Skazanie bez rozprawy oczami oskarżonego

23 maja 2018
/

Wprowadzona jako antidotum na przewlekłość spraw oczywistych instytucja skazania bez rozprawy ma swoich zwolenników i przeciwników. Wywołuje się m. in. hasła ekonomiki procesowej, prymatu sprawiedliwości naprawczej, a także zasady konsensualizmu. Jednak prawdziwą twarz regulacja zdradza dopiero na ławie oskarżonych.

Art. 335 KPK i powiązanych z nim norm nie można arbitralnie spisać na straty. Swoiste „umowy” z organami ścigania znalazły swoje poczesne miejsca w wielu procedurach karnych, m. in. we Włoszech, wyswobodzając sądy z konieczności analizowania spraw oczywistych. Przywołany artykuł wyraźnie wskazuje bowiem warunki, jakie muszą być spełnione, żeby prokurator mógł rozważyć ten sposób postępowania. Przede wszystkim oskarżony musi przyznać się do winy – pod tym pojęciem nie kryją się jednak żadne domysły czy domniemania, wręcz przeciwnie – musi to być wyraźne oświadczenie podsądnego. Ponadto okoliczności popełnienia przestępstwa i wina nie mogą budzić wątpliwości.

Jeżeli jednak jest jakiś cień niejasności w zebranym materiale dowodowym lub wyjaśnienia oskarżonego wyraźnie przeczą ustalonym faktom – prokurator winien odstąpić od zamiaru skierowania do sądu przedmiotowego wniosku. Nie można również zapomnieć o celach postępowania karnego, określonych art. 2 oraz 297 § 1 KPK. W ten sposób ustawodawca wyraźnie sygnalizuje, że korzystanie ze skazania bez rozprawy nie może być narzędziem pobieżnego analizowania spraw czy automatyzmu organów ścigania.

Postępowanie przed sądem reguluje art. 343 KPK, przyznając pewne uprawnienia pokrzywdzonemu oraz – rzecz jasna - sądowi. Ten pierwszy ma prawo złożenia sprzeciwu na posiedzeniu, który blokuje dalsze rozpoznawanie wniosku, natomiast sąd może uzależnić uwzględnienie prokuratorskiego wniosku od naprawienia przez oskarżonego szkody w całości lub w części lub od zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Taka norma jest jak najbardziej zasadna – sposób skazywania oskarżonego nie powinien mieć bowiem wpływu na ochronę praw pokrzywdzonego, który – nie będąc nawet oskarżycielem posiłkowym – zyskuje na znaczeniu w oczach sądu. Ten z kolei, uwzględniając wniosek, skazuje oskarżonego wyrokiem. Pomimo skrócenia procedury i licznych ustępstw na rzecz oskarżonego przedmiot postępowania jest stały – odpowiedzialność karna oskarżonego stwierdzana orzeczeniem o stosownej randze.

Dotychczas wskazane regulacje nie budzą większych wątpliwości – rozsądnie łączą sytuację oskarżonego z innymi uczestnikami procesu. Niemniej w dalszej części przedstawię hipotetyczny scenariusz,  który ujawni pewne niedociągnięcia legislacyjne. Otóż, obecność oskarżonego nie jest obowiązkowa na posiedzeniu. Zostaje on jednak o nim wcześniej poinformowany. Poza tym – podsądny jest świadom swojej sytuacji, zazwyczaj organy ścigania (prokurator oraz Policja) przedstawiają mechanizm działania skazania bez rozprawy.

Specyfika 335 kpk może być problemem

Nie ma się jednak co łudzić – pertraktowanie z oskarżonym, który prawdopodobnie został przed chwilą zatrzymany lub przebywa w areszcie od wczoraj, może łatwo doprowadzić do niezrozumienia przez niego tego, co się dzieje. Przesłuchanie, składanie wyjaśnień, posiedzenia, 335, wyrok – dla nie-prawnika to ogromna ilość ciężko przyswajalnych informacji. Podsądny zostaje zwolniony i – bardzo często – nie bierze udziału w posiedzeniu. Zapada wyrok, który zgodnie z art. 100 § 3 KPK nie zostaje mu doręczony. Wskutek czego skazany może zapoznać się z wyrokiem, udając się do sądu i wnioskując o przeglądanie akt. A co jeśli rozstrzygnięcie okaże się dalekie od oczekiwanego? Co jeśli zapadły dodatkowe postanowienia, głęboko ingerujące w sytuację prawną oskarżonego? Kiedy jednak przychodzi wreszcie zrozumienie, zazwyczaj jest już za późno na wzruszenie wyroku – upłynęło bowiem 7 dni od ogłoszenia orzeczenia, a tym samym przepadł termin na wniesienie wniosku o doręczenie wyroku wraz z uzasadnieniem. Apelacja staje się niedopuszczalna.

Podnosi się argumenty, że oskarżony był przecież zawiadamiany o terminie posiedzenia. Mógł się stawić i śledzić przebieg postępowania. Skoro kary zostały uzgodnione – nie ma więc wymogu doręczania wyroku. Z drugiej jednak strony wskazuje się na pewnego rodzaju niestosowność – podsądny nie zostaje zapoznany formalnie z wyrokiem, nie zostaje również pouczony o terminach, niezbędnych do wniesienia apelacji, która – choć mocno ograniczona na mocy art. 447 § 5 KPK – wpisuje się w fundamentalne prawo do odwołania i kontroli rozstrzygnięcia sądu I instancji.