

urynoterapia – metoda polegająca na stosowaniu moczu.

Medycyna alternatywna a prawo - czy lekarze mogą stosować medycynę alternatywną?

Zgodnie z polskim prawem lekarze nie mają prawa zalecać metod uznawanych za medycynę alternatywną. Jest to wynik zapisu art. 57 Kodeksu etyki lekarskiej, który brzmi:

Lekarzowi nie wolno posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe, bezwartościowe lub nie zweryfikowanymi naukowo. Nie wolno mu także współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień.

Drugim aktem prawnym, który reguluje ową kwestię jest Ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Artykuł 4 tej ustawy informuje o tym, że:

Lekarz ma obowiązek wykonywać zawód, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością.

Medycyna alternatywna a prawo - przykłady

Jedną z głośniejszych spraw dotyczących stosowania medycyny alternatywnej przez lekarzy jest sprawa Marleny K., lekarki z Poznania. Zaleciła ona nienaukową metodę leczenia choroby –  jako sposób na leczenie miażdżycy zaleciła chelatację. Chelatacja nie jest tak naprawdę sposobem całkowicie wykluczonym przez świat medyczny. Uznaje się, że tę metodę można z powodzeniem stosować przy zatruciu metalami ciężkimi, w celu usunięcia ich z organizmu. Jednak nigdy nie wykazano skuteczności tej metody w przypadku leczenia miażdżycy. Pomimo to lekarka zaleciła tę metodę. Koszt jednej kroplówki wynosi około 100-150 zł.

Sąd lekarski

W lutym 2015 roku prokuratura umorzyła postępowanie wobec lekarki, ponieważ żaden z jej pacjentów nie ucierpiał wskutek tego działania. W okręgowym sądzie lekarskim I instancji Marlena K. także została uniewinniona. Jednak wskutek odwołania się rzecznika dyscypliny zawodowej uznał ją winną i zastosował karę nagany. W orzeczeniu z 13 grudnia 2016 r. Okręgowy Sąd Lekarski stwierdził, że „w okresie od 2006 r. do lutego 2014 r. w P. stosowała w leczeniu pacjentów terapię z użyciem preparatu N. podanym dożylnie, jako metody nie zweryfikowanej naukowo”.

Do kolejnej rozprawy doszło 2 marca 2017 roku przed  Naczelnym Sądem Lekarskim. Utrzymano w mocy postanowienie sądu I instancji. Jednak obrońca Marleny K. postanowił skierować tę sprawę do Sądu Najwyższego. Ten nie zdecydował się na skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia, podtrzymując tym samym decyzję poprzednich sądów.

Postanowienie Sądu Najwyższego

W postanowieniu (Postanowienie Sądu Najwyższego – Izba Karna z dnia 8 lutego 2018 r., sygnatura SDI 114/17) sąd wspomina także o uchwale Naczelnej Rady Lekarskiej z 6 listopada 2009 r. Uznaje decyzję o włączeniu jej w poczet dowodów za zasadne. Ten dokument jest wynikiem przeprowadzonych badań nad skutecznością chelatonów. W 2006 r. Komisja Etyki Lekarskiej zwróciła się do prof. Andrzeja Szuby z Wojskowego Szpitala we Wrocławiu z prośbą o opinię na temat tej metody. Wynik badań był jednoznaczny. Również inne ośrodki naukowe na całym świecie nie popierają tej formy leczenia miażdżycy (takie stanowisko ma np. American Heart Association). Jednak wielu lekarzy nadal ją stosuje, a zaledwie część z nich zostaje pociągnięta do odpowiedzialności tak jak Marlena K.

Medycyna alternatywna a prawo - przykłady

Medycyna alternatywna a prawo - zmiany?

Jednak poza sytuacjami jednoznacznymi, tzn. takimi, w których stwierdzono nieskuteczność bądź szkodliwość metody, istnieje wiele innych. Jeszcze kilkanaście lat temu, mówiąc o medycynie konwencjonalnej, myślało się głównie o farmakoterapii. Aktualnie coraz większą wagę przywiązuje się do stylu życia pacjenta. Stąd lekarze często zadają pytania o to, co dany pacjent je, ile śpi, jak radzi sobie ze stresem, czy uprawia jakiś sport oraz ile czasu spędza na zewnątrz. Wynika to z faktu, że coraz częściej daje się zauważyć, iż zmiana trybu życia potrafi przynieść dobre rezultaty, a zatem jest skuteczna. Oczywiście przeprowadzane są badania, które mają na celu udowodnić skuteczność tych działań, a zatem wytłumaczyć, dlaczego coś działa. Na takim postępowaniu jest przecież oparta cała nauka. Wyniki owych badań są publikowane w takich czasopismach naukowych jak „Nature”, „Science” czy „The Lancet”.

