Podstawa odpowiedzialności zakładu opieki zdrowotnej w reżimie deliktowym

2 października 2018
/

Na wstępie zaznaczyć należy, że wyrok zaskarżyły obie strony procesu. Tym niemniej w pierwszej kolejności odnieść się należy do zarzutów podniesionych w apelacji pozwanego, jako najdalej idącej. Kwestionowała bowiem co do zasady dochodzone pozwem roszczenie.

Odnosząc się do zawartych w niej zarzutów, wskazać przede wszystkim należy, że z twierdzeń podnoszonych przez powódkę w pozwie oraz konsekwentnie popieranych w trakcie całego procesu wynikało, iż w wyniku błędnie prowadzonego leczenia (niewłaściwej i opieszałej diagnostyki) doszło do opóźnienia w rozpoznaniu choroby powódki (perforacji/pęknięcia przełyku), a w efekcie także właściwego procesu leczenia. To spowodowało szereg dolegliwości oraz realne zagrożenie jej życia. Ustosunkowanie się do takich twierdzeń i zarzutów, wymagało przede wszystkim od Sądu pierwszej instancji wskazania i ustalenia zasadniczych przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego.

Sąd ten słusznie podniósł, że odpowiedzialność zakładu opieki zdrowotnej w reżimie deliktowym, opiera się na przepisach art. 416 k.c., ewentualnie w związku z art. 429 k.c. i art. 430 k.c. Zaznaczyć nadto należy, że poszkodowany pacjent nie może powoływać na domniemanie winy, ponieważ przepisy Kodeksu cywilnego takiego domniemania nie ustanawiają.

Skoro zaś odpowiedzialność pozwanego powinna być rozpatrywana w kontekście wymienionych wyżej przepisów, to zachodziła konieczność nie tylko ustalenia, czy do powstania szkody na zdrowiu powódki doszło,.ale także związku przyczynowego pomiędzy szkodą a działaniem zobowiązanego do odszkodowania (art. 361 § 1 k.c.). Taki związek mógłby zaistnieć, gdyby proces leczenia powódki był przeprowadzony przez pracowników Szpitala z naruszeniem zasad sztuki lekarskiej. Wyrządzająca szkodę czynność powinna bowiem nosić znamiona winy.

Błąd w sztuce medycznej

W literaturze przedmiotu pod pojęciem "błędu w sztuce medycznej", zwanego także "błędem lekarskim", rozumie się naruszenie obowiązujących lekarza reguł postępowania, wypracowanych na podstawie nauki. Błąd lekarski to obiektywna sprzeczność z powszechnie przyjętymi zasadami i regułami postępowania dyktowanymi przez naukę i praktykę medyczną. Dla przyjęcia, iż wystąpił błąd, koniecznym było więc wykazanie przez powódkę, na której spoczywał w tym zakresie ciężar dowodu (art. 6 k.c.), że popełniono błąd diagnostyczny, czyli wadliwie rozpoznano stan jej zdrowia, bądź - przy prawidłowym rozpoznaniu - zastosowano niewłaściwą metodę leczenia, bądź wreszcie - przy prawidłowej diagnozie i prawidłowo podjętej decyzji o leczeniu - popełniono błąd w zakresie jego wykonania.

W tym miejscu zaznaczyć należy, że o ile dla ustalenia faktów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy i późniejszej ich oceny znaczenie miały zeznania personelu medycznego oraz dokumentacja medyczna, to jednak do oceny wynikających z nich faktów, konieczna była wiedza specjalistyczna. Wobec tego niezbędnym było posiłkowanie się przez Sąd opiniami sporządzonymi przez biegłych lekarzy specjalistów. Przemawiał za tym przedmiot sprawy oraz konieczność wyjaśnienia wszystkich jej okoliczności faktycznych zgodnie z zasadami procesu cywilnego, dotyczącymi przeprowadzania dowodów. Zgodnie bowiem z art. 278 § 1 k.p.c. dowód z opinii biegłego tym różni się od innych dowodów, że jego celem nie jest ustalanie faktów mających znaczenie w sprawie, lecz udzielenie sądowi wyjaśnień w kwestiach wymagających wiadomości specjalnych.

Takie też dowody zostały w sprawie niniejszej przeprowadzone.

