Odpowiedzialność jednostki medycznej za błąd w sztuce lekarskiej zatrudnionego personelu

Sąd Apelacyjny w Lublinie dniu 17 stycznia 2019 r. wydał wyrok dotyczący odpowiedzialności jednostki medycznej za błąd w sztuce lekarskiej zatrudnionego personelu. Kryteria zawinienia lekarza za błąd w sztuce lekarskiej.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego, lekarz, a na podstawie art. 430 k.c. także szpital, odpowiada za błąd terapeutyczny (błąd w leczeniu, w tym błąd operacyjny), ale również za błąd diagnostyczny (błąd rozpoznania).

Lekarz odpowiada na zasadzie winy, którą można mu przypisać tylko w wypadku wystąpienia elementu obiektywnej i subiektywnej niewłaściwości postępowania. Element obiektywny występuje w wypadku naruszenia zasad wiedzy medycznej, doświadczenia i deontologii, zaś element subiektywny wiąże się z zachowaniem przez lekarza staranności, ocenianej przy przyjęciu kryterium wysokiego poziomu przeciętnej staranności zawodowej.

O zawinieniu lekarza może zdecydować nie tylko zarzucenie mu braku wystarczającej wiedzy i umiejętności praktycznych, odpowiadających aprobowanemu wzorcowi należytej staranności, ale także niezręczność i nieuwaga przeprowadzanego zabiegu, jeżeli oceniając obiektywnie nie powinny one wystąpić w konkretnych okolicznościach. Nie chodzi zatem o staranność wyższą od przeciętnej wymaganą wobec lekarza, lecz o wysoki poziom przeciętnej staranności każdego lekarza jako staranności zawodowej (art. 355 § 2 k.c.) i według tej przeciętnej ocenianie konkretnego zachowania.

W przedmiotowej sprawie, Sąd uznał, iż apelacja nie jest zasadna.

Powód nie udowodnił twierdzeń o błędzie medycznym

Zarzuty apelacji wskazują, że powód źródło swoich roszczeń upatruje w błędzie medycznym jakiego w jego ocenie dopuścił się personel pozwanego szpitala podczas operacji żylaków powrózka nasiennego lewego mającej miejsce w 2010 r. Twierdzenia powoda o błędzie medycznym nie zostały jednak udowodnione, a tym samym nie mogą stanowić podstawy do uchylenia bądź zmiany wyroku w żądanym przez skarżącego kierunku.

Zgodnie z art. 430 k.c., kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności. Przy czym dotyczy to zarówno zadośćuczynienia za tzw. szkodę na osobie (art. 444-445 k.c.), jak i zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych (art. 448 k.c.). Przepisy te bezspornie mają zastosowanie do odpowiedzialności szpitala za szkodę wyrządzoną przez lekarzy podlegających jego ogólnemu kierownictwu.

Lekarz odpowiada na zasadzie winy

W sprawie, w której powód wywodzi odpowiedzialność jednostki medycznej ze zdarzenia, którym jest błąd w sztuce lekarskiej, lekarz odpowiada na zasadzie winy, którą można mu przypisać tylko w wypadku wystąpienia elementu obiektywnej i subiektywnej niewłaściwości postępowania. Element obiektywny występuje w wypadku naruszenia zasad wiedzy medycznej, doświadczenia i deontologii, zaś element subiektywny wiąże się z zachowaniem przez lekarza staranności, ocenianej przy przyjęciu kryterium wysokiego poziomu przeciętnej staranności zawodowej (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2013 r., IV CSK 431/12, niepubl.).

Zatem podstawowym zagadnieniem w niniejszej sprawie było wyjaśnienie czy do błędu medycznego doszło.

Kiedy zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność?

W tym miejscu zaznaczyć należy, iż co do zasady, w myśl przepisów ogólnych, zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła (art. 361 § 1 k.p.c.). Jednakże z uwagi na specyfikę zawodu lekarza, do jego podstawowych obowiązków należy wykonywanie zawodu, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością (art. 4 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, Dz. U. 2018.617 t.j.). Zatem jak wskazuje doktryna i judykatura, co podkreślały obie strony postępowania, lekarz, a na podstawie art. 430 k.c. także szpital, odpowiada za błąd terapeutyczny (błąd w leczeniu, w tym błąd operacyjny), ale również za błąd diagnostyczny (błąd rozpoznania).

