Przyczynienie się do powstania szkody a zasady współżycia społecznego

4 października 2018
/

Nie zawsze łatwo jest jednoznacznie ustalić winnego wypadku. Niezależnie od tego, czy jest to zdarzenie drogowe, czy wypadek przy pracy. Najczęściej dochodzi bowiem do zbiegu nieszczęśliwych okoliczności albo naruszenia zasad staranności przez obydwie strony. Mimo tego, sędziowie są zobowiązani do ustalenia osoby odpowiedzialnej. Mogą jednak obniżyć należne odszkodowanie z uwagi na przyczynienie się poszkodowanego. Czy zawsze tak jest?

Śmierć w zakładzie pracy

Sąd Okręgowy w Gliwicach mierzył się ze sprawą śmiertelnego wypadku przy pracy, który miał miejsce na terenie jednego ze śląskich przedsiębiorstw. Kierowca specjalistycznego pojazdu został porażony prądem podczas unoszenia naczepy ustawionej pod linią wysokiego napięcia. Jak zawsze w takich przypadkach, przyczynę zdarzenia w pierwszej kolejności ustalała Państwowa Inspekcja Pracy.

W trakcie kontroli wykryto liczne nieprawidłowości. Ustalono, że życie i zdrowie pracowników przedmiotowego zakładu pracy może być zagrożone. Miało to wynikać - między innymi - z usytuowania linii wysokiego napięcia nad placem składowym kruszywa, na którym wykonywane są prace przy użyciu wysokich pojazdów.

Z drugiej strony, już podczas procesu sądowego ustalono, że w omawianym przypadku zawinił nie tylko przedsiębiorca. Jedną z głównych przyczyn zdarzenia było bowiem zachowanie poszkodowanego polegające na podnoszeniu skrzyni wyładunkowej bezpośrednio pod linią energetyczną. Błąd pracodawcy polegał z kolei na niezatrudnieniu osoby dozorującej ruch na placu. Brakowało również stosownych ostrzeżeń i informacji o zagrożeniach.

Przyczynienie się do powstania szkody oraz zasady współżycia społecznego

Mając na względzie powyższe, ustalono, że zmarły przyczynił się do zdarzenia w 57% procentach. Podstawą prawną takiego rozstrzygnięcia był art. 362 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że: Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. Oczywiście brak jest jakichkolwiek wytycznych, które ułatwiałyby obliczenie stopnia przyczynienia się. Sąd podejmuje tutaj - po rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy - całkowicie swobodną decyzję.

Mimo uznania poszkodowanego za winnego w dużej części oraz istnienia zacytowanego przepisu, zadośćuczynienie dla zmarłych członków jego rodziny nie zostało ostatecznie obniżone. Sądy obydwu instancji uznały, że świadczenie należy się powodom w pełnej wysokości ze względu na zasady współżycia społecznego. Zwrócono uwagę na dramatycznie trudną sytuację życiową i majątkową najbliższych członków rodziny pracownika. Zauważono, że poszkodowany był jedynym żywicielem rodziny - musiał zapewnić byt sobie, niepracującej żonie oraz niepełnosprawnemu i wymagającemu stałej opieki synowi.

Nawet winny ma szansę wygrać sprawę

Sąd odwołał się do wcześniejszych wypowiedzi doktryny i orzecznictwa, z których wynika, że obniżenie odszkodowania w związku z przyczynieniem się poszkodowanego jest fakultatywne. Skład orzeczniczy ma więc możliwość niezastosowania art. 362 Kodeksu cywilnego, nawet jeśli wina ofiary wypadku jest istotna. Okoliczności, które sąd powinien brać pod uwagę w tej materii to - między innymi - wina lub nieprawidłowość zachowania poszkodowanego i drugiej strony, rozmiar doznanej krzywdy i ewentualne szczególne okoliczności danego przypadku, a więc czynniki subiektywne i obiektywne.

Nawet więc jeśli poszkodowany ma świadomość, że uległ wypadkowi w dużej mierze ze swojej winy, nie musi się poddawać. Może próbować dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia. Ma szansę wygrać sprawę, gdy jego sytuacja rodzinna i majątkowa jest trudna.