Podatek od Netflixa, CDA, HBO, Ipla – nowy podatek cyfrowy

2 lipca 2020
hello world!

Od 1 lipca funkcjonuje nowy podatek, który muszą płacić serwisy VOD. Kontrowersje wzbudza powód jego wprowadzenia – wsparcie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF). Co więcej, decyzja rządu może mocno odbić się na kieszeniach użytkowników platform streamingowych. 

Trudna sytuacja branży filmowej

Pozamykane kina, plany zdjęciowe wstrzymane, a produkcje zawieszone – takie skutki przyniosła epidemia koronawirusa. Równolegle jest to ogromna szansa dla serwisów takich jak Netflix, CDA, HBO i innych. Obecnie korzysta z nich teraz tylu widzów, że Komisja Europejska musiała zwrócić się do Netflixa o pogorszenie jakości streamingu. Wszystko po to, by internet w Europie podołał takiej liczbie użytkowników. Ten ogromny potencjał zauważył polski rząd. W związku z tym zdecydowano się na obciążenie tych platform specjalnym podatkiem.

Kontrowersje wobec podatku cyfrowego

Nowy podatek został wprowadzony w ramach tarczy antykryzysowej 3.0, czyli ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. Miało to stanowić wsparcie dla polskiej kinematografii. Założenia są takie, że w tym roku do PISF-u, w ramach nowej opłaty, ma trafić ok. 15 mln zł od właścicieli serwisów VOD. Natomiast w kolejnych latach ma to być minimum 20 mln zł. Podatek został jednak poddany ostrej krytyce, m.in. ze strony Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska. Organizacja podkreśliła, że:

z zaskoczeniem przyjęła fakt uwzględnienia w projekcie ustawy dotyczącej podejmowanych przez państwo działań osłonowych, propozycji przepisów, które w ramach ochrony interesów jednej branży (środowiska filmowców) nakładają obciążenia fiskalne na inną branżę (audiowizualną), w tym na podmioty prywatne. Jest to tym bardziej zaskakujące, iż projekt nie przewiduje nakładania dodatkowych danin podatkowych na jakiekolwiek inne grupy przedsiębiorców.

Kto zapłaci podatek cyfrowy?

Ustawa reguluje, że obowiązek dokonania wpłaty nie ma zastosowania jedynie do dwóch typów podmiotów dostarczających audiowizualną usługę medialną:

  1. mikroprzedsiębiorców (w rozumieniu art. 7 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo przedsiębiorców, zgodnie z którym mikroprzedsiębiorcą jest przedsiębiorca, który w co najmniej jednym roku z dwóch ostatnich lat obrotowych spełniał łącznie następujące warunki: a) zatrudniał średniorocznie mniej niż 10 pracowników; oraz b) osiągnął roczny obrót netto ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług oraz z operacji finansowych nieprzekraczający równowartości w złotych 2 milionów euro, lub sumy aktywów jego bilansu sporządzonego na koniec jednego z tych lat nie przekroczyły równowartości w złotych 2 milionów euro),
  2. wydawcy serwisów, których liczba użytkowników wszystkich udostępnianych publicznie przez niego audiowizualnych usług medialnych w roku poprzedzającym rok, w którym jest ustalany obowiązek wpłaty na rzecz Instytutu, nie przekroczyła 1% abonentów usług transmisji danych zapewniających szerokopasmowy dostęp do internetu.
Wpłaty te mają być przekazywane w okresach kwartalnych. W terminie 30 dni po upływie kwartału.

Zapłacimy dużo więcej za Netflixa?

Według szacunków Europejskiego Obserwatorium Audiowizualnego to właśnie Netflix zapłaci najwięcej, bo aż ponad 6,5 mln zł. Z kolei Ipla ponad 4 mln zł, a Player.pl – 1,5 mln zł. Pojawiają się więc obawy o to, że te serwisy będą chciały zrównoważyć straty wynikające z nowego podatku cyfrowego poprzez podniesienie cen swoich usług. Są to realne obawy, ponieważ 1,5 proc. od przychodu to bardzo dużo.

Czym jest podatek cyfrowy?

Warto przypomnieć, że podatek cyfrowy nie jest niczym nowym. Stanowi on opłatę od usług cyfrowych dostarczanych przez największe firmy technologiczne na świecie. Mowa tu między innymi o Facebooku, Google czy Amazonie. Na kontynencie europejskim co roku osiągają oni ogromne zyski. Odbywa się to przy jednoczesnym ponoszeniu – zdaniem polskich polityków – zbyt małych kosztów działalności na obcym kontynencie. Temat ten wielokrotnie poruszano już na arenie międzynarodowej. Początkowo podatek cyfrowy miał zostać uregulowany już na poziomie Unii Europejskiej. Zaprotestowała tu jednak Irlandia. Tym samym każde z państw rozpoczęło prace we własnym zakresie. Na chwilę obecną kilkadziesiąt krajów eksperymentuje z różnymi formami ujęcia tematu podatku cyfrowego. W Europie przoduje w tym głównie Francja i Wielka Brytania.

Źródło: biznes.radiozet.pl
chevron-down
Copy link