Internet to nie źródło

Na zakończenie tego wątku warto jednak nadmienić o konieczności konsultowania się z lekarzami w kwestiach zdrowia. Zbyt często bowiem ludzie uznają internet za niezawodne źródło wiedzy. Co prawda można w nim znaleźć wiele artykułów naukowych dotyczących zdrowia. Publikuje się tam nowe odkrycia, wyniki badań czy eksperymentów. Jednak za wiarygodne źródło można uznać jedynie tekst naukowy, opublikowany w miejscu do tego przeznaczonym. Inne teksty mogą być zarówno prawdziwe, jak i fałszywe. Nie można zapominać o tym, że aktualnie każdy ma możliwość publikowania w internecie, zatem specjalista, którego stronę internetową odwiedzamy, może być zarówno profesjonalistą, jak i oszustem.

Specjaliści medycyny alternatywnej – co im grozi

Medycyna alternatywna to temat budzący wiele kontrowersji. Część osób potępia takie praktyki, określając je mianem zabobonu oraz podkreślając ich nieskuteczność czy nawet szkodliwość. Jednak z drugiej strony istnieją osoby, które wypowiadają się w sposób pochlebny.

Z reguły środowisko lekarskie uznaje medycynę alternatywną za nieskuteczną. Dlatego też nie poleca rozwiązań w niej stosowanych swoim pacjentom. Jednak sprawa komplikuje się, w chwili gdy pojawiają się nowe badania naukowe. Jakiś czas temu ukazał się wywiad z Katarzyną Simonienko – doktor psychiatrii, która w ramach leczenia zaleca kąpiele leśne jako sposób na poprawienie kondycji psychicznej. Spacery po lesie zaleca swoim pacjentom i dostrzega poprawę. W swoich działaniach odwołuje się do techniki doskonale znanej w Japonii. Pani doktor powołuje się również na badania, które w sposób naukowy udowadniają skuteczność takiego działania.

Medycyna alternatywna a prawo - przykłady

Z drugiej strony w Polsce znane są takie osoby jak np. Jerzy Zięba – człowiek, który przez wielu uznawany jest za autorytet w sprawie medycyny, choć… nie ukończył medycyny. Jednak chorzy często zwracają się do niego po pomoc. Są bowiem przekonani, że lekarze ich oszukują, przepisują niewłaściwe leki lub ukrywają jakieś fakty. Działania takich osób spotykają się z silnym sprzeciwem społeczności lekarskiej, która uznaje zalecane działania za nie tylko nieskuteczne, ale wręcz szkodliwe. Ponadto praktyki takich osób zazwyczaj burzą zaufanie do środowiska lekarskiego, co sprawia, że chorzy zaczynają unikać specjalistów, a to może mieć poważne konsekwencje.

Jerzy Zięba

Jeśli chodzi o Jerzego Ziębę, to w 2019 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ postawiła mu zarzut nielegalnej sprzedaży produktów leczniczych. Konsekwencje tego działania są opisane w art. 124 ustawy Prawo farmaceutyczne:

Kto wprowadza do obrotu lub przechowuje w celu wprowadzenia do obrotu produkt leczniczy, nie posiadając pozwolenia na dopuszczenie do obrotu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Groziło mu także oskarżenie o nieumyślne spowodowanie śmierci czterech osób. Rozważano także postawienie jeszcze jednego zarzutu – w związku z faktem, że Jerzy Zięba groził lekarzom. Finalnie zarzutów nie udało się postawić. Prokuratura podjęła decyzję o zawieszeniu śledztwa już pd koniec lipca 2019 roku w związku z faktem, że nie można było ustalić jego miejsca pobytu. Działania podjęto za to w mediach społecznościowych: zarówno YouTube, jak i Twitter zablokowały konta Zięby.

