Zgromadzenie publiczne a zgoda na zajęcie pasa drogowego

Nałożenie mandatu karnego za zajęcie pasa drogowego na organizatora trwającej nawet kilka dni pikiety jest bezpodstawne – to sedno wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 9 kwietnia 2019 roku (VI SA/Wa 1412/18). Orzeczenie wydano w sprawie demonstracji, która miała miejsce w 2017 roku pod budynkiem Sądu Najwyższego w Warszawie.

Zbudowane przez Adama S. miasteczko protestacyjne było przez pewien czas charakterystycznym punktem tej części Warszawy. Chyba żadna demonstracja nie utrzymała się w stolicy przez tak długi czas. Wielu warszawiaków jest zapewne w stanie nawet dzisiaj opisać wygląd namiotów.

Kara za zajęcie pasa drogowego. Czy słuszna?

Mimo że dla mieszkańców czy kierowców protest ten nie był uciążliwy, organizator nie uniknął kary. Mandat w wysokości 1312,50 zł nałożył Prezydent Warszawy nie za hałasy, zaśmiecanie czy niepoprawne treści transparentów, lecz za bezumowne zajęcie pasa drogowego. Miasteczko namiotowe zostało rozstawione w okolicach placu Krasińskich bez zezwolenia zarządcy drogi.

Organizator odwołał się od decyzji o nałożeniu kary administracyjnej, jednakże rozstrzygnięcie Prezydenta zostało podtrzymane przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Sprawa ostatecznie trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ten skargę uwzględnił, a w konsekwencji uchylił nałożony mandat i umorzył postępowanie administracyjne.

Demonstracja na podstawie bezpłatnego zgłoszenia

Sędziowie zwrócili uwagę, że w aktach sprawy znajduje się potwierdzenie telefonicznego zgłoszenia zgromadzenia publicznego. Demonstracja miała odbyć się w okresie od 29 maja do 29 czerwca 2017 roku, co zostało odnotowane w Biurze Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego m.st. Warszawy. W związku z tym uznano, że wszystkie formalności związane z organizacją protestu spełniono. Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą – Prawo o zgromadzeniach, nie jest potrzebna zgoda na przeprowadzenie demonstracji. Wystarczające jest jej zgłoszenie odpowiednim organom, które co najwyżej mogą złożyć sprzeciw.

Wobec tego stwierdzono, że karanie organizatorów legalnej, tj. prawidłowo zgłoszonej, demonstracji za bezprawne zajęcie pasa drogowego godzi w konstytucyjne prawo do wyrażania poglądów i organizowania zgromadzeń publicznych. Chodzi tutaj przede wszystkim o art. 54 ustawy zasadniczej, zapewniający każdemu swobodę wyrażania poglądów. Również istotny w tym zakresie jest art. 57, zgodnie z którym każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich.

Zdaniem WSA rozstawienie miasteczka namiotowego w obrębie drogi publicznej na cele pikiety wypełnia legalną definicję organizacji zgromadzenia. Służy ono bowiem celowi publicznemu (a nie prywatnemu).  Skoro prawo do nieskrępowanego demonstrowania swoich poglądów ograniczone jest jedynie obowiązkiem zgłoszenia, całkowicie bezpodstawne staje się wymaganie od organizatora jakichkolwiek zezwoleń i opłat. W tym na zajęcie pasa drogowego.

Brak opłat – niesprawiedliwość czy szansa dla protestujących?

Dlatego też rolnicy czy taksówkarze spacerujący po ulicach stolicy nie płacą nic za zajęcie przeznaczonych dla aut pasów ruchu. Z jednej strony wydaje się to niesprawiedliwe w stosunku do mieszkańców, którzy chcieliby bez problemu dostać się do własnego domu. Z drugiej strony nałożenie na protestujących obowiązku uiszczania opłat – chociażby właśnie za zajęcie pasa drogowego – istotnie ograniczyłoby wolność zgromadzeń. Tylko bogatsi mogliby organizować demonstracje w centrach miast. Biedniejszym pozostawałoby spotkać się poza drogą publiczną, co z pewnością obniżyłoby skuteczność pikiety.