Sztuczna inteligencja – czy rzeczywiście nam zagraża?

Świat, jaki znamy, w większości ukształtował się w ostatnim stuleciu. To w XX w. pojawiły się takie wynalazki i urządzenia, bez których obecnie trudno byłoby nam żyć. Rozwój wpisany jest w naszą erę i zamiast z nim walczyć, należy po prostu z nim współdziałać. Pytanie tylko – jak?

Zewsząd docierają do nas informacje o wyparciu czynnika ludzkiego przez roboty, a nagłówki gazet straszą nas przed sztuczną inteligencją. Czy słusznie?

Ekonomiczne roboty

Główną obawą (póki co) nie jest scenariusz rodem z filmów sci-fi, w którym roboty przejmują każdą sferę naszego życia, a scenariusz, w którym ludzie nie mogą pracować, ponieważ człowiek okazał się mniej wydajny od pracy maszyn. Liczne doniesienia o tym, że roboty zastąpią nas całkowicie, m.in. w sektorze produkcyjnym, budzą negatywne emocje.

Faktem natomiast jest, że obsługa i serwisowanie robotów kosztuje mniej niż zatrudnienie pracownika. Ta różnica jest momentami aż 10-krotna. Prym wiodą najbardziej rozwinięte technologicznie państwa, tj. Korea Południowa i Japonia. Niemcy również korzystają z pomocy robotów, szczególnie w przemyśle motoryzacyjnym. Porównując koszt pracodawcy z tytułu zatrudnia pracownika (35-40 Euro) do kosztu pracy robota (5-8 Euro), odpowiedź na pytanie, co jest bardziej opłacalne, wydaje się być jednoznaczna.

Niestety, automatyzacji obawiać się może także branża prawnicza

Jak podaje „The Guardian”, do pracy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka wykorzystano algorytm, który klasyfikuje i porządkuje szereg danych w określone wzorce. Na tej podstawie potrafi oszacować wynik z dokładnością na maksymalnym poziomie 80%. Prognozy nie są zbyt optymistyczne. Ponad dziesiątki tysięcy miejsc pracy w sektorze prawnym ma zostać zautomatyzowanych w przeciągu kolejnych 20 lat, co z pewnością będzie wymagało redukcji etatów.

Jak na te zmiany reaguje prawo?

Działania legislatorów na zmiany rynku pracy są właściwie niewielkie. Obowiązujące ustawy bazują na starym stanie techniki i modelu zatrudnienia. Są zatem nieaktualne, żeby nie powiedzieć przestarzałe. Nie znajdziemy w nich uregulowań odpowiadających współczesnym problemom. Potrzeba nowoczesnych regulacji w wielu przypadkach wydaje się być nagląca, jednak nie należy popadać w skrajność i próbować całość problemu wpasować w ramy prawne. Sztuczna inteligencja jest taką dziedziną nauki, która nieustannie się rozwija. Zbyt szczegółowe jej uregulowanie może zatem niekiedy doprowadzić do nadużyć.

Co tak naprawdę wymaga uregulowania przez prawo?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Głosy prawników są podzielone. Regulacją nie mogą być objęte wszystkie aspekty. Tempo zmian jest zbyt szybkie, by prawo mogło nadążyć. Z jednej strony dochodzą głosy o regulacji dotyczącej odsetku miejsc pracy zarezerwowanych dla maszyn, o ograniczeniach, które miałby pracodawca, redukując stanowiska pracy na rzecz maszyn, aż w końcu pytanie: czy rządy państw będą mogły decydować, które branże powinny zostać poddane szczególnej ochronie przed nadmierną robotyzacją. Z drugiej strony wchodzi tutaj kwestia odpowiedzialności. Przecież robot sam w sobie jej nie ponosi – kto zatem odpowie za wyrządzone przez niego szkody, czy to zawsze byłby programista, a może jednak właściciel firmy?

Czy robotyzacja ma dobre strony?

Wydaje się, że tak. W dalekobieżnej perspektywie gospodarki, które są oparte na taniej sile roboczej będą zastępowane przez te, które będą się opierały na zwiększonej automatyzacji i robotyzacji. Z pewnością ułatwi to codzienne funkcjonowanie. Czy jednak spowoduje to podniesienie standardu życia osób z trzeciego świata? Czy może właśnie doprowadzi ich do jeszcze większej nędzy, ponieważ nie będzie w ogóle dla nich pracy? Nie jesteśmy tego w stanie przewidzieć. Z pewnością jednak dużą rolę odegra tu polityka państw. Dzięki automatyzacji zawody kreatywne mogą na nowo powrócić do łask. Umiejętność abstrakcyjnego myślenia to cecha, która nas odróżnia od robota. Mimo że roboty potrafią napisać krótką notkę czy stworzyć grafikę, to nie są to dzieła na tyle kompletne i niosące artystyczną wartość, co wykonane przez człowieka.

Patrząc na sektor prawniczy, prawnicy zajmujący się tzw. przemysłem 4.0, czyli przemysłem integrującym ludzi i maszyny, nie będą mogli narzekać na brak pracy. Sporo jest bowiem do zrobienia. Industry 4.0 jest nazywany czwartą rewolucją przemysłową (zaraz za mechanizacją, produkcją masową i automatyzacją), będąca urzeczywistnieniem inteligentnej fabryki, w której zanika bariera pomiędzy ludźmi a maszynami.

Co dalej?

Obawa przed sztuczną inteligencją jest rezultatem niepewności i lęku osób, którym rzeczywistość wymyka się spod kontroli. Nie jesteśmy w stanie całkowicie kontrolować przemian, które cały czas zachodzą. Często nie mamy na nie żadnego wpływu. Rozwój technologiczny cały czas nabiera tempa. Być może nasza rzeczywistość wkrótce będzie inna od tej, którą znamy. Z pewnością warto pozostawać na bieżąco z wszelkimi nowinkami.

Czy sztucznej inteligencji należy się bać? W obecnej sytuacji co najwyżej pozostaje nam być czujnym i uważnym.