Przeczytaj również:
Wykonanie zabiegu leczniczego bez zgody pacjenta

Marek Haslik., czyli Boży Człowiek z Nowego Sącza

Kolejnym znanym przypadkiem osoby, która najprawdopodobniej doprowadziła do śmierci kilku osób jest Marek Haslik. Pierwszą osobą, która złożyła zawiadomienie do prokuratury, uznając go za winnego, była córka zmarłego 55-letniego mężczyzny. Był on chory na nowotwór, jednak nie zdecydował na skorzystanie z pomocy lekarzy. Znachor zalecił stosowanie diety, ziół oraz modlitwę. Mężczyzna dopiero po dłuższym czasie poinformował córkę o tym, że korzysta z pomocy Marka H. Chory mężczyzna zmarł.

Jednak do doprowadzenia Marka H. przed sąd doszło dopiero w 2014 roku. Wtedy zmarła półroczna dziewczynka. Do jej śmierci doszło na skutek zagłodzenia dziecka. Rodzice zeznali, że mężczyzna zalecił karmienie dziecka wyłącznie wodą i kozim mlekiem. Ich zaufanie do Marka Haslika było na tyle duże, że nie konsultowali stanu dziewczynki z lekarzem. Dopiero gdy usłyszeli od niego, że nie może już nic więcej zrobić i że dziecko umrze, zdecydowali się na wezwanie karetki. Niestety było już za późno i nie udało się uratować dziewczynki.

Zarzuty

W tej sprawie zarzuty postawiono zarówno rodzicom, jak i znachorowi. Oni usłyszeli zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i nieumyślnego spowodowania śmierci. Zostali skazani na pół roku więzienia. Jemu zaś został postawiony zarzut sprawstwa kierowniczego w narażeniu dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne spowodowanie śmierci.

Sprawa przed sądem

16 maja 2014 roku Sąd Rejonowy w Nowym Sączu uznał, że należy zastosować areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy. Tę decyzję podtrzymał także Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. W sierpniu 2014 roku Sąd Okręgowy uznał za niezbędne przedłużenie aresztu o kolejne 3 miesiące. Ta decyzja wynikała z kilku powodów. Przede wszystkim istniało ryzyko, że mężczyzna będzie utrudniał śledztwo, np. poprzez nakłanianie świadków do fałszywych zeznań. Przez to mogłaby pojawić się trudność z określeniem, ile osób tak naprawdę zostało pokrzywdzonych przez oskarżonego. Ponadto na wolności mógłby on nadal świadczyć swoje usługi, co mogłoby doprowadzić do kolejnych tragicznych sytuacji.

Mężczyzna konsekwentnie odmawiał składania zeznań i nie przyznawał się do winy. Został wypuszczony na wolność 13 listopada 2014 roku ze względu na zły stan zdrowia. Finalnie został skazany na 3,5 roku więzienia. Nigdy nie przyznał się do winy, a podczas ostatniej rozprawy prosił sąd o uniewinnienie.

Medycyna alternatywna a prawo - konsekwencje prawne

Sytuacja prawna specjalistów medycyny alternatywnej znacząco różni się od sytuacji lekarzy. Tych ostatnich można pociągnąć do odpowiedzialności na podstawie Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty i Kodeksu etyki lekarskiej. Żaden z tych dokumentów nie znajduje zastosowania w przypadku osób, które nie są lekarzami. A większość osób świadczących usługi z zakresu medycyny alternatywnej nie posiada wykształcenia medycznego. Co z tego wynika? Takie osoby mają znacznie większą możliwość bezkarnego działania. Ich czyny zostaną ukarane tylko w wypadku, gdy dojdzie do poważnych konsekwencji w zakresie życia lub zdrowia jakiejś osoby.

Medycyna alternatywna a prawo - konsekwencje prawne

Medycyna alternatywna a prawo na świecie

Oczywiście Polska nie jest jedynym krajem, w którym pojawił się problem ze znachorami i pseudonaukowcami. W pewnym sensie osoby za przejaw medycyny niekonwencjonalnej można uznać także działania takich osób jak np. Ojciec Pio. Zazwyczaj takie kwestie rozpatruje się od strony religii – uznawanie danej osoby za świętą, rozważanie czynu owej osoby za cud itp. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że pewne osoby dowodzą, iż zostały uzdrowione, a zatem, że działanie miało wpływ na zdrowie, można spojrzeć na ten problem z tej strony.