Opinie biegłych lekarzy

W celu oceny prawidłowości Sąd Okręgowy dopuścił dowody z opinii biegłych lekarzy specjalistów.

I tak biegły z zakresu chorób wewnętrznych, chorób płuc, alergologii i medycyny sportowej wskazał, że choć perforacja przełyku występuje rzadko, tym niemniej w każdym podręczniku chirurgii i interny jest ona omawiana. Jej objawy mieszczą się w kategorii wiadomości podstawowych (studenckich). Wyjaśnił przy tym, że objawami perforacji przełyku są zgłaszane przecież przez powódkę gwałtowne wymioty z bólami w nadbrzuszu i ból w klatce piersiowej. Zdaniem tego biegłego personel leczniczy pozwanego szpitala dopuścił się przede wszystkim błędu diagnostycznego, gdyż po przyjęciu pacjentki na oddział niedokładnie zebrał wywiad, nie uwzględnił przeprowadzonego dwa dni wcześniej zabiegu gastroskopii, w efekcie czego nie przeprowadził kontrastowego badania przełyku oraz tomografii komputerowej klatki piersiowej. Biegły stwierdził również, że w sprawie miał miejsce także błąd terapeutyczny, gdyż zbyt późno wprowadzono właściwą antybiotykoterapię oraz podjęto decyzję o leczeniu operacyjnym.

Błąd organizacyjny ordynatora

Zwrócił uwagę także na błąd organizacyjny popełniony przez ordynatora Oddziału, który obejrzał chorą dopiero w czwartym dniu jej pobytu w Szpitalu, a przede wszystkim odrzucił propozycję wykonanie pasażu przewodu pokarmowego i tomografii komputerowej. W efekcie tych błędów leczono jedynie wtórne objawy właściwej choroby. Zdaniem biegłego rozstrój zdrowia, jakiego doznała powódka w związku z błędami w sztuce medycznej personelu pozwanego szpitala, obejmował zapalenie płuc, opłucnej i śródpiersia, które były skutkiem błędnego rozpoznania. Wyjaśnił on, że po rozległym procesie zapalnym w płucach, opłucnej i śródpiersiu nastąpiła przejściowa niewydolność układu oddechowego, wymagająca wielodniowego leczenia respiratorem.

Biegły ten ustosunkowując się do zarzutów pozwanego wyjaśnił także, że choroba (POChP), na którą cierpiała powódka nie mogła wywołać objawów z jakimi zgłosiła się ona do pozwanego. Podobne objawy mogła wprawdzie spowodować przepuklina rozworu przełykowego przepony, ale w przypadku pogarszania się stanu zdrowia pacjentki, należało przeprowadzić tomografię komputerową lub pasaż przełyku, celem zdiagnozowania rzeczywistej przyczyny zachorowania.

Poszerzona diagnostyka w pełni uzasadniona

Także biegli: z zakresu anestezjologii i z zakresu gastroenterologii, wyraźnie zastrzegli, że skoro personelowi Szpitala już po przyjęciu powódki wiadomym było, iż dwa dni wcześniej miała ona wykonane badanie gastroskopowe, to zgłaszane przez nią silne bóle brzucha i nasilone wymioty, powinny być sygnałem, że mogło dojść do jatrogennego uszkodzenia górnego odcinka przewodu pokarmowego. Wobec tego zasugerowana przez lekarza prowadzącego poszerzona diagnostyka przewodu pokarmowego (badanie z kontrastem) była w pełni uzasadniona. Podkreślili, że przeprowadzenie takich badań jak: tomografia komputerowa szyi i klatki piersiowej oraz badanie z podaniem kontrastu (roztworu wodnego), pozwoliłoby postawić właściwą diagnozę (wykryć perforację przełyku).

W opinii uzupełniającej biegli stwierdzili, że nie dostrzegli w postępowaniu personelu pozwanego wyraźnej linii diagnostycznej; personel ten z niewiadomych powodów odstąpił od badania przewodu pokarmowego powódki. Biegli stwierdzili, że wobec nasilenia w obrazie klinicznym objawów zapalnych ze strony układu oddechowego diagnostyka skoncentrowała się na ocenie tych zmian, czemu służyły: RTG klatki piersiowej, punkcja jam opłucnowych, konsultacja pulmonologiczna. Konsultacja ta pominęła najprawdopodobniej informacje z badania klinicznego w trakcie przyjmowania chorej do Szpitala i wobec przewlekłego stanu chorobowego (POChP) uznano stan zapalny układu oddechowego powódki za chorobę zasadniczą.