Do obowiązków lekarzy oraz personelu medycznego należy podjęcie takiego sposobu postępowania (leczenia), które gwarantować powinno, przy zachowaniu aktualnego stanu wiedzy i zasad staranności, przewidywalny efekt w postaci wyleczenia, a przede wszystkim nie narażenie pacjentów na pogorszenie stanu zdrowia. O zawinieniu lekarza może zdecydować nie tylko zarzucenie mu braku wystarczającej wiedzy i umiejętności praktycznych, odpowiadających aprobowanemu wzorcowi należytej staranności, ale także niezręczność i nieuwaga przeprowadzanego zabiegu, jeżeli oceniając obiektywnie nie powinny one wystąpić w konkretnych okolicznościach. Nie chodzi zatem o staranność wyższą od przeciętnej wymaganą wobec lekarza, jak to formułuje się w niektórych wypowiedziach, lecz o wysoki poziom przeciętnej staranności każdego lekarza jako staranności zawodowej (art. 355 § 2 k.c.) i według tej przeciętnej ocenianie konkretnego zachowania (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 2010 r., V CSK 287/09).

Na powodzie spoczywał ciężar dowodu

Powód domagając się zadośćuczynienia od pozwanego, zgodnie z rozkładem ciężaru dowodowego (art. 6k.c.) winien wykazać, że zachodzą przesłanki do uwzględnienia powództwa, a zatem powinien wykazać, że po stronie szpitala doszło do działań zawinionych skutkujących powstaniem szkody majątkowej bądź niemajątkowej po stronie powoda. Takie dowody w sprawie nie zostały skutecznie przeprowadzone, a materiał dowodowy zebrany w sądzie pierwszej instancji nie dawał podstaw do uznania powództwa w jakiejkolwiek części.

Podnieść także należy, iż operacja, która miała miejsce w 2010 r., a którą powód uznaje za przyczynę powstałej szkody nie była pierwszą operacją powoda w zakresie przedmiotowego schorzenia, bowiem pierwsza operacja powoda miała miejsce w 1998 r. Zabieg z 2010 r. był konsekwencją nawrotu choroby u powoda, za który lekarz czy jednostka medyczna nie ponoszą odpowiedzialności.

Dowód z opinii dopuszczony w sprawie nie został skutecznie zakwestionowany przez stronę powodową, a treść tejże opinii nie wskazywała na żadne zaniedbania czy czynności, które rzekomo personel medyczny pozwanego Szpitala miałby dokonać ich w sposób wadliwy, a wręcz przeciwnie - biegli podkreślili, zarówno w opinii podstawowej, jak i opiniach uzupełniających, że wybrana metoda była zgodna z ówczesnym poziomem wiedzy medycznej, a sam zabieg przeprowadzony w sposób prawidłowy. Nie ma dowodów na to, że kolejne operacje u powoda były efektem wadliwie wykonanej pierwszej operacji co zdaje się sugerował powód w toku procesu. Stan zdrowia powoda, a w tym i dolegliwości bólowe, wywodzą się z nawrotowego charakteru dolegliwości powoda i samoistnych właściwości układu żylnego powoda. Nie są natomiast pochodną działań lekarzy i to działań wadliwych, które w sposób nieuprawniony powód zarzuca stronie pozwanej. Zatem charakter schorzenia i związane z tym dolegliwości nie może być podstawą do roszczeń powoda przeciwko pozwanemu.

Nie wykazano winy personelu

Biorąc powyższe pod uwagę należało zarzuty naruszenia prawa materialnego uznać za bezzasadne, gdyż nie został wykazany związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy dolegliwościami powoda, a zachowaniem się personelu medycznego powoda, a tym bardziej ich wina.

Odnosząc się zaś do zarzutów naruszenia przepisów postępowania ponownie podkreślić należy, iż to na powodzie ciążył obowiązek udowodnienia swych twierdzeń. Powód wnosił o przeprowadzenie dowodów z dokumentacji medycznej, ze źródeł osobowych, a nade wszystko z opinii biegłego. Dowody te zostały dopuszczone przez sąd. W sprawach tego typu sąd dla ustalenia winy korzysta z wiadomości specjalnych posiadanych przez biegłych. Jakkolwiek opinią biegłych sąd nie jest jednak związany w zakresie, który jest zastrzeżony do wyłącznej kompetencji sądu, co podkreślał sąd pierwszej instancji w uzasadnieniu to jednak brak jest podstaw do zakwestionowania jej wniosków.