Nowe podejście

Jeśli zaś chodzi o stosunek lekarzy do niekonwencjonalnych metod, to daje się zauważyć, że coraz częściej lekarze zaczynają zalecać nowe metody. Przykładowo lekarze z Wysp Szetlandzkich stosują tzw. zielone recepty, czyli zalecają kontakt z przyrodą. Co więcej, takie zalecenie wynika ze stanowiska oficjalnej instytucji państwowej, jaką jest NHS (odpowiednik NFZ). Zalecenie to pojawi się na recepcie w przypadku m.in. chorób psychicznych, cukrzycy, chorób serca czy przewlekłego stresu. Tego typu podejście widać także coraz częściej w Polsce (por. zalecenia dr Katarzyny Simonienko, o których pisałam wyżej).

Mniej leków

Coraz częściej mówi się także o zrezygnowaniu z farmakoterapii w przypadku niewielkich problemów zdrowotnych. Proponuje się powrót do pewnych metod znanych z medycyny naturalnej i stosowanych w praktyce przez wiele wieków. Tak stało się m.in. w Wielkiej Brytanii.

Zgodnie z wytycznymi Narodowego Instytutu Doskonałości w Zakresie Ochrony Zdrowia i Opieki Zdrowotnej (NICE) oraz Zdrowia Publicznego w Anglii (PHE) chorzy, którzy mają objawy lekkiej infekcji w okresie jesienno-zimowym powinni spróbować zastosować np. miód czy niektóre zioła (np. pelargonię afrykańską).

Jednak taka rada wynika z dwóch powodów. Przede wszystkim środowisko lekarzy szukało rozwiązania problemu, jakim jest nadużywanie antybiotyków. W związku z faktem, że zdecydowanie zbyt często pacjenci je stosowali, zaczęły pojawiać się nowe problemy – antybiotyki przestawały być skuteczne. Pewne choroby, które kilkadziesiąt lat wcześniej bez problemu dało się wyleczyć dzięki zastosowaniu antybiotyku, przestawały działać. Zatem ich ograniczenie i zastąpienie innymi środkami leczniczymi stało się konieczne. Po drugie zanim zdecydowano się na polecenie takiego sposobu postępowania, przeprowadzono gruntowne badania, które wykazały skuteczność tej metody.

Ministerstwo samotności

Kolejne badania dot. zdrowia pozwalają stwierdzić, że problemy zdrowotne czasami mają takie przyczyny, o których dotychczas nie myślano. Powyżej wspominałam o coraz częstszym koncentrowaniu się na trybie życia pacjentów. Na ten moment jest to już norma, ale nie zawsze tak było i warto o tym pamiętać. Aktualnie coraz częściej wspomina się o „śmiertelnych skutkach samotności”. Badania psychologa Johna Cacioppo wykazały, że poczucie samotności może zwiększać u osób starszych ryzyko przedwczesnej śmierci o 14 proc. Takie wnioski płyną także z badań prof. Steve'a Cole'a, dyrektora laboratorium UCLA Social Genomics Core. W związku z tym w 2018 roku w Wielkiej Brytanii powstał nowy urząd – Ministerstwo Samotności. Zastąpiło ono parlamentarną komisję ds. samotności.

Medycyna alternatywna a prawo - podsumowanie

Trudno jednoznacznie podsumować kwestię legalności medycyny alternatywnej. Co prawda na ten moment sytuacja jest jednoznaczna. Zgodnie z Ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty i Kodeksem etyki lekarskiej, lekarze nie mają prawa stosować ani zalecać metod związanych z medycyną niekonwencjonalną. Jednak w związku z faktem, że w świecie medycznym nadal trwają dyskusje, trudno orzec, jak będzie wyglądała ta kwestia w przyszłości. Jeżeli zmieni się stan wiedzy medycznej i jakieś metody zostaną uznane za skuteczne, to oczywiście ich stosowanie i zalecanie nie będzie wiązało się z żadnymi negatywnymi skutkami. Warto jednak zauważyć, że stan prawny nie musi w związku z tym wcale ulec zmianie. Po prostu jeśli nowa metoda zyska uznanie w świecie medycyny, to jej stosowanie będzie zgodne ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, a zatem z Ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

chevron-down
Copy link