Człowiek za centa

7 czerwca 2018
/

Federalna ława przysięgłych na Florydzie zdecydowała o przyznaniu rodzinie czarnoskórego mężczyzny zastrzelonego w 2014 roku przez zastępcę szeryfa odszkodowania. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jego łączna wysokość wyniosła... cztery centy.

Ciężka ręka sprawiedliwości

W 2014 roku do interwencji domowej w Fort Pierce na Florydzie wezwany został zastępca lokalnego szeryfa. Sąsiedzi skarżyli się, że Gregory Vaughn Hill Jr., 30-letni czarnoskóry mężczyzna, zakłóca im spokój, słuchając w swoim garażu zbyt głośnej muzyki.  Kwestią sporną jest, jak ta interwencja właściwie przebiegła. Wiadomo jednak, że skończyła się ona dla Vaugnhna Jra śmiertelnie. Otrzymał on od zastępcy szeryfa trzy rany postrzałowe. Oskarżony był pod wpływem alkoholu. Stróż prawa twierdzi, że 'wymachiwał' on bronią - czemu zaprzeczają będący na miejscu członkowie rodziny.

Sąd, w ramach pozwu wysuniętego przez rodzinę Gregory'ego Vaughna Jra, poprosił ławę przysięgłych o ocenę sytuacji. Należało bowiem odpowiedzieć na pytanie - czy naruszono konstytucyjne prawa zabitego. Jeśli tak się w rzeczywistości stało, trzeba byłoby określić, jakie odszkodowanie należy się jego rodzinie. W USA nie ma ścisłych reguł dotyczących kwoty takiego odszkodowania. Upraszczając - można powiedzieć, że przysięgli musieli wycenić cierpienie narzeczonej i trójki dzieci Hilla Jra.

Wydany kilka dni temu werdykt brzmiał: zastępca szeryfa nie użył środków nieproporcjonalnych do sytuacji, był jednak "lekko niedbały" w wykonywaniu obowiązków, a Hill Jr. sam przyczynił się do swojej śmierci. W związku z tym przysięgli przyznali jego narzeczonej 1 dolara na pokrycie kosztów pogrzebu. Taką samą kwotę otrzymała trójka dzieci zastrzelonego, w ramach zadośćuczynienia. Zastępca szeryfa był jednak jedynie w 1 procencie  winny zaistniałej sytuacji.  Odszkodowanie musiało być zatem stosownie pomniejszone. Ostatecznie wyniosło ono po jednym cencie na osobę. Co więcej, według reprezentującego rodzinę adwokata, sędzia i tę sumę obniży - tym razem do zera - z uwagi na nietrzeźwość zabitego.

Decyzja najlepsza z możliwych 

Po wyroku ława przysięgłych nie została na sali, by porozmawiać z prawnikami. Komentarza odmówił także rozpatrujący sprawę sędzia. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu biura szeryfa czytamy, że: Zastępca Newman znalazł się w bardzo trudnej sytuacji i podjął najlepszą możliwą decyzję dla ochrony bezpieczeństwa swojego partnera, własnego i innych osób.

Obrady przysięgłych trwały dziesięć godzin. Po ośmiu, część "zauważalnie wzburzonych" członków ławy stwierdziło, że gremium nie jest w stanie dojść do wymaganej jednomyślności. Ostatecznie została ona jednak osiągnięta. Jak stwierdziła narzeczona zabitego: Miało tam miejsce przeciąganie liny.

Prawnik rodziny zapowiada, że będzie się starał o powtórzenie procesu.