Przeprowadzona gastroskopia powinna uzupełnić listę badań diagnostycznych

Tymczasem informacją istotną w badaniu podmiotowym dla postępowania diagnostycznego było podanie przez pacjentkę, że przed dwoma dniami wykonano jej badanie gastroskopowe - co powinno uzupełnić listę badań diagnostycznych o badanie w kierunku jatrogennego uszkodzenia przełyku z możliwą jego perforacją i powinno być wykonane możliwie szybko. Ich zdaniem zaniechanie przeprowadzenia tych badań przyczyniło się do opóźnienia postawienia prawidłowego rozpoznania, w efekcie czego powódka znalazła się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

Jednoznaczna w swej wymowie była także opinia sporządzona przez biegłego w zakresie chirurgii ogólnej, chirurgii naczyniowej i torakochirurgii, który przede wszystkim podkreślił, że gdyby bezpośrednio po przyjęciu powódki przeprowadzono u niej właściwą diagnostykę i wykonano tomografię komputerową klatki piersiowej albo nawet zwykłe prześwietlenie przełyku z użyciem kontrastu wodnego, przyczyniłoby się to do szybkiego i prawidłowego rozpoznania istoty jej zmian chorobowych oraz wdrożenia stosownego leczenia operacyjnego.

W opinii uzupełniającej biegły podał, że występujące u powódki samoistne choroby: przepuklina rozworu przełykowego przepony oraz POChP, nie powinny mieć istotnego wpływu na proces diagnozy i leczenie po przyjęciu do Szpitala. Wyjaśnił, że wykonana u pacjentki gastroskopia oraz zgłaszane objawy, powinny być dla lekarzy wystarczającym sygnałem wystąpienia jatrogennej perforacji przełyku powódki.

Biegli wyjaśnili okoliczności w sposób wyczerpujący

Wbrew zarzutom apelacji, należy stwierdzić, że ww. biegli sądowi w sposób wyczerpujący i fachowy wyjaśnili wszystkie okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia sprawy, ustosunkowując się także rzetelnie do wszystkich zarzutów i wątpliwości podnoszonych zwłaszcza przez stronę pozwaną. Nadto wnioski wypływające z tych opinii są zbieżne i wzajemnie się uzupełniają.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego nie sposób jednoznacznym w swej wymowie wnioskom płynącym z opinii sporządzonych przez lekarzy specjalistów, posiadających odpowiednie przygotowanie teoretyczne i doświadczenie praktyczne oraz niezawierających żadnych luk, ani błędów logicznych, przeciwstawić jedynie własne wywody skarżącego. Do podważenia wniosków tych opinii nie mogła bowiem prowadzić prosta polemika, polegająca na wyrażeniu odmiennej oceny zgodności postępowania lekarzy zatrudnionych w pozwanym szpitalu z nauką i praktyką medyczną oraz regułami postępowania lekarskiego.

Dlatego także Sąd pierwszej instancji nie miał obowiązku przeprowadzenia dowodu z opinii kolejnych biegłych. W dowodach z opinii biegłego nie stosuje się bowiem wszystkich zasad prowadzenia dowodów, a w szczególności art. 217 § 1 k.p.c.

Lekarz ponosi odpowiedzialność za niezachowanie należytej staranności

Zdaniem Sądu Apelacyjnego nawet nie do końca jasne objawy wykazywane przez powódkę w momencie przyjęcia do Szpitala, nie zwalniały jego personelu z obowiązku przeprowadzenia pełnej diagnostyki pacjentki. Kodeks Etyki Lekarskiej nakłada na lekarza obowiązek przeprowadzenia wszelkich postępowań diagnostycznych, leczniczych i zapobiegawczych z należytą starannością oraz z poświęceniem im niezbędnego czasu (art. 8). Lekarz ponosi zatem odpowiedzialność za niedołożenie tej staranności, za wszelką winę nieumyślną, a tym bardziej umyślną. Odpowiada za każdą nieuwagę, nieostrożność, niedbalstwo, jeżeli jego postępowanie sprzeczne było z elementarnymi zasadami sztuki lekarskiej. Często jednak stosowanie się tylko do elementarnych zasad nie wystarczy. Na lekarzu ciąży bowiem obowiązek szczególnej staranności z uwagi na skutki jego postępowania.