Zatem nie można przyjąć, iż powód udowodnił czy chociażby uprawdopodobnił przesłanki odpowiedzialności strony pozwanej, co było już przedmiotem rozważań w poprzedniej części niniejszego uzasadnienia. Z tych samych względów brak jest podstaw by twierdzić, że sąd pierwszej instancji naruszył przepis art. 233 k.p.c. Skarżący nie wykazuje również na czym polega wadliwa ocena opinii biegłych dokonana przez sąd pierwszej instancji, jakie inne wnioski należałoby wysnuć z treści tej opinii i na jakiej podstawie skoro inne dowody, które mogłyby stanowić przeciwwagę dla kwestionowanej opinii nie były przeprowadzane, ani nawet wnioskowane. Zatem zarzuty naruszenia przepisów postępowania jako gołosłowne nie zasługują na uwzględnienie.

Nowy zarzut powoda w postępowaniu apelacyjnym

Powód, dopiero na etapie postępowania apelacyjnego, podniósł nowy zarzut w stosunku do pozwanego, iż mógł być nienależycie poinformowany o ryzyku związanym z operacją i możliwością komplikacji. Kwestia informacji jaka zgodnie z art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r.,. o zawodach lekarza i dentysty winna być udzielona powodowi, jest na gruncie niniejszej sprawy jest klarowna. Przede wszystkim podnieść należy, że powód wszczął ten proces wywodząc swoje roszczenia z błędu medycznego, a nie z braku odpowiedniej informacji o zabiegu i okolicznościach jego przeprowadzenia.

Ponadto zarzut ten jest o tyle chybiony, iż jak wynika z materiału zgromadzonego w aktach sprawy, powód w dniu 27 maja 2010 r. wyraził pisemną zgodę na operację żylaków powrózka nasiennego lewego, jednocześnie oświadczając, że został poinformowany o charakterze i celu zabiegu oraz badan diagnostycznych, przewidywanych następstwach, ryzyku oraz możliwości zastosowania innego postępowania medycznego, przy czym zrozumiał treść przekazanych informacji. Do tej kwestii powód w swoich twierdzeniach w toku procesu się nie odnosił i dlatego podnoszenie jej na obecnym etapie jest i niezrozumiałe i spóźnione. Zatem zarzuty apelacji, iż brak jest dowodów na okoliczność pouczenia powoda są bezzasadne.

Powikłania pooperacyjne a zarzut apelacyjny

Także wywody apelacji dotyczące granic ryzyka powikłania w postaci wodniaka (3 - 33%) nie mogą służyć za podstawę uwzględnienia apelacji. Z opinii biegłych wynika, że proces leczenia powoda przebiegał prawidłowo, a przyjęta przez lekarzy metoda w ocenie biegłych charakteryzuje się najmniejszą liczbą nawrotów i nie ma podstaw by przyjąć, że pomiędzy dalszymi schorzeniami czy dolegliwościami powoda, a zachowaniem pozwanego i jego personelu zachodzi związek przyczynowo-skutkowy.

Nie należy pomijać, że powód źródła swoich dolegliwości upatruje w operacji przeprowadzonej w pozwanym szpitalu w 2010 r., choć nie była to ani pierwsza, ani ostatnia operacja powoda związana z przedmiotowymi dolegliwościami. Powód leczył się jednocześnie w kilku placówkach, poddawał się kolejnym zabiegom. Niezrozumiałym zatem jest, iż odpowiedzialnością za swój stan zdrowia apelujący obarcza jedynie stronę pozwaną.

Ponadto podnieść należy, że podnoszony często przez stronę powodową zarzut błędu medycznego tak naprawdę nie został dokładnie zdefiniowany, gdyż powód czy jego pełnomocnik nie wskazał na czym ów błąd medyczny polegał, który legł u podstaw jej roszczeń. Powód skoncentrował się jedynie na dolegliwościach bólowych, które mu dokuczają w związku ze schorzeniami, na które cierpi co samo przez się nie może stanowić źródła odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego szpitala, gdyż dolegliwości te co podkreślali biegli są efektem nawrotowego charakteru schorzeń powoda i samoistnych właściwości układu żylnego powoda. Ogólne niezadowolenie powoda z efektów leczenia, nie może stanowić podstawy odszkodowawczych roszczeń powoda.

Reasumując powyższe należy stwierdzić, że wyrok sądu pierwszej instancji jest prawidłowy, a apelacja strony powodowej jako nieuzasadniona podlega oddaleniu.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 17 stycznia 2019 roku, sygnatura I ACa 133/18