Staranność zawodowa lekarza powinna być należyta, właściwie dobrana do kwalifikacji danego lekarza, jego doświadczenia i sytuacji, w której udzielana jest pomoc osobie tego potrzebującej. Orzecznictwo jest pod tym względem dawno ukształtowane i wymaga od lekarzy staranności nazywanej wyższą od przeciętnej ogółu zobowiązanych, z uwagi na przedmiot ich zabiegów, dotyczących człowieka i skutków, które często są nieodwracalne, jak też zachowania wysokiego poziomu etyki, wynikającej z daleko idących skutków pracy lekarzy.

Naruszenie ogólnie obowiązujących zasad staranności lekarskiej

W okolicznościach niniejszej sprawy niewątpliwie doszło do naruszenia ogólnie obowiązujących zasad staranności lekarskiej. Wszyscy bowiem biegli byli zgodni, co do tego, że już samo zgłoszenie przez powódkę faktu przejścia zabiegu gastroskopii powinno być dla lekarzy sygnałem możliwości uszkodzenia przełyku, zwłaszcza że występujące u niej objawy były typowe dla tego rodzaju schorzenia. Nie może być usprawiedliwieniem dla ich zaniechań to, że perforacja przełyku jest rzadkim powikłaniem, skoro mowa jest o niej w każdym podręczniku chirurgii i interny, a jej objawy mieszczą się w kategorii wiadomości podstawowych (studenckich). Co więcej także lekarz prowadzący już na wstępnym etapie leczenia zasugerował konieczność przeprowadzenia diagnozy pozwalającej na wyeliminowanie lub wykrycie ewentualnej perforacji przełyku i zasugerował badanie pasażu jelitowego, ale z niczym nieuzasadnionych powodów ordynator oddziału odstąpił od tego badania.

W tych okolicznościach - wbrew stanowisku skarżącego - nie można było wykluczyć związku pomiędzy doznaną przez powódkę krzywdą a procesem jej leczenia w pozwanym szpitalu. Wskazać trzeba, że w nawiązaniu do szkód związanych z błędem w sztuce medycznej w wyroku z dnia 5 lipca 1967 r. (I PR 174/67) Sąd Najwyższy wskazał słusznie, że w procesie nie zawsze da się przeprowadzić każdy dowód "bez reszty". Wobec trudności dowodowych i dla ochrony uzasadnionych interesów poszkodowanych uważa się wymóg wykazania przesłanki związku przyczynowego za spełniony, jeżeli poszkodowany udowodnił bardzo wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zdarzenie i szkoda pozostają w adekwatnym związku przyczynowym.

Wykazano związek przyczynowy

Analiza akt sprawy prowadzi do przekonania, że w okolicznościach niniejszej sprawy taki związek przyczynowy został wykazany. Skoro zaś powódka doznała krzywdy na skutek działań lekarzy zatrudnionych w pozwanym szpitalu, to za ich działania i zaniechania odpowiada szpital, będący zobowiązany, co do zasady, do naprawienia wyrządzonej szkody (art. 430 k.c.).

Krzywdą powódki w rezultacie zawinionego działania lekarza był niewątpliwie uszczerbek na zdrowiu. Ponownie należy podkreślić, że z przeprowadzonych w sprawie opinii wynikało, że perforacja przełyku wymagała niezwłocznej interwencji chirurgicznej, a przeoczenie tego powikłania, skutkowało szeregiem dalszych powikłań w postaci rozwoju infekcji w śródpiersiu, w obu jamach opłucnej i w tkance płucnej, prowadzących do realnego zagrożenia życia pacjentki.

Nie można też zapominać, że skutki niewłaściwie przeprowadzonych procedur medycznych rozciągnęły się także na okres po opuszczeniu przez nią szpitala.

Dolegliwości powódki

Biegła z zakresu rehabilitacji medycznej stwierdziła, że powódka nadal odczuwa dolegliwości bólowe.

Oprócz cierpień fizycznych i znalezienia się w stanie zagrożenia życia, skutkiem niewłaściwej diagnozy, a w efekcie znacznie spóźnionego leczenia, bezsprzecznie zaistniały u powódki objawy reakcji na stres: przeżywanie lęku o własne zdrowie i życie, trudności adaptacyjne, brak zaufania w kontaktach z lekarzami, poczucie krzywdy i dyskomfortu, co zostało potwierdzone opinią biegłego z zakresu psychiatrii.

Wymiar oraz rodzaj opisanej krzywdy uzasadniał więc w ocenie Sądu Apelacyjnego ustalenie kwoty stosownego zadośćuczynienia, przy uwzględnieniu jej funkcji kompensacyjnej, na poziomie 70.000 zł. Zadośćuczynienie w tej wysokości niewątpliwie skompensuje krzywdę powódki, obejmującą jej cierpienia fizyczne i psychiczne. Jednocześnie odpowiada ono aktualnym warunkom i stopie życiowej społeczeństwa.

Okoliczności uznawane za istotne dla oceny rozmiarów dochodzonego roszczenia

Odnotować należy, że z uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, że Sąd Okręgowy odniósł się w zasadzie do wszystkich okoliczności, które zarówno w orzecznictwie sądowym, jak i piśmiennictwie uznawane są za istotne dla oceny rozmiarów dochodzonego roszczenia w aspekcie przesłanek, które powinny być brane pod uwagę przy orzekaniu o zadośćuczynieniu. Uwzględnił zatem zarówno wiek powódki, zakres i skutki doznanych przez nią urazów, czas trwania cierpień fizycznych i psychicznych, niedogodności związane z leczeniem oraz rehabilitacją, dalsze prognozy co do jej stanu zdrowia oraz wpływ zaniechań lekarskich na jej kondycję psychiczną i fizyczną. Ustalenia w tym zakresie są zbieżna z wnioskami płynącymi z treści opinii złożonych w sprawie przez biegłych lekarzy w niej opiniujących. Biegli ci w sposób jednoznaczny i stanowczy wypowiedzieli się zarówno o rozmiarze doznanych obrażeń, cierpień fizycznych i psychicznych powódki oraz szeroko rozumianych skutkach feralnego leczenia,.zarówno tych, które już wystąpiły, jak i dających się przewidzieć w przyszłości.

W świetle treści wymienionych opinii nie mógł być uznany za trafny zarzut naruszenia art. 445 § 1 k.c. poprzez przyznanie powódce rażąco zawyżonego zadośćuczynienia. Uzasadnienie zaskarżonego wyroku wskazuje bowiem na przyjęcie przez Sąd Okręgowy właściwej wykładni analizowanego przepisu, a także na prawidłowe jego zastosowanie. O rozmiarze należnego zadośćuczynienia powinien bowiem decydować rozmiar doznanej krzywdy tj.:

  • stopień cierpień fizycznych i psychicznych,
  • ich intensywność oraz
  • czas trwania.

Ocena sądu powinna się opierać na całokształcie okoliczności sprawy

Ocena sądu w tym względzie powinna zatem opierać się na całokształcie okoliczności sprawy. Ograniczeniem tej zasady jest rozwiązanie, zgodnie z którym przy uwzględnieniu krzywdy poszkodowanego wysokość zadośćuczynienia powinna być utrzymana w rozsądnych granicach, odpowiadającym aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa. Niewymierny w pełni i ocenny charakter kryteriów mających wpływ na ustalenie wysokości zadośćuczynienia sprawia,.że sąd przy orzekaniu ma pewną swobodę. Dało to podstawę do sformułowania dyrektywy,.według której zarzut zaniżenia lub zawyżenia zadośćuczynienia pieniężnego może być uwzględniony w razie oczywistego naruszenia tych kryteriów.

W ocenie Sądu Apelacyjnego taka sytuacja nie wystąpiła w rozpoznawanej sprawie. Krzywda jakiej doznała powódka była poważna i skutkowała znacznymi cierpieniami, które w pewnym stopniu utrzymują się do dnia dzisiejszego. Obecnie pod względem medycznym proces jej leczenia uznany został za zakończony. Tym niemniej, na co wskazywały opinie biegłych lekarzy, powrót powódki do stanu zdrowia sprzed wypadku jest w zasadzie niemożliwy. Nadal wskazane jest jej leczenie, głównie psychiatryczne oraz usprawniające. Ma ono służyć zmniejszeniu nadal odczuwanych dolegliwości bólowych i zapobieżeniu powstawaniu negatywnych konsekwencji na przyszłość. Te wszystkie okoliczności Sąd Okręgowy uwzględnił i należycie rozważył przy ustalaniu wysokości należnego zadośćuczynienia. Miały one bowiem wpływ na rozmiar krzywdy, a w konsekwencji wysokość przyznanego zadośćuczynienia. Zgodzić się zatem należało z konstatacją Sądu pierwszej instancji,.że zasądzona kwota 70.000 zł jest sumą w sposób należyty rekompensująca doznaną przez powódkę krzywdę.

Odsetki z tytułu opóźnienia w wypłacie zadośćuczynienia

Sąd Apelacyjny podzielił natomiast apelację powódki, która domagała się skorygowania rozstrzygnięcia dotyczącego odsetek z tytułu opóźnienia w wypłacie zadośćuczynienia. Niewątpliwym jest, iż stosownie do treści art. 481 § 1 k.p.c., odsetki należą się za cały czas opóźnienia, poczynając od dnia wymagalności długu. Problematyka oznaczenia daty wymagalności odsetek nastręcza wiele trudności w konkretnych stanach faktycznych. Często decyduje o tym tytuł i charakter świadczenia pieniężnego, dla którego odsetki pozostają należnością uboczną. Jest to zagadnienie wywołujące zarówno w judykaturze jak i w doktrynie sporo kontrowersji. Datę wymagalności odsetek łączy się m.in. z datą: wezwania do zapłaty długu, wyrokowania, uprawomocnienia się orzeczenia, wymagalności odszkodowania.

Orzeczenie zasądzające zadośćuczynienie ma charakter deklaratoryjny

Sąd Apelacyjny, w okolicznościach niniejszej sprawy, skłania się ku stanowisku, że orzeczenie zasądzające zadośćuczynienie za doznaną krzywdę (art. 445 § 1 k.c.) ma charakter rozstrzygnięcia deklaratoryjnego. Zobowiązanie do zapłaty zadośćuczynienia jest zobowiązaniem z natury rzeczy bezterminowym. Dlatego też przekształcenie go w zobowiązanie terminowe następuje stosownie do treści art. 455 k.c. (niezwłocznie) - w wyniku wezwania wierzyciela (pokrzywdzonego) skierowanego do dłużnika (podmiotu zobowiązanego do naprawienia szkody) do spełnienia świadczenia. Od daty doręczenia takiego wezwania po stronie zobowiązanego do naprawienia szkody powstaje obowiązek bezzwłocznego spełnienia świadczenia. W wypadku opóźnienia dłużnika wierzyciel jest uprawniony do odsetek od nieterminowo spełnionego świadczenia pieniężnego. W tym stanie rzeczy, bierność pozwanego szpitala narażały go na ryzyko popadnięcie w zwłokę w spełnieniu świadczenia.

W niniejszej sprawie powódka już w piśmie sprecyzowała charakter swojego roszczenia. Domagała się zadośćuczynienia za krzywdę doznaną w wyniku nieprawidłowo prowadzonego leczenia w pozwanym szpitalu. Pomimo to pozwany nie ustosunkował się do tego wezwania, odsyłając jego kopię ubezpieczycielowi. W świetle okoliczności ustalonych w niniejszej sprawie, już wówczas było możliwe przyjęcie odpowiedzialności pozwanego. To jedynie potwierdziło postępowanie dowodowe w niniejszej sprawie. Wykazało ono dopuszczenie się szeregu i to rażących nieprawidłowości w procesie diagnozowania i leczenia powódki. W tych warunkach za zasadne należało uznać,.że już w dacie otrzymania wniosku odszkodowawczego  po stronie pozwanego powstał obowiązek zapłaty zadośćuczynienia. W związku z powyższym należało uwzględnić żądanie powódki i odsetki od przyznanej kwoty zadośćuczynienia (70.000 zł), zgodnie z wnioskiem pozwu.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, sygn. akt I ACa